Od tygodnia cały czas się waham. Budka czy Sadurski. Poseł Borys czy profesor Wojciech. Kto powinien zostać ministrem sprawiedliwości w nowym rządzie koalicyjnym, jaki powstanie po ewentualnej wygranej Koalicji Obywatelskiej z PiS w jesiennych wyborach parlamentarnych. Obydwaj będą ścinać głowy. Tylko profesor w nieco bardziej łagodnym stylu. Nie będzie wsadzał do więzienia wszystkich pisowców winnych zniszczenia państwa, jak chcieliby Schetyna, Neumann czy wspomniany Budka. Poprzestanie na kilku. Być może wystarczą kamieniołomy, a czasami tylko napiętnowanie przez sąd winnych popełnienia naruszeń prawa. Warto przy okazji wspomnieć, że profesor nie ma też tak twardego serca jak partner Roberta Biedronia, kandydat Wiosny do Parlamentu Europejskiego Krzysztof Śmiszek, który do więzienia chce wsadzać przeciwników środowiska LGTB.
Wróżby w sprawie wygranej jednej bądź drugiej strony są nader dziwne. Do wyborów zostało jeszcze trochę czasu. Nie wiadomo wszakże, kto zwycięży. Niemal wszyscy zakładają, że wynik wyborów do parlamentu europejskiego, planowany na koniec maja, przesądzi o tym, kto wygra jesienią wyścig do Sejmu. Tymczasem wcale tak być nie musi. Majowe wybory mogą być jedynie przejawem pewnej tendencji wśród wyborców w kwestii budowania reprezentacji Polski w Unii Europejskiej. Tendencja ta nie musi być powielona w wyborach do Sejmu, bo zmieni się istotnie skład głosujących, a wraz z nimi preferencje polityczne. Na zmianę preferencji mogą też wpłynąć różne wydarzenia, które pojawią się w ciągu blisko pięciu miesięcy, jakie dzielą wybory europejskiego od krajowych.
Politycy, a jak się okazuje i profesorowie, mający w nadmiarze temperament polityczny, nie kierują się racjonalnymi argumentami, lecz uruchamiają wizje zgodne z ich pragnieniami. Być może nawet świadomie na zasadzie zaszczepienia w świadomości społecznej swoich własnych celów, według znanego motywu samospełniającej się przepowiedni. Ich sprawa. Nie można im prawa do takiej manipulacji odebrać.
Ich założenia o zwycięstwie nad PiS dziś wydają mi się mało realne. Gdybym miał możliwość wyboru wariantu prof. Sadurski czy poseł Budka, po dużych rozterkach opowiedziałbym się za tym pierwszym, choć i u niego nie brak elementów szaleństwa, przemieszanego ze szlachetnością. Jako prawnik bliski jest stanowiska sędziów. Wobec polityków PiS pragnie czystego, ludzkiego odruchu serca– zemsty. Może nie jest zemsta najważniejszym elementem przywracania „praworządności”, ale zaspokaja psychologiczną potrzebę spełnienia sprawiedliwości dziejowej. - Należy się wystrzegać się pokusy wykorzystywania prawa karnego jako narzędzia politycznych porachunków – nawołuje profesor w swojej łaskawości.
Ziarenka szlachetności tak widoczne w myśleniu prof. Wojciecha Sadurskiego, nie mogą jednak jego zdaniem, przesłonić odpowiedzialności karnej kilku ważnych osób w państwie.
Dlatego ciągle się waham…
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/440833-bez-wyjscia-jak-nie-wiezienie-to-napietnowanie
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.