„Opozycja, a przede wszystkim Donald Tusk, nie skorzystali z szansy, żeby siedzieć cicho, bo przecież zaangażowanie Polski jest maksymalne” - mówi portalowi wPolityce.pl Arkadiusz Mularczyk (PiS) komentując reakcję polskiej opozycji na wizytę w Kijowie kanclerza Niemiec Olafa Scholza, prezydenta Francji Emmanuela Macrona i premiera Włoch Mario Draghiego.
CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Odnosząc się do reakcji polskiej opozycji na wizytę w Kijowie przywódców Niemiec, Francji i Włoch Arkadiusz Mularczyk zauważa:
Opozycja, a przede wszystkim Donald Tusk, nie skorzystali z szansy, żeby siedzieć cicho, bo przecież zaangażowanie Polski jest maksymalne. Każdego dnia widzimy, że i pan premier Mateusz Morawiecki, i pan prezes Kaczyński i pan prezydent Andrzej Duda podejmują szereg inicjatyw, włącznie z wielokrotnymi wyjazdami do Kijowa, z wizytą rządu polskiego w Kijowie, zaangażowaniem na arenie międzynarodowej w sprawie Ukrainy.
Przecież wszyscy mają świadomość, że jest w naszym żywotnym interesie, żeby Ukraina tę wojnę wygrała i należy robić wszystko, żeby jej pomóc, żeby ją wspierać
— dodaje.
Zwraca przy tym uwagę, że „już od dłuższego czasu widzimy, że w interesie takich krajów jak Niemcy, Francja czy także Włochy jest szybkie zakończenie tego konfliktu i powrót do biznesów z Rosją„.
Opozycja jakby kompletnie zerwała się z choinki, kompletnie nie widziała, co się działo w ciągu ostatnich kilkunastu tygodni naszego zaangażowania. Nagle atakuje rząd, czy premiera, czy prezydenta, że nie są razem z kanclerzem, prezydentem Francji w Kijowie
— ocenia Mularczyk
Oczywiście to są kompletnie absurdalne zarzuty czy ataki, bo przecież nie mamy wątpliwości, po co tam pojechali ci trzej panowie. Oni oczywiście pojechali po to, żeby wywierać presję na prezydenta Ukrainy, ażeby podjął rozmowy z Putinem i jak najszybciej zakończył tę wojnę. To oczywiście nie jest w naszym interesie. W naszym interesie jest to, żeby Ukraina wygrała tę wojnę, wygoniła wojska rosyjskie z południa i wschodu Ukrainy. Nasz rząd od początku robi wszystko, żeby tak się stało. Reasumując, można powiedzieć, że opozycja straciła szansę, żeby siedzieć cicho
— podsumowuje polityk.
„Każda okazja dla nich jest dobra, żeby atakować rząd”
Na uwagę, że polskiej opozycji nie przeszkadzało, kiedy w czasie, gdy delegacja pod przewodnictwem premiera Mateusza Morawieckiego udawała się do ostrzeliwanego Kijowa zabrakło w niej przywódców Niemiec, Francji i Włoch, za to uaktywniła się, kiedy w delegacji Scholza, Macrona i Draghiego zabrakło Mateusza Morawieckiego, Arkadiusz Mularczyk stwierdza:
Myślę, że te duże formacje opozycyjne nie myślą kategoriami polskiego interesu narodowego, nie myślą kategoriami bezpieczeństwa naszego państwa. W każdej sytuacji szukają okazji do tego, jak zaatakować rząd i stąd się to bierze.
Przecież gdy były te wcześniejsze wizyty panów premierów, pana prezydenta i wielu parlamentarzystów, pana marszałka Terleckiego, to przecież nie słyszeliśmy jakichkolwiek komentarzy z ich strony. Natomiast gdy teraz była ta wizyta - wiadomo, w jakim celu - to nagle opozycję ożywia
— zaznacza.
To wszystko świadczy o tym, że każda okazja dla nich jest dobra, żeby atakować rząd, żeby krytykować zupełnie abstrahując od sytuacji, która jest niezwykle poważna, bo wojna na Ukrainie, te wszystkie sprawy, które się z tym wiążą, mają charakter fundamentalny dla bezpieczeństwa naszego państwa, naszego życia. To są kwestie i bezpieczeństwa fizycznego i ekonomicznego i tego wszystkiego, co się dzisiaj dzieje w Polsce
— konstatuje polityk.
aw
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/603133-mularczyk-opozycja-jakby-kompletnie-zerwala-sie-z-choinki
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.