Protest ws. klimatu w Warszawie. Budzisz: Osłabianie państwa
TYLKO U NAS. Protesty aktywistów klimatycznych w Warszawie. Budzisz w „Salonie Dziennikarskim”: To działanie osłabiające państwo

„Tu w ogóle nie chodzi ani o kwestie klimatyczne, ani nie chodzi, wydaje mi się, o kwestie związane z hasłami, które są prezentowane” – podkreślił Marek Budzisz.
„Tu w ogóle nie chodzi ani o kwestie klimatyczne, ani nie chodzi, wydaje mi się, o kwestie związane z hasłami, które są prezentowane” – podkreślił w „Salonie Dziennikarskim” na antenie Telewizji wPolsce Marek Budzisz z tygodnika „Sieci”, mówiąc o protestach „aktywistów” klimatycznych, które odbyły się w Warszawie. „To jest działanie niewątpliwie osłabiające państwo i wystawiające na próbę każde państwo” – dodał.
W tym tygodniu odbyła się seria absurdalnych manifestacji grupy „Ostatnie Pokolenie”. Tzw. aktywiści próbowali m.in. zablokować most nad Kanałem Żerańskim na ulicy Modlińskiej w Warszawie. Według relacji policji utrudnienia były chwilowe. Zniecierpliwieni kierowcy sami zaczęli usuwać ich z ulicy.
CZYTAJ WIĘCEJ: Kolejny dzień ekoterrorystycznych wybryków! „Ostatnie pokolenie” zablokowało następny most w Warszawie. Kierowcy nie wytrzymali
Elżbieta Królikowska-Avis zauważyła, że takie działanie to „pokłosie rewolucji kontrkulturowej lat 60. i 70”.
30-35 lat temu widziałam takie sceny w Wielkiej Brytanii. Po raz pierwszy wtedy zostały sformułowane takie hasła jak „zmiana klimatu” jako agenda władz samorządowych, a potem władz państwowych. To się przetoczyło przez Zachód. Okazało się, że to jest wrzód na nosie wszystkich władz. Teraz funkcjonuje już trzecie pokolenie tzw. eco warriors, a właściwie eco hooligans, jak nazywają to Brytyjczycy w tej chwili
— mówiła w „Salonie Dziennikarskim” Elżbieta Królikowska-Avis.
Jej zdaniem, obecnie na Zachodzie następuje zmierzch tego zjawiska, „ponieważ wszyscy już wiedzą, że istnieją tzw. profesjonaliści”, którzy za swoje protesty otrzymują pieniądze.
I tu pikantna sprawa – pieniądze od międzynarodowych korporacji, przeciw którym niby występują
— podkreśliła.
Bardzo groźne zjawisko
Marek Budzisz odniósł się natomiast do pytania, dlaczego „aktywiści” nie protestują w związku z wojną na Ukrainie, gdzie dzieje się katastrofa ekologiczna i to w wielu wymiarach. Budzisz stwierdził, że takiego protestu odnotował.
Nawet jeśli były te protesty, to skala ich była zupełnie nieporównywalna. Tu w ogóle nie chodzi ani o kwestie klimatyczne, ani nie chodzi, wydaje mi się, o kwestie związane z hasłami, które są prezentowane. Tu istotą jest, jak praktykujemy naszą wolność – czy robimy to w sposób anarchiczny, czy w sposób poddany pewnym rygorom i normom
— stwierdził na antenie Telewizji wPolsce ekspert.
To jest działanie niewątpliwie osłabiające państwo i wystawiające na próbę każde państwo – jak sobie z tymi wyzwaniami poradzi. To jest, w moim odczuciu, potencjalnie bardzo groźne zjawisko, jeżeli oczywiście pozostawić to bez reakcji. Groźne również z tego powodu, że to grozi po prostu linczami, co obserwowaliśmy. Może się przekształcić w daleko idącą, większą falę agresji
— Podkreślił Marek Budzisz.
Oglądaj na bieżąco Telewizję wPolsce:
wPolsce/kot
