Zanany nam ze Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej ruch obalania pomników i pisania historii od nowa dotarł do Federacji Rosyjskiej, przy czym przybrał formę, której władze najprawdopodobniej się nie spodziewały.
Otóż w kaukaskiej miejscowości Adler, w Kraju Krasnodarskim na początku czerwca odsłonięto pomnik, a właściwie płaskorzeźbę przedstawiającą rosyjską fortecę wzniesioną w czasie toczonych w XIX wieku wojen Imperium Rosyjskiego z góralami Kaukazu. Monument znajdował się na miejscu fortu wzniesionego przez Rosjan w 1837 roku. Upamiętnienie to otrzymało nazwę „pomnik czynu żołnierzy rosyjskich” ale wywołało gwałtowny sprzeciw miejscowych mieszkańców, obchodzących co roku uroczystości ku pamięci wielusettysięcznych ofiar jakie Czerkiesi (bo tym zbiorczym mianem określa się walczących z Rosjanami górali Kaukazu) ponieśli w toku walk, oraz pacyfikacji przeprowadzonych przez Rosjan, które organizacje czerkieskie określają wręcz mianem „ludobójstwa”. Ostatnia demonstracja Czerkiesów w maju 2019 roku w Nalczyku, stolicy Kabardyno – Bałkarii zgromadziła ponad 20 tys. (na 200 tys. mieszkańców miasta) chcących upamiętnić w ten sposób los swoich przodków. Wzniesienie pomnika przedstawiciele tamtejszej starszyzny określili mianem „prowokacji” i zażądali jego natychmiastowego zdemontowania. Społeczność czerkieska wystąpiła z petycją w tej sprawie, która doprowadziła w efekcie do usunięcia na początku lipca upamiętnienia. Władze oficjalnie poinformowały, że zdecydowały się na taki krok ponieważ pomnik był samowolą budowlaną, jednak specjaliści przywoływani przez portal Kawkazskij Uzeł są zdania, iż jest to tylko wykręt. Sprawa nie jest jeszcze zamknięta, bo merostwo Soczi, a miejsce w którym wzniesiono upamiętnienie leży w granicach administracyjnych miasta poinformowało, że usunięcie monumentu „ma charakter tymczasowy”. Jego przywrócenia domagają się miejscowi Rosjanie.
Kolejny spór
W syberyjskim Tobolsku trwa właśnie podobna dyskusja. Jeden z tamtejszych przedsiębiorców, z pochodzenia Rosjanin, wystąpił z pomysłem wzniesienia specjalnego krzyża upamiętniającego „zdobywcę Syberii”, atamana kozackiego Jermaka Timofiejewicza. Pretekstem do tego miałaby być przypadająca w sierpniu 435 rocznica jego śmierci. 5 lipca o powołaniu specjalnej fundacji społecznej, której celem miało być wzniesienie upamiętnienia poinformowano w trakcie mszy w miejscowej Cerkwii. Ale informacja ta wzbudziła sprzeciw lokalnych organizacji tatarskich, które wystąpiły ze wspólnym listem do mediów i władz. Przedstawiciele Tatarów z Obwodu Tiumeńskiego oraz inna organizacja zrzeszająca tej mniejszości z Tobolska napisali w nim, że „w ostatnich latach ma miejsce wzmożone propagowanie tak historycznie niejednoznacznej postaci jak Jermak”, co ich zdaniem narusza odczucia i przekonania miejscowej ludności autochtonicznej. Dale argumentują, że choć może to w Rosji nie jest powszechnie znana prawda, to w istocie Jermak był najeźdźcą na suwerenne państwa utworzone przez Tatarów i funkcjonujące w XVII wieku, co oznacza, że trzeba na niego patrzeć podobnie jak na hiszpańskich konkwistadorów i kolonizatorów. Pomysł, aby takiej postaci budować pomnik, czy upamiętniać ją w jakiejkolwiek innej formie autorzy wystąpienia określają mianem „działania prowokacyjnego” które może prowadzić do rozpętania waśni narodowych.
Trwające od kilkunastu dni protesty w dalekowschodnim Chabarowsku i mniejszych miastach regionu tez stały się powodem interesujących dyskusji historycznych. Otóż jak zwrócił uwagę Maksym Goriunow, miejscowy historyk regionalista, w Rosji nie pamięta się, że Kraj Nadmorski, który wszedł w skład Imperium Rosyjskiego w połowie XIX wieku, wcale nie jest zasiedlony przez etnicznych Rosjan. Władze w Petersburgu prowadziły tam ożywioną akcję kolonizacyjną wysyłając na rosyjski Daleki Wschód osadników przede wszystkim z obecnej Ukrainy, Białorusi i Krajów Bałtyckich. Prawda o odmiennych korzeniach etnicznych tamtejszej ludności, jest zdaniem Goriunowa obecnie skrzętnie skrywana, nawet w regionalnym muzeum historycznym we Władywostoku trudno znaleźć jakiekolwiek ślady tego faktu. Jak pisze „W mieście nie ma ani jednej ukraińskiej czy białoruskiej restauracji, ośrodka kultury, wydawnictwa czy „towarzystwa miłośników historii”. Jeśli nie czytasz książek, ciężko jest dowiedzieć się skąd pochodzą mieszkający tu ludzie. Jedynym śladem jest to. że nazwiska w gazetach często kończą się na -o i -vich.”
Przyczyny konfliktów
Komentarze które ukazały się pod blogiem Goriunowa wskazują, że poszukiwanie korzeni, przyczyn odmienności, wyjaśnienia dlaczego na rosyjskim Dalekim Wschodzie zawsze obserwowano większą skłonność tamtejszych społeczności do antyrządowych protestów, nurtują coraz większą liczbę osób. Związany z opozycją rosyjski ekonomista Vladislav Inoziemcow jest zdania, że to co obecnie dzieje się na Syberii i w innych narodowo niejednorodnych regionach Federacji Rosyjskiej ma w istocie charakter antykolonialny. Moskwa postrzegana jest na podobieństwo imperialnego centrum, które niemiłosiernie eksploatuje zdobyte przed wiekami kolonie nie licząc się ze zdaniem lokalnych elit i ludności. Podaje na poparcie tej tezy wyliczenia. Otóż „jeśli w 1897 r. ziemie za Uralem – argumentuje Inoziemcow - stanowiły 52 proc. terytorium Imperium Rosyjskiego, 7,5 proc. jego ludności i 19 proc. eksportu, a w 1985 r. obejmowały 57 proc. terytorium ZSRR i 10,5 proc. jego ludności, zapewniając 46 proc. eksportu, to już w 2014 r. 75 proc. terytorium Rosji były to ziemie na wschód od Uralu, zamieszkiwało je 20,2% jej ludności, ale dawały one 76−78 proc. rosyjskiego eksportu.” W jego opinii dzisiaj Federacja Rosyjska jest w takim punkcie w jakim ZSRR był w roku 1985. Wówczas również fala protestów zaczęła się podnosić na peryferiach imperium, najpierw w Ałma-Acie. Jeśli elity moskiewskie nie zrozumieją w jaką stronę zmierzają wydarzenia i wprowadzą rozwiązań gwarantujących autentyczną federalizację, w nieodległej perspektywie Federacja Rosyjska może podzielić los ZSRR.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/511322-walka-o-pomniki-dotarla-do-federacji-rosyjskiej
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.