Choć Lewica skrytykowała prezydenta Andrzeja Dudę za podpisanie „Karty Rodziny”, to moim zdaniem, powinna mu raczej za tę inicjatywę podziękować. Przynajmniej z dwóch powodów, które przedstawię za chwilę. Sztab Andrzeja Dudy też osiągnął swoje. Udało mu się bowiem skutecznie wrzucić do kampanii wyborczej temat LGBT, z którym najgroźniejszy rywal obecnego prezydenta ma spore kłopoty. Przy tej okazji, nie uniknięto jednak pewnych błędów.
Lewica łapie oddech
Dlaczego Lewica miałaby podziękować za podpisanie „Karty Rodziny? Chociażby dlatego, że Robert Biedroń mógł wrócić z tematem, w którym najlepiej się czuje, a jest on związany ze światopoglądem. Tam Biedroń jest wiarygodny, zaś mówienie o budowie miliona mieszkań, albo łączenie energetyki zawodowej z powstawaniem smogu, delikatnie mówiąc, nie przysparza mu sympatyków.
Choć kwestie światopoglądowe najmocniej podnosił zawsze właśnie Biedroń, to o dziwo, wielu jego wyborców odeszło do Rafała Trzaskowskiego, który daje nadzieję na zwycięstwo, a i sam nie ukrywa swoich progresywnych poglądów. Nie ukrywa? Błąd… Nie ukrywał. Bo dzisiaj Trzaskowski, jak ognia unika odpowiedzi na pytania związane z małżeństwami osób homoseksualnych czy w dalszej perspektywie adopcją przez nie dzieci. A pamiętamy przecież wszyscy, jak w rozmowie z Moniką Olejnik deklarował, że chciałby być pierwszym prezydentem, który udzieliłby ślubu takiej parze. Dziś Trzaskowski o swoich słowach już nie pamięta, a w samej Platformie nabrali wody w usta.
CZYTAJ WIĘCEJ: Hipokryzja PO w pigułce! Kiedy złożą projekt ws. związków partnerskich? Budka: Zajmujemy się kampanią Trzaskowskiego
O tym, że Trzaskowski i Platforma prowadzi zwyczajną, polityczną kalkulację wobec środowisk LGBT, najjaskrawiej pokazało „tęczowe disco” zorganizowane przed Pałacem Prezydenckim w Boże Ciało. Przerażeni tym, co może się tam stać, politycy KO zaczęli pisać na Twitterze o „pisowskiej prowokacji”. Od tego kiepskiego happeningu odciął się nawet Paweł Rabiej. To tylko rozsierdziło Lewicę, która mogła wszystkim dookoła przypomnieć, że Platforma choć wielokrotnie stawała po stronie środowisk LGBT, to generalnie nic dla nich nie zrobiła. Lewica zaczęła łapać drugi oddech.
To się jednak nie wszystkim spodobało, bo od razu do okładania maczugą Lewicy przystąpił Tomasz Lis i politycy KO, których zdaniem podnoszenie tematu LGBT, jest na szkodę Trzaskowskiego. Jednak taki stan rzeczy nie podoba się Lewicy, która te sprawy traktuje priorytetowo.
Reasumując: cała ta dyskusja pokazała Lewicy, że Platforma traktuje ją, jak nieformalną przystawkę i nie widzi w niej żadnego partnera. Lewica wygląda tak, jakby o tym wiedziała, ale w sumie, to jest trochę zaskoczona. Przyznam, że nie widzę również w niej szczerej chęci wyjścia z tej roli. A przecież jej sukces, widzie po politycznym trupie Platformy. Pozostaje więc pytanie: skoro Władysław Kosiniak-Kamysz miał być Tygrysem, a okazał się kotem Filemonem, jak pisała Marzena Nykiel, to kim okaże się być Lewica? Czy starczy jej odwagi, aby postawić się Platformie?
CZYTAJ TAKŻE: Lewica krytykuje Trzaskowskiego: Obiecywał wypalenie procederu reprywatyzacji. Nie odpalił w tym celu zapałki
Zagrożenia trzeba umieć wyjaśnić
Choć za wrzutką tematu LGBT do kampanii wyborczej z pewnością stoją sztabowcy i konkretne wyborcze analizy, to nie jest to spór, który jest oderwany od rzeczywistości. Pisał o tym w ostatnim felietonie Jacek Karnowski:
Kwestia ideologii LGBT stała się główną osią kampanii wyborczej nieprzypadkowo. Owszem, zapewne kryją się za tym wybory dokonywane przez sztaby i kandydatów, ale jednocześnie jest to bój w jakiejś mierze naturalny. Albo inaczej: to bój naprawdę centralny, kluczowy, decydujący o przyszłych losach Polski.
CZYTAJ WIĘCEJ: Polska skrępowana ideologią LGBT szybko straci suwerenność. Zostanie - wcześniej czy później - faktycznie rozbrojona
Walcząc jednak w tym słusznym sporze, trzeba umieć odpowiednio operować słowem. To uwaga do polityków prawicy. Od osoby walczącej o tradycję, wartości, rodzinę do zwykłego homofoba, droga bywa niezwykle krótka. Nie wystarczy kilka zgranych haseł o „seksualizacji dzieci”, ale rzeczywista wiedza, czym jest ideologia LGBT. W innym razie, przekaz trafia do swoich, a może zniechęcić tych, którzy do tej pory raczej nie byli zwolennikami rewolucji obyczajowej, ale także nie marzyła im się „policja obyczajowa”. Bardzo łatwo w taki sposób zaszkodzić konserwatystom.
Chcąc stawić opór IDEOLOGII LGBT, a nie ludziom o innej orientacji seksualnej, trzeba mieć konkretną wiedzę i jeszcze umieć się nią posługiwać. Przed dalszą częścią kampanii, sztabowcy Andrzeja Dudy, ale także jego środowisko polityczne, powinno obejrzeć, jak o tęczowej ideologii mówił w TVN24 Patryk Jaki. Być może obeszłoby się wtedy bez tłumaczeń i przeprosin na Twitterze.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/504774-skoro-kosiniak-okazal-sie-filemonem-to-kim-bedzie-lewica
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.