Przedostatni dzień kampanii prezydent Andrzej Duda rozpoczął pod kopalnią o 5.30. Rozdawał kanapki, rozmawiał z górnikami. Rafał Trzaskowski wystartował „trochę” później – o 9.00 w Warszawie zwołał konferencję. I rzeczywiście, jak zauważył Adam Bielan, „miał minę, jakby myślał już tylko o L4”. Jakby marzył – jak sam powiedział w jednym z wywiadów – o tych dniach, gdy wstaje rano i nie wie, co będzie robił.
Na tle Trzaskowskiego Duda dał z siebie wszystko, także w tym najprostszym, fizycznym…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/509603-prezydent-gryzl-trawe