19 milionów złotych. Dokładnie tyle chce wydać Borys Budka, nowy lider Platformy Obywatelskiej, na kampanię kandydatki Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Sygnał ma być jasny: partia nie będzie oszczędzać, zbierając tłuszczyku na kolejne lata, ale stawia wiele na majowe wybory. To bardzo duże pieniądze (porównywalne ma dziś tylko PiS), ale żadna kwota nie przyniesie efektu, każdą sumę można przepalić w piecu, jeśli wydatki będą ulokowane niewłaściwie. Krótko mówiąc, te dziewiętnaście milionów może pomóc Platformie jak umarłemu kadzidło.
Dość charakterystycznym wywiadem była na tym polu rozmowa Budki z tvn24, gdy dopytywany o wpadki Kidawy-Błońskiej i ogólny brak stylu, jaki prezentuje kandydatka Platformy, nowy szef PO odparł:
Myślę, że dla Polaków dużo ważniejsze jest to, by prezydent był empatyczny, by starał się rozmawiać, nie pokrzykiwał, przede wszystkim był wiarygodny.
Inwestycja 19 milionów złotych w empatię może okazać się po prostu nietrafiona - tym bardziej, że akurat ta kampania, która jest przed nami, jest bardzo mocno związana z konkretnym nazwiskiem, twarzą, kandydatem. Tutaj nie da się rozproszyć odpowiedzialności na tysiące kandydatów (jak przy wyborach samorządowych czy parlamentarnych) lub szeroką koalicję (europejskie wybory). Krótko mówiąc, choćby Platformie przysłano nowego przewodniczącego prosto z domu mediowego, wytwórni filmowej albo fabryki propagandy, ta kampanię tę i tak będzie musiała udźwignąć pani marszałek. A tutaj w partii nie ma nawet elementarnej pewności, że podoła i może dać radę - sugestie, by nie pokazywała się publicznie (!), bardzo rzadko odwiedzała media (!) i nie uczestniczyła w debatach (!) mogą wydawać się absurdalne na pierwszy rzut oka, ale w Platformie są poważnie rozważane. Taki mamy klimat.
Polecam serdecznie bardzo ciekawą, wielowątkową rozmowę o kondycji Platformy Obywatelskiej - sporo padło tam ciekawych tez dotyczących kuluarów, w których zapadały decyzje i kulisów, za którymi dzieją się często najciekawsze sceny. Na antenie wPolsce.pl porozmawialiśmy o tym długo, szczegółowo i analizując przynajmniej kilka ciekawych perspektyw.
No dobrze, powie ktoś: ale czy to oznacza, że kampania przed wyborami prezydenckimi jest rozstrzygnięta, ponieważ największa partia opozycyjna wręcz topi się w wewnętrznych kłopotach, problemach i przepychankach? Nic bardziej mylnego.
Widać wyraźnie, że głównym motorem zbliżającej się kampanii wyborczej będzie sprowadzenie majowego głosowania do wyboru „za” lub „przeciw” Andrzejowi Dudzie. Kandydatura Kidawy-Błońskiej (czy ktokolwiek tam doczołga się do drugiej tury) jest tu wyłącznie narzędziem.
W Platformie będą chcieli sprowadzić te wybory do prostego pytania: „za” lub „przeciw” Dudzie i całemu obozowi dobrej zmiany. To wtórne, kto miałby go zastąpić, ale w gruncie rzeczy to będzie taki plebiscyt. Wybory do Senatu, kolejne sondaże i wyczucie pokazują, że siły są tutaj wyrównane. Jasne, że Kidawa nie jest najbardziej charyzmatyczną kandydatką w historii, ale to może mieć drugorzędne znaczenie, a jej wpadki eksponowane w mediach mogą nie przełożyć się na totalną niechęć wobec niej - widzieliśmy już przykład Trzaskowskiego w Warszawie. Jaki zrobił sto razy lepszą kampanię, Trzaskowski kleił taśmą drzwi, a to ten drugi wygrał w cuglach
— przestrzega jedna z osób z otoczenia urzędującego prezydenta.
I dlatego widać wyraźnie, że maszyna mająca na celu zdehumanizowanie Andrzeja Dudy będzie główną, w którą - politycznie, ale i zapewne finansowo - zainwestowane zostaną w tej kampanii wszelkie możliwe środki. Koniec końców może się okazać, że teza o 10 procentach labilnych i kapryśnych wyborców może okazać się kluczowa. Nie są to wyborcy przeżywający zmiany w sądach albo angażujący się w codzienne młócki, ale jednak uczestniczący w wyborach.
I trochę będzie w końcowym wniosku z góralskiej prognozy pogody (będzie deszcz albo nie), ale te 10 procent równie dobrze może zadecydować, że Duda wygra już w I turze, jak i sprawić, że w maju triumfować będzie duet Kidawa-Błońska - Budka (nawet przy obiektywnie katastrofalnej kampanii). Tak przynajmniej stan gry wygląda na koniec stycznia. Pytanie za milion złotych (albo i 19 milionów…) jest takie: czym przy urnie wyborczej będą kierować się wspomniani wyborcy? I czy pójdą do wyborów?
ZOBACZ TAKŻE NOWY ODCINEK MAGAZYNU BEZ SPINY:
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/484404-czy-wydanie-19-mln-zlotych-w-kwartal-uratuje-platforme
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.