Historia lubi się powtarzać. Może i tym razem to stare porzekadło się potwierdzi? Jeden z moich ulubionych posłów, pan Adam Szłapka dał na to nadzieję.
Zawsze gdy zauroczy mnie jakaś myśl przewodniczącego Nowoczesnej (tak, ta partia wciąż podobno istnieje), lubię popatrzeć sobie na dzieła Józefa Chełmońskiego. To bardzo relaksujące. Patrzę więc na „Sielankę” i w leżącej pastereczce dostrzegam Borysa Budkę. Patrzy z niepokojem w dal. Może dostrzega nadciągające ciężkie chmury, zwiastujące burzę? Może rozmyśla nad swym niepewnym losem? Może poszukuje sensu wszystkiego? Obok siedzi pasterz – w tej roli widzę samego Szłapkę – i umila czas towarzyszce ciągnąc smykiem po strunach skrzypiec. Jaka to melodia? Obraz powstał w 1885 r. Mógł to już zatem być „Czerwony pas”, ze słowami:
Gdy świeży liść okryje buk
I Czarna Góra sczernieje,
Niech dzwoni flet, niech ryczy róg,
Odżyły nasze nadzieje.
Skąd mi się ten Chełmoński wziął dziś? Z manifestu „Opozycja. Scenariusze na przyszłość”, który Adam Szłapka opublikował w „Rzeczpospolitej”.
W skrócie jego treść sprowadza się do zawartej we wstępie konstatacji, że w takim kryzysie jak dziś państwo polskie nie było od 30 lat, a jest to winą partactwa obozu władzy. Na szczęście idzie przesilenie, więc opozycja musi być przygotowana na różne scenariusze. I on, przewodniczący Szłapka, ma je gotowe.
Warunek wstępny – ktoś z obozu PiS przechodzi na stronę opozycji. Po tym zastrzeżeniu można by już nie czytać dalej. Skoro jednak lider poważnej partii wykonał tak ciężką pracę intelektualną, uszanujmy ją i doczytajmy do końca. Dowiemy się wówczas, że recepta na uzdrowienie państwa jest prosta i zawiera się w ledwie kilku krokach.
Krok pierwszy. Zmiana Marszałka Sejmu, odwołanie ministra Ziobry, „usunięcie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika”, „uwolnienie Ministra Zdrowia, przez większość parlamentarną od myślenia w kategoriach interesu politycznego PiS i skupienie się jedynie na walce z Covid-19” oraz powołanie „nadzwyczajnej komisji sejmowej i senackiej, która – wspólnie z ministerstwem - w sposób ciągły pracowałaby nad najlepszymi rozwiązaniami na czas pandemii”.
Krok drugi. Konstruktywne wotum nieufności, odwołanie premiera Morawieckiego i powołanie rządu technicznego do przedterminowych wyborów.
Krok trzeci. Wybory. I tu jest clou pomysłu przewodniczącego Szłapki – szerokie porozumienie na opozycji. Jedna lista, pełna mobilizacja i zwycięstwo! Tak, to takie proste.
Skądś to znamy? Było trenowane w 2019 r.? Owszem, ale widocznie opozycyjni liderzy mają pomysł, jak zrobić to lepiej. Jeszcze lepiej. Wtedy przegrali. PSL drugi raz do tej mętnej rzeki nie wejdzie. Czarzasty za każdym razem powtarza, że nie chce słyszeć o jedności z Platformą. Sama Koalicja Obywatelska ma w tej sprawie mocno zróżnicowane poglądy. Ale Szłapka wie, co dobre.
De facto pan przewodniczący wciąż drepcze w miejscu. Wciąż wokół zagadnienia: jak odsunąć PiS od władzy, przejąć ją i zabetonować tak, by nam jej już nie zabrali.
Ten ostatni etap znajdziemy w dalszej części jego manifestu.
Czytamy w nim, że nowy Sejm miałby pełnić rolę Konstytuanty (tak, u Szłapki wielką literą). Pomyślą Państwo: o, rany przewodniczący Szłapka ma pomysł na konstytucyjną większość i weźmie się za ustawę zasadniczą! Nic z tych rzeczy. To będzie taka nowa konstytuanta. Jej zadania? Bardzo proszę, m.in.:
przejęcie Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, Sądu Najwyższego, prokuratury. „Musimy przyjąć dobre ustawy, które unieważnią wszystko to, co zostało przyjęte przez większość PiS z naruszeniem Konstytucji”; zmiana ordynacji wyborów do Senatu (dwie tury), rozdzielenie kadencji obu izb parlamentu, „wzmocnienie roli Senatu w funkcji kreacyjnej organów takich jak TK, RPO, czy instytucje kontrolne” (aż dziwne, że nie dobrnął do zwiększenia roli władzy ustawodawczej w „funkcji kreacyjnej” sądów); wprowadzenie euro – jako głębsza integracja z cywilizacją unijną; zmiana ordynacji do Sejmu (choć nie wiadomo jaka).
A wiecie Państwo, po co to wszystko? Oto wisienka:
Idziemy wspólną listą po to, by później móc uczestniczyć w normalnych demokratycznych wyborach - na programy, a nie na PiS i anty-PiS.
Czyli: gdy już zrzucimy pisowców ze skarpy, możemy zastanawiać się nad demokracją i programami. Wtedy zaczniemy wsłuchiwać się w problemy Polaków i może zaproponujemy im coś konkretnego, by poprawić ich życie. I może wtedy w końcu wygramy normalne wybory. Ale teraz wciąż będziemy anty-PiS-em.
No to bądźcie. A burza może przejdzie bokiem.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/529111-zdarta-plyta-gra-czyli-kuriozalny-manifest-posla-szlapki