Byli już policjanci – stróżowie prawa. Byli pracownicy sądowi – wymiar sprawiedliwości. Teraz nauczyciele – mający wychowywać dzieci i świecić przykładem. Plaga lewych zwolnień panoszy się w tych zawodach, w których najbardziej nie powinna.
Taka forma protestu nauczycieli jest po prostu haniebna. Nie miała prawa się zdarzyć. A jednak ma miejsce. A gdy już nauczyciele „wyzdrowieją” i wrócą do pracy, co powiedzą dzieciom na godzinach wychowawczych, na etyce, na WOS-ie, a nawet na WF-ie? Jak wytłumaczą, że złamali prawo, że nakłonili do tego lekarza, że wyłudzili nienależne świadczenie? Naprawdę tak mamy budować zdrową (w wymiarze moralnym) młodzież? Na tym polega dobre wychowanie? Chodzi o nauczenie dzieci, że aby osiągnąć cel – niezależnie jak szczytny, o tym za chwilę – wszystkie chwyty są dozwolone?
Los nauczycieli leży mi bardzo na sercu, nie tylko dlatego, że moja mama przez ponad 40 lat pracowała w podstawówce. Doskonale wiem, jak ciężki to zawód. Świetnie pamiętam, ile czasu spędzała na pracy (również w domu) i świetnie pamiętam moich znakomitych nauczycieli. Wiem, jak wierutną bzdurą jest opowiadanie, że nauczyciel to ma klawe życie, bo pracuje 20 godzin w tygodniu, a wakacji to ma w sumie ze trzy miesiące w roku. Krew mnie zalewa, gdy ktoś udaje, że nie ma przygotowywania się do zajęć, układania scenariuszy lekcji, sprawdzania klasówek, rad pedagogicznych, dyżurów bibliotecznych, zebrań z rodzicami i wielu innych wymaganych aktywności nieujętych w siatce godzin na planie lekcji. Do tego stres, gigantyczna odpowiedzialność, podupadanie na zdrowiu i coraz mniejszy szacunek, tak ze strony uczniów, jak i ich rodziców. Jedni i drudzy coraz częściej nauczycielem pogardzają – bo zacofany, bo biedak w kiepskich ciuchach, co nie jeździ na urlop na Karaiby, bo frajer, który pracuje za psi grosz.
A państwo, niezależnie kto nim rządzi, w tej pogardzie pomaga (mam na myśli zarówno rząd, jak i samorządy, dokładające się przecież do finansowania świadczeń w edukacji). Bo mamy kolejne reformy całego systemu oświaty, karty nauczyciela, nowe szczeble awansu, ę-ą. Ale jedno się nie zmienia – płace nauczycieli (a później ich emerytury) są skandalicznie niskie. To po prostu wstyd! A w perspektywie długoterminowej również samobójcza strategia, bo za słabo opłacanymi, zdemotywowanymi i sfrustrowanymi nauczycielami, idzie gorsze kształcenie, którego konsekwencji nie trzeba chyba rozwijać.
Ministerstwo mówi, że są i będą podwyżki? W tym roku wyniosły 5 proc., czyli w przypadku 90 proc. nauczycieli: 123 zł brutto. Stówkę dostali. Na bilet miesięczny nie wystarczy.
Nauczyciel, aby przeżyć, musi mieć bogatego małżonka albo nadzwyczajną zdolność oszczędzania, skorelowaną z umiejętnością odmawiania sobie wszystkiego, co nie jest do życia niezbędne. Lepszą od jakiegokolwiek ministra finansów czy premiera, z super zdolnościami do uszczelniania tego czy tamtego.
Ministrowie, radni, prezydenci lubią powtarzać, że ich stanowiska to służba. Jeśli chcecie wiedzieć, jak naprawdę wygląda służba, naprawdę słabo opłacana, zajrzyjcie do szkół swoich dzieci. A na razie szkoły zajrzą do was. Oby wreszcie skutecznie. I oby nie w formie lewych zwolnień, bo to po prostu najgorsza i najgłupsza z możliwych form protestu w tak słusznej sprawie.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/426328-l4-haniebna-forma-protestu-nauczycieli-w-slusznej-sprawie
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.