Myślę, że gdyby w miejsce afer reprywatyzacyjnych i krzywdy dziesiątek tysięcy ludzi z tym związanych przedstawić inne zjawiska, jak np. masowe bezrobocie niegdyś, to wyniki byłyby podobne
—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Rafał Chwedoruk, politolog.
wPolityce.pl: Sondaż IBRIS dla „Faktu” i Onetu pokazał, że dla aż 70 proc. wyborców stolicy afera reprywatyzacyjna nie jest istotna w kontekście wyborów samorządowych. O czym to świadczy?
Prof. Rafał Chwedoruk: Nie jestem tym ani trochę zaskoczony z wielu powodów. Po pierwsze pamiętajmy, że żyjemy w realiach ustroju, który uczynił podstawą darwinizm społeczny, indywidualizm, zaradność, poczucie odpowiedzialności za siebie. To siłą rzeczy oznacza stopniowe znieczulanie na poczucie krzywdy innych ludzi i też podchodzenie do tej krzywdy w kategoriach bardziej symbolicznych niż realnych. Z tym też wiązało się przekonywanie nas, że poprzez politykę nie można poprawić ludzkiego losu, a decydują o tym anonimowe prawa rynku. I myślę, że gdyby w miejsce afer reprywatyzacyjnych i krzywdy dziesiątek tysięcy ludzi z tym związanych przedstawić inne zjawiska, jak np. masowe bezrobocie niegdyś, to wyniki byłyby podobne. Po drugie skutki praktyczne afery reprywatyzacyjnej w sposób bezpośredni dotykają w skali całej populacji miasta i aglomeracji stosunkowo niewielkiej liczby osób.
Kilkadziesiąt tysięcy to chyba nie jest mało?
W skali dwumilionowej aglomeracji to nie jest dużo. A przy tym ci, którzy są najczęściej ofiarami, to mieszkańcy starszych dzielnic w centrum i w dawnych dzielnicach otaczających centrum. To ludzie bardzo często dziedziczący tam mieszkania od przedwojnia, z reguły mniej zamożne, rzadziej uczestniczące w wyborach. A jak już uczestniczą, to glosują raczej na PiS niż na partie liberalne. Tymczasem w Warszawie w skali całego miasta partie liberalne mają przewagę. A najwyższe poparcie dla nich dotyczy tych przestrzeni, które z reguły są mniej związane z reprywatyzacją: deweloperskich osiedli, budownictwa z czasów transformacji, tudzież nowych bloków z lat 80. Więc to także przestrzeń jest tutaj pewnego rodzaju odpowiedzią. Kolejny istotny czynnik, od którego przy takiej okazji nie sposób byłoby uciec to są nasze elity polityczne.
W jakim sensie?
Ich postawa od początku transformacji wobec reprywatyzacji jako takiej była w większości afirmatywna. Oczywiście jeszcze w latach 90. były jakieś dalej idące dyskusje, teraz już ich nie ma. I w istocie do dzisiaj dominujący nurt krytyki, poza nielicznymi wyjątkami -dotyczy to zarówno polityków jak świata mediów - to jest krytyka pod hasłem: reprywatyzacja tak, wypaczenia nie. A respondentów nie można tutaj wyjąć z całego kontekstu, nie można nie barć pod uwagę tego, co cały czas słyszeli na temat pojęcia reprywatyzacji.
Na Konwencji PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że proces oczyszczania państwa z przestępstw i patologii będzie kontynuowany po jesiennych wyborach. „Fakt” twierdzi, że PiS chce z afery reprywatyzacyjnej uczynić lokomotywę swojej kampanii. Czy tak jest rzeczywiście i czy to może w jakiś sposób osłabić wynik wyborczy PiS?
Myślę, że tę rolę, jaką mogła odegrać warszawska afera reprywatyzacyjna, to już na swój sposób odegrała. Patryk Jaki startując z niebyt wygodnych pozycji, rekordowo szybko wysforował się na bardzo wysoki poziom notowań. Ba nawet w pojedynczych sondażach, jeśli chodzi o pierwszą turę zbliżył się do Trzaskowskiego, a nie ulega wątpliwości, że to była pewnego rodzaju trampolina. Natomiast mam w tym momencie satysfakcję, że mówiłem od lat, iż afera reprywatyzacyjna - w szczególności na poziomie Warszawy - paradoksalnie nie będzie czymś, co rozstrzygnie o wyniku wyborów. To jest coś, co w przypadku polityków popieranych przez PiS może być pierwszym krokiem w kampanii i pozwoli im wykroczyć poza ten krąg, który zawsze na nich głosuje. Musimy być świadomi tego, że reprywatyzacja w Polsce w wymiarze politycznym miała bardzo szeroki zasięg. To znaczy było w to zaangażowanych bardzo wiele różnych środowisk społecznych i politycznych. Pojawia się też kontekst zagraniczny i przy najszczerszych chęciach przynajmniej części polityków, ostateczne rozwikłanie tego problemu będzie bardzo trudne zarówno w Warszawie, jak i Krakowie, gdzie patologie z tym związane aż rzucały się w oczy. Z dzisiejszej perspektywy widać dobrze sens powołania komisji reprywatyzacyjnej, ponieważ ona nagłośniła temat w taki sposób, że politycy już nie mogą od niego uciec.
Jak w tym momencie ocenia Pan szanse Patryka Jakiego?
W tym momencie zaczyna się prawdziwa kampania. Gdyby dziś odbywały się te wybory pewnie Patryk Jaki przegrałby w drugiej turze, ale dużo mniejszą różnicą głosów niż powinien. To znaczy przekroczył ileś barier, lecz to czynniki strukturalne powodują, że to kandydat innej formacji niż PiS będzie w drugiej turze faworytem. Ale bez cienia wątpliwości można z dzisiejszej perspektywy powiedzieć, że Patryk Jaki osiągnął wszystko co mógł, natomiast Rafał Trzaskowski wciąż tkwi na startowym minimum. Choć myślę, że w skali makro politycznej czymś, co wydaje się być najbardziej zaskakujące jest to, co dzieje się w Warszawie i Gdańsku. Są tu kontrkandydaci liberalni, ewidentnie związani z PO - i to formalnie - którzy startują przeciwko PO i będący bliżej środowiska, które niegdyś funkcjonowało bliżej Donalda Tuska niż obecnego kierownictwa PO. I to z takich problemów ogólnopolskich jest jeszcze ważniejszym i poważniejszym sygnałem, niż dobry wynik Patryka Jakiego. Bo pewnie ten wynik w większym stopniu niż na karierę samego Patryka Jakiego przełoży się pewnie na wynik PiS jako partii w wyborach do Rady Miasta.
Rozmawiał Piotr Czartoryski- Sziler
-
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/410700-nasz-wywiad-prof-chwedoruk-jaki-osiagnal-wszystko-co-mogl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.