„Jeżeli PO doszłaby do władzy, to takie państwa jak Francja czy Niemcy pozwoliłyby sonie na jeszcze większe naciski na Polskę, bo Platforma Obywatelska nie będzie miała nawet własnego języka do nazwania tego problemu” – wskazał w „Salonie Dziennikarskim” Piotr Semka. Publicysta, odnosząc się do fali hejtu, jaka spadła na prof. Zdzisława Krasnodębskiego” dodał, że politycy opozycji „piłują gałąź, na której siedzą”.
CZYTAJ TAKŻE:
Przypomnijmy, że prof. Krasnodębski w jednym w wywiadów powiedział, że „zagrożenie dla naszej suwerenności ze strony Zachodu jest większe niż ze strony Wschodu”. Za te słowa został zaatakowany w mediach społecznościowych przez polityków opozycji i sprzyjających jej dziennikarzy.
W rozmowie z portalem wPolityce.pl europoseł Prawa i Sprawiedliwości przyznał, że zadziwia go taka reakcja.
„Oddawanie coraz więcej władzy Unii to zagrożenie dla naszej suwerenności. Aby rozpoznać to zagrożenie trzeba: po pierwsze mieć informacje, po drugie dokonać pewnego wysiłku umysłowego, a po trzecie oczywiście cenić suwerenność i niepodległość jako wartość. Myślę, że niestety dla części Polaków popierających totalną opozycję, to nie jest żadna wartość”
– podkreślił europoseł.
Piłowanie gałęzi, na której się siedzi
Piotr Semka ocenił, że problem jest głębszy niż próby odrzucenia faktu, że zagrożenia dla suwerenności państwa płyną z różnych stron.
Załóżmy, że opozycja dojdzie do władzy – ona stanie wobec tych samych mechanizmów, wobec działań Francji i Niemiec, które idą w kierunku zmniejszenia konkurencyjności Polski. To nie będzie tak, że natychmiast otworzą się sezamy z pieniędzmi, jak chcieliby tego Trzaskowski czy Schetyna. Oni już zbyt wiele postawili na Zachód, ale dziwię się młodszej generacji w PO, że nie pojawiają się pytania o to, czy Polska jest w UE członkiem drugiej kategorii
– mówił Piotr Semka dodając, że zamiast namysłu, wśród polityków opozycji panuje radość, że „TSUE dowalił pisiorom”.
To piłowanie gałęzi, na której się siedzi. Pan profesor wskazuje na zjawisko, które obserwujemy od lat. Pytanie, czy wojna na Ukrainie unieważnia problem, że KE i TSUE łamią traktaty
– dodał publicysta zwracając uwagę, że europoseł PiS stwierdził fakty, a uderzanie w Polskę i pozbawianie jej środków z KPO jest nieodpowiedzialnością.
Czym jest suwerenność?
Mecenas Marek Markiewicz przypomniał definicję suwerenności.
To zdolność do niezależnego, samodzielnego sprawowania władzy politycznej nad określonym terytorium, grupą osób lub samym sobą. Suwerenność państwa obejmuje niezależność w sprawach wewnętrznych i zewnętrznych. Mamy więc dwie koncepcje. Jedną, którą opisuje nasza konstytucja – od 1989 roku. Wcześniejszej nasze państwo nie było suwerenne. Bo stacjonowali tu Rosjanie razem ze swoimi akolitami. Do dzisiaj jeszcze powiadamy, że ci, których nasi zwolennicy systemu radzieckiego wsadzali do więzień, to byli w porządku, a Żołnierze Wyklęci byli idiotami, bo się nie dali powiesić. To trwa do dziś. Wniosek jest taki, że trzeba o historii mówić
– wskazał prawnik.
Mec. Markiewicz przypomniał także, że „w konstytucji jest art. 90, który dziś trenujemy”.
On głosi, że RP może, ale na podstawie umowy międzynarodowej, przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi kompetencje organów władzy państwowej. Nie pani Jourovej i nie na podstawie tego, co jej się wydaje, tylko na podstawie traktatów. Jeśli Polska zdecyduje się w traktacie na przekazanie części swojej suwerenności, to w porządku
– powiedział prawnik dodając, że „od Europy domagamy się ścisłego przestrzegania słowa suwerenność i prawa, a jeśli myśli w Europie Zachodniej zmierzają w kierunku zniesienia suwerenności, to prof. Krasnodębski ma rację”.
Powtórka działań z przeszłości
Stanisław Janecki został zapytany o to, czy Polska ma zasoby, aby zatrzymać bezprawne działania Unii Europejskiej. Publicysta zwrócił uwagę, że „znamy to od początku XVIII wieku”.
To uciekanie się do zewnętrznego czynnika, jako rozjemcy w Polsce i wyznacznika tego, co tu jest demokratyczne, a co nie jest. Pesymistyczne jest to, że jest to tak dobrze znane i opisane, a mimo to ten argument jest przywoływany
– ocenił publicysta.
Janecki przypomniał słowa europosła Jacka Saryusz-Wolskiego, który wskazał, że Polska jest objęta przez UE sankcjami. Jak dodał, jest też kwestia lojalności Niemiec wobec sojuszników, bo jeśli Niemcy „nie są lojalne w kwestii wywiązywania się ze zobowiązań sprzętowych, to czy będą lojalne w ogóle”.
czy mamy na to adekwatną odpowiedź? Powinniśmy mieć w postaci gospodarki i armii. Turcja nieprzypadkowo jest szanowana i patrzy się przez palce na różne rzeczy, które robi Erdogan, bo - mimo obecnego kryzysu - przez lata była państwem szybko rozwijającym się i mającym armię. My idziemy w tę stronę, że robimy nowoczesną gospodarkę – dlatego Polska jest niszczona, bo jest konkurencyjna
– zauważył Stanisław Janecki.
Musimy pamiętać o tym, o czym prof. Krasnodębski nie napisał, ale co mnie wydaje się oczywiste – UE, jej główne państwa przywódcze, chcą powtórzyć numer ze świętym przymierzem, tym, co działo się po kongresie wiedeńskim - europejskie mocarstwa włączyły się w regulowanie wszystkiego, co jest w Europie, łącznie z tłumieniem wszelkich dążeń niepodległościowych. Ten wariant, który nam się proponuje, to powtórzenie Królestwa Polskiego z trochę większa autonomią
– zwrócił uwagę publicysta tygodnika „Sieci”.
Z kolei w ocenie Piotra Gursztyna w tej tragicznej sytuacji otwiera się pewne okienko.
Pada wiele krytycznych opinii w kierunku Niemiec i słusznie, ale pojawia się w Niemczech nurt proatlantycki, który zaczął się odradzać. Zmiana polityki CDU, zmiana tonu niemieckiej prasy, która od lutego była orkiestrą koncertująca z rządem. To wskazuje, że być może skończy się kutlura zgadzania się wszystkich ze wszystkimi
– powiedział Piotr Gursztyn.
ZOBACZ RÓWNIEŻ:
wkt
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/612094-semkajesli-po-wygra-naciski-na-polske-beda-jeszcze-wieksze