Szef MSZ Radosław Sikorski powiedział wczoraj, że „konsekwentnie od roku czeka aż prezydent Andrzej Duda podpisze odwołania, powołania i listy uwierzytelniające nowych ambasadorów. „Mówimy o 58 osobach i 118 podpisach” - przekazał szef MSZ. Co za tupet! Przy okazji minister postanowił skorzystać z dzisiejszego Prima Aprilis i zażartować z głowy państwa. Trzeba jednak przyznać, że żart ten wyszedł mu cokolwiek chropawo, by nie powiedzieć żałośnie.
Sikorski poinformował 29 marca, że będzie prosił, by prezydent Duda wstrzymał się od realizacji wniosków ws. ambasadorów, bo wnioski te zostaną wycofane. Dodał, że dla dobra polskiej dyplomacji będzie, aby ci ambasadorowie dostali nominacje już od następcy prezydenta.
Wczoraj dziennikarze pytali ministra Sikorskiego, który przebywa w Madrycie, kiedy zostaną wycofane wnioski o nominacje ambasadorskie. Pytano też jak szef MSZ odpowie na krytykę ze strony jednego z ministrów Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dery, który zarzucił mu brak konsekwencji, jeżeli chodzi o nominacje ambasadorskie.
Konsekwentnie od roku czekam, aż pan prezydent zechciałby podpisać i odwołania, i powołania, i listy uwierzytelniające nowych ambasadorów. Mówimy o 58 osobach i 118 podpisach
— powiedział Sikorski.
CZYTAJ WIĘCEJ: Dera: Zapowiedź wycofania nominacji ambasadorskich to kolejny brak konsekwencji ministra Sikorskiego. Ostatnia umowa jest realizowana
Zapowiedź „rotacji”
Minister był też pytany, czy przewiduje odwołanie tych ambasadorów, którzy, jako osoby szczególnie związane z prezydentem Dudą, miały stanowiska ambasadorskie zachować, skoro uznaje, że prezydent Duda nie podpisując dotąd żadnej nominacji ambasadorskiej złamał swoją część umowy.
Ja każdą taką decyzję podejmuję ze względu na dobro służby zagranicznej i skuteczności polskiej dyplomacji, więc to nie jest kwestia jakiegoś reagowania na decyzję czy brak decyzji pana prezydenta. Ale po z górą roku będą następowały rotacje, oczywiście
— odpowiedział szef MSZ.
Od marca 2024 roku trwa spór między MSZ a prezydentem Dudą o powoływanie ambasadorów. Sikorski zdecydował wówczas, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu zostanie wycofanych. Prezydent podkreślił natomiast, że „nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać, ani odwołać bez podpisu prezydenta”.
Stanowisko prezydenta
Warto przypomnieć, co prezydent Andrzej Duda mówił w tym kontekście podczas orędzia wygłoszonego w Sejmie 16 października 2024 r.
Niestety, obok tych bardzo pozytywnych sygnałów, które trzeba docenić, ze strony rządu jest również wiele ważnych Polskich spraw, w których dobrej woli nie było i dalej jej nie ma. Głęboko nad tym ubolewam. Doskonale pokazuje to sytuacja związana z ambasadorami Rzeczypospolitej, których nagle wezwano do Warszawy i uniemożliwiono im reprezentowanie Polski. Mówię o sytuacji, kiedy w 25–lecie wejścia Polski do NATO po naszym spotkaniu w Białym Domu, gdzie razem z premierem mieliśmy pokazać jedność w sprawach najważniejszych, w szczególności międzynarodowych, premier ogłosił nagle, że ponad 50 ambasadorów ma zostać odwołanych. Tymczasem konstytucja RP wyraźnie mówi o współdziałaniu rządu i Prezydenta w sprawach polityki zagranicznej. Współdziałaniu polegającym m.in. na uzgadnianiu kandydatów na ambasadorów, którzy są z mocy Konstytucji powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Ten dobry obyczaj, połączony także z wstępnym opiniowaniem przez prezydenta kandydatów na ambasadorów, zanim rozpocznie się cała procedura, a w szczególności, zanim kandydatura zostanie przekazana do komisji sejmowych, obowiązywał przez ostatnich 35 lat. Pokazywał współpracę w prowadzeniu polityki zagranicznej rządu, Sejmu i Prezydenta i był znakiem naszego wspólnego stanowiska na arenie międzynarodowej
— przypomniał Andrzej Duda.
Rząd premiera Tuska postanowił tę zasadę złamać. Dlatego to rząd ponosi pełną odpowiedzialność za to, że Polska ma dzisiaj w wielu krajach obniżoną reprezentację dyplomatyczną i że polskie placówki dyplomatyczne mają przez to ograniczoną możliwość działania. Rząd, ściągając do kraju ambasadora i wysyłając tam kierownika placówki, pokazuje, że nie ma porozumienia w tej sprawie w Polsce i osłabia pozycję naszego kraju w relacjach z kluczowymi partnerami!
— mówił.
Prezydent Duda zwrócił również uwagę na to, kogo rząd Tuska próbuje wysłać na polskie placówki dyplomatyczne.
Osobną kwestią pozostaje to, kogo rząd premiera Tuska planuje na niezwykle ważne dla Polski placówki wysłać? To między innymi absolwenci Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych, tzw. MGIMO postowieckiej uczelni, która od samego początku swojego istnienia jest penetrowana przez rosyjskie służby specjalne i która jest źródłem pozyskiwania kluczowej agentury na całym świecie, jako, że studiują tam studenci z wielu krajów świata i studiowali wcześniej. Ci studenci, którzy tę sowiecką uczelnię kończyli byli fundamentem komunistycznego PRL–owskiego aparatu dyplomatycznego, aparatu, który uczestniczył w niewoleniu nas wszystkich, wolnych obywateli Rzeczypospolitej i naszego kraju. Dzisiaj ludzie tej samej uczelni mają nas reprezentować poza granicami, a obok nich członkowie tzw. konferencji ambasadorów
— mówił.
Pozwolą państwo, że zacytuję stanowisko Konferencji Ambasadorów RP z 2021 roku, wyrażone kiedy trwał właśnie atak hybrydowy na naszą wschodnią granicę. Otóż, proszę Państwa cytuję, posłuchajcie Państwo uważnie: „Sytuacja na granicy z Białorusią staje się dla Polski i jej obywateli haniebna, tym bardziej że zaczyna spełniać znamiona zbrodni przeciwko ludzkości. Konstytucja RP z 1997 roku – piszą Państwo Ambasadorowie RP – stwierdza, że czyny będące przestępstwami w myśl prawa międzynarodowego podlegają ukaraniu niezależnie od regulacji prawa krajowego. Jeżeli do odpowiedzialnych za wskazane wyżej działania polityków, urzędników, funkcjonariuszy czy żołnierzy nie przemawiają względy humanitarne i moralne, to przypominamy, że zbrodnie międzynarodowe nie przedawniają się. Mogą być ścigane w każdym demokratycznym kraju, a „działanie na rozkaz” (gdy wykonawcy nie działają w sytuacji zagrożenia życia) nie stanowi żadnego usprawiedliwienia. Wykonania rozkazu bezprawnego można – i bezwzględnie należy – odmówić”. To koniec cytatu z wypowiedzi Konferencji Ambasadorów z 2021 roku
— czytał prezydent Duda.
Obrona granicy Rzeczypospolitej to zbrodnia przeciwko ludzkości? Naprawdę? Obrona granicy Rzeczypospolitej to zbrodnia przeciwko ludzkości?
— pytał.
Nawoływanie funkcjonariuszy, aby odmawiali wykonywania rozkazów podczas obrony granicy Rzeczypospolitej i Unii Europejskiej to jest odpowiedzialne zachowanie? Czy to mogli napisać polscy dyplomaci? Przecież to jest hańba. To jest hańba, a premier chce, żeby teraz cały szereg spośród tych ludzie reprezentował Polskę w kluczowych placówkach? Panie premierze, nie zgadzam się na to. Nigdy się na to nie zgodzę
— podkreślił.
Pewność siebie Radosława Sikorskiego może skończyć się tak, jak pewność Bronisława Komorowskiego w 2015 r.
Dowcip niskich lotów
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski postanowił skorzystać z dzisiejszego Prima Aprilis i zażartować z prezydenta Andrzeja Dudy. Trzeba jednak przyznać, że żart ten wyszedł mu cokolwiek chropawo, by nie powiedzieć żałośnie.
Sikorski zdecydował się na żart, jakoby w zamian za akceptację przez prezydenta nominacji ambasadorskich, Andrzej Duda miał zostać po zakończeniu swej kadencji w Pałacu Prezydenckim ambasadorem w Watykanie.
Wiem, że niektórych z Państwa to zaskoczy ale ja zawsze pierwszy do zgody. Uzgodniłem z Prezydentem Dudą, że w zamian za podpisanie wszystkich nominacji ambasadorskich, po zakończeniu kadencji przyjmie stanowisko Ambasadora RP w Watykanie
— napisał Radosław Sikorski.
CZYTAJ TEŻ:
maz/PAP/X
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/725437-sikorski-od-roku-czekam-na-podpisy-ws-ambasadorow