David Cameron najpierw rozpętał ogromną medialną nagonkę na polskich imigrantów, później gryzł się w język. Niechęć do Unii Europejskiej kiełkowała w Brytyjczykach bardzo długo. Narzekano nie tylko na brak suwerenności w tworzeniu prawa we własnym kraju, ale także na wszechobecnych imigrantów, którzy mieli zabierać Brytyjczykom pracę, miejsce w publicznych szpitalach, czy szkołach.
Wszechobecne słowiańskie rysy twarzy w centrum Londynu i po kilka sklepów z polską żywnością na jednej ulicy nie ułatwiały sprawy. Nikt nie spodziewał się, że otwarcie granic w 2004 r. na kraje środkowej i wschodniej Europy spowoduje aż taki napływ imigrantów. W krótkim czasie, bo już dekadę później Polaków żyjących w Wielkiej Brytanii było już niespełna 700 tys. A później już prawie milion. Anglicy i Irlandczycy uwierzyli mediom, swojemu premierowi Davidowi Cameronowi, który twierdził, że UE sprawiła, że obcy odbierają im ich publiczne przywileje.
Polityka Davida Camerona spuściła później z tonu i po łagodzących słowach królowej Elżbiety II, licznych protestach, także społecznych na Wyspach, doceniono wkład polskiej siły roboczej w brytyjską gospodarkę. Ale niechęć do Unii nie spadała.
Właśnie dlatego, że politycy partii konserwatywnej od lat narzekali na ograniczanie im suwerenności we własnym kraju. Jak zaznaczył wczoraj Nigel Farage, bardzo ostro krytykujący wspólnotę od lat, jego rodzice godzili się na wspólną gospodarkę, nie flagę, armię, czy prezydenta.
Po referendum z czerwca 2016 r. zapanowała na Wyspach panika i chaos. Właśnie dlatego, że imigranci z Polski nie wiedzieli, jakie będą ich prawa po Brexicie. Sam proces opuszczania UE miał trwać maksymalnie dwa lata. Okazało się, że procedury trwały 4, z licznymi perturbacjami, dymisjami dwóch premierów partii konserwatywnej i niekończących się negocjacjach. Zarówno w parlamencie brytyjskim, jak i europejskim. Na czym stanęło w sprawie polskiej?
Większość rodaków na Wyspach spełniała warunki stałej rezydentury, czyli m.in. 5 lat przebywania i pracy na Wyspach, więc zebrała papiery i ją uzyskała. Pozostali mają jeszcze prawie rok, by się na to zdecydować, bo swojego rodzaju vacatio legis sprawi, że zasady wolnego rynku pracy pozostaną bez zmian. Jak zapewniali politycy, będą walczyć o to, by prawa do pracy Polaków już przebywających na Wyspach pozostały bez zmian.
Brexit wejdzie w życie 1 lutego 2020. Dlatego wiele będzie teraz informacji o zagrożeniach, szansach i zmianach związanych z samym wyjściem Wielkiej Brytanii z UE. Kurz informacyjny w tej sprawie zatem jeszcze przez chwilę nie opadnie.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/484769-niekonczaca-sie-rozprawa-rozwodowa-uk-z-ue-dobiega-konca
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.