Poseł PO Zbigniew Konwiński, tak, jak Borys Budka, przekonywał w programie „Woronicza 17”, że jedynym kandydatem, który może być powołany zgodnie z Konstytucją na I prezesa SN jest sędzia Włodzimierz Wróbel, bo uzyskał najwięcej głosów. Co więcej, poseł Platformy zacytował także… zmyślony przepis ustawy zasadniczej. Sens wypowiedzi Konwińskiego usiłowała wytłumaczyć Anna Maria Żukowska z Lewicy, ale ostatecznie stwierdziła, że jest „pewien problem z logiką”.
CZYTAJ TAKŻE:
ZO sędziów SN wybrało kandydatów. Budka wskazuje prezesa
W sobotę Zgromadzenie Ogólne sędziów Sądu Najwyższego wybrało pięcioro kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa tego sądu. Ich nazwiska, wraz z liczbą uzyskanych głosów, przedstawił pełniący obowiązki I prezesa Sądu Najwyższego sędzia Aleksander Stępkowski, który przewodniczył obradom. Najwięcej głosów, czyli 50, otrzymał Włodzimierz Wróbel. Na Małgorzatę Manowską oddano 25 głosów, na Tomasza Demendeckiego – 14, na Leszka Boska – 4 głosy, a na Joannę Misztal-Konecką – 2 głosy.
W ocenie szefa PO Borysa Budki, prezydentowi nie pozostaje nic innego, jak na stanowisko prezesa SN powołać sędziego Włodzimierza Wróbla, bo zdobył najwięcej głosów. Jednak ten tryb określa Konstytucja, a precyzują inne przepisy: Ustawa o Sądzie Najwyższym i Regulamin SN.
Konwiński jak Budka
Konstytucja wyraźnie mówi o tym, że I prezesa SN powołuje na sześcioletnią kadencję prezydent spośród kandydatów wyłonionych przez ZO sędziów SN. Nie ma tam mowy o „większości”, co podnosi szef PO. Nie przeszkadzało to jednak posłowi PO Zbigniewowi Konwińskiemu, który w programie „Woronicza 17” kontynuował narrację Budki.
Sędzia Wróbel uzyskał najwięcej głosów, a w jego awansie zawodowym nie uczestniczyła „neoKRS”. Trzeba wybrać tego, który zdobył określoną liczbę głosów, ale również jego awans nie budzi żadnych wątpliwości konstytucyjnych
— oświadczył Konwiński, po czym zaczął cytować Konstytucję.
Artykuł 183. ustęp trzeci: spośród przedstawionych, a to znaczy, żeby przedstawić trzeba mieć poparcie większości; pozostali kandydaci nie mają
— powiedział gość programu „Woronicza 17”.
Okazuje się jednak, że nic takiego nie zawarto w przytoczonym przez niego przepisie, a kiedy prowadzący program zwrócił mu uwagę, Konwiński zapewniał,że taki przepis jest i „on wypełnia większość”.
Żukowska tłumaczy wpis Budki
Także zdaniem rzeczniczki Lewicy nie ma przepisu, który mówi, kogo spośród przedstawionych kandydatów powinien powołać prezydent.
Jest to po prostu dobry zwyczaj konstytucyjny i nigdy się nie zdarzyło, by prezydent wybrał nie tego kandydata, który był wskazany tą większością głosów przez Zgromadzenie Ogólne sędziów SN
— powiedziała Anna Maria Żukowska. Jak dodała, choć nie jest to skodyfikowane w żadnym przepisie, to w jej ocenie można ten zwyczaj utrzymać.
Stwierdziła przy tym, że może właśnie to miał na myśli Borys Budka, a „nie zmieścił” w twitterowym wpisie.
Logikę jako prawnik Borys Budka na pewno zna, ale jeśli uznamy, że tylko jeden spośród pięciorga kandydatów jest kandydatem, który mógłby być konstytucyjnie uznany za kandydata, to mamy problem, bo i wtedy ten jeden nie będzie konstytucyjnie wybrany. Bo jeśli będzie jeden, to nie ma „spośród”. Musi być więcej niż jeden, żeby prezydent mógł wybrać
— dywagowała Żukowska.
Wypowiedź Budki niedopuszczalna i nieprawdziwa
Z kolei wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha uważa, że wypowiedź Borysa Budki jest „niedopuszczalna i nieprawdziwa”.
Mamy pięciu kandydatów, którzy zostali wybrani przez Zgromadzenie Ogólne. Widzimy, jakiego kandydata ma PO, natomiast polska konstytucja nie stanowi o tym, że PO wybiera I prezesa Sądu Najwyższego, tylko stanowi o tym, że ten wybór przypisany jest jako prerogatywa prezydentowi RP
— powiedział wiceszef KPRP.
Jak dodał, jest dla niego „szokujące, że polityk wypowiada się w takich kategoriach, jakby był sędzią SN, to znaczy imiennie wskazuje kandydata, kiedy ta kompetencja jest przypisana prezydentowi”.
Mamy dzisiaj niestety do czynienia z polityzacją wymiaru sprawiedliwość; politycy i część sędziów, czy część elity sędziowskiej, publicznie wypowiada swoje poglądy polityczne. Sędziowie powinni być apolityczni a politycy nie mogą się mieszać w procedurę wyboru I prezesa Sądu Najwyższego, bo to prerogatywa prezydenta, a nie posłów tej czy innej partii politycznej czy liderów partyjnych
— stwierdził Mucha.
Przepis Konstytucji stanowi o wyłącznej prerogatywie prezydenta. Jeżeli prezydent uczestniczy w tym wyborze, ma być w pełni suwerenny. Całe clue tego uczestnictwa prezydenta polega na tym, żeby prezydent nie był związany żadnymi zwyczajami w SN. Na tym właśnie ma polegać konstytucyjna kontrola
— podkreślił z kolei wicemarszałek Senatu Marek Pęk.
wkt/TVP Info
W związku z problemami z dystrybucją drukowanej wersji tygodnika „Sieci” (zamykane punkty sprzedaży, ograniczona mobilność społeczna) zwracamy się do państwa z uprzejmą prośbą o wsparcie i zakup prenumeraty elektronicznej - teraz w wyjątkowo korzystnej cenie! Z góry dziękujemy!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/501638-posel-po-brnie-w-narracje-budki-i-zmysla-przepis-konstytucji
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.