„Raport” o Nawrockim to taka akcja jak operacja „Mincemeat"„Raport” o Karolu Nawrockim to taka akcja rządzących jak operacja „Mincemeat” z 1943 r., tyle że w wersji farsowej

Szczególnie kretyńskie jest legendowanie owego „raportu” jako autentycznego i bohatersko przejętego. W dodatku autorzy operacji „Nawrocki” zakładają, że mają do czynienia z durniami i idiotami, którzy to wszystko „kupią”.
Gdyby w oryginalnej operacji „Mincemeat” posługiwano się tak topornymi metodami, jak w „raporcie” o Karolu Nawrockim, jeśli Niemcy polegliby, to tylko ze śmiechu.
Już nazywanie tego „raportem” jest zabawne. A robi się jeszcze śmieszniej, gdy desperacko próbuje się ów „raport” o Karolu Nawrockim legendować. Sposób legendowania jest znany z teorii powieści, gdzie autorzy powołują się na przykład na znaleziony przypadkowo rękopis, na dokumenty, które okazują się kompletnie czymś innym niż się wydawało, a co zostaje ujawnione w szkatułkowej z reguły konstrukcji. To zwykle sposób na uatrakcyjnienie narracji i zamieszanie czytelnikom w głowach, że nic nie jest takie, jak się państwu zdaje.
