Defilada ma potężny wymiar wychowawczy, budowania dumy narodowej, przywiązania do wojska i odwrotnie. To są rzeczy znane nie tylko w Polsce. To wzmacnia również – w jakiś sposób – wizerunek obecnej władzy w naszym kraju. Dlatego ten bojkot jest manifestowany
— mówił na antenie telewizji wPolsce.pl prof. Mieczysław Ryba, historyk, wykładowca KUL. CZYTAJ RÓWNIEŻ: Prof. Nowak: Przesłanie Trzaskowskiego „odwracajmy się od polskiej tradycji” to zasadniczy błąd polityczny. Mówi do coraz węższego elektoratu
Historyk ocenił, że to wielka szkoda, że taki bojkot ma miejsce, bowiem należy pamiętać, że żyjemy w takim, a nie innym kraju.
Na gruncie polskim nie ma zdefiniowania wspólnych zasad, jakiegoś bazowego zrozumienia państwa i poczucia odpowiedzialności za nie. Ze strony opozycji to jest pewna manifestacja tego, co myśli się o współczesnym państwie polskim, które nie jest rządzone przez stary układ. Myśli się, że to państwo nie powinno tak funkcjonować, trzeba to bojkotować, a jak trzeba, to nawet wzywać zagranicę, bo to jest lepsze, niż rządy, które nie powinny być sprawowane przez nowych ludzi
— wyjaśnił prof. Ryba.
Zauważył również, że gdyby Platforma Obywatelska była u władzy, to zapewne 15 sierpnia mielibyśmy manifestację wokół czekoladowego czołgu, albo czekoladowego wojska. Dodał, że scenę polityczną bardzo celnie podzielił prof. Zybertowicz.
Podzielił ją na obóz patriotyczny i kosmopolityczny. W momencie, kiedy mamy święto Wojska Polskiego i niezwykle znaczącą rocznicę, jeśli mówimy o naszej suwerenności – rocznicę Bitwy Warszawskiej – to wtedy się nie kupuje dżemów. Można dżemy kupować dzień wcześniej, lub dzień później. Obecnie, kiedy mamy do czynienia z kampanią samorządową, te dwa systemy wartości, dwa rozumienia Polski, ścierają się ze sobą. Brak wyczucia tego, co zwiemy tradycyjną polskością, dziedzictwem i roli wojska
— podkreślił historyk dodając, że wcale inaczej nie było w XVIII wieku, kiedy niektórzy nie chcieli armii uważając, że skoro Polska nikomu nie zagraża, to Polsce też nikt nie zagraża.
Prof. Ryba odniósł się również do sprawy Ludmiły Kozłowskiej, prezes fundacji Otwarty Dialog, która została wpisana do systemu ostrzegawczego Schengen. Pytany o to, jak ocenić ten ruch polskich władz, historyk powiedział, że Polska nie może pozwolić sobie w dłużej perspektywie czasowej na to, żeby na jej terytorium operowały czynniki, które prowadzą działania hybrydowe.
ZOBACZ TAKŻE: Ludmiła Kozłowska została wydalona na Ukrainę! Kramek protestuje: „Polski rząd mści się na mojej żonie za moje działania”
Państwo polskie musi absolutnie dbać o swoją suwerenność i być w takich sytuacjach bezwzględne. Niektórzy mówią, że jesteśmy zbyt delikatni, ale jest to pochodną presji z zagranicy. Oczywiście opozycja, media liberalne, będą to podnosić jako łamanie demokracji. W istocie jest to szanowanie siebie i szanowanie własnego państwa
— ocenił prof. Ryba.
Zwrócił też uwagę na to, że Ukraińcy zachowują się o wiele bardziej ostro w takich sytuacjach i wiele osób zostało wydalonych czy nie pozwolono im wjechać na terytorium Ukrainy, nie mówiąc już o Rosji.
Funkcjonujemy w pewnej dziwacznej przestrzeni. Im bardziej nasza władza się stabilizuje, tym bardziej precyzyjnie trzeba czytać, jaka toczy się gra. Jeśli to stanowi zagrożenie dla stabilności, to nie ma żadnych powodów, żeby się nie szanować. Tylko wtedy, taki szacunek może być okazany. Słabość w tym zakresie jest absolutnie niewskazana. Nie sądzę, żeby ten ruch nie był konsultowany z szeregiem służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Pozwalanie sobie na robienie w Polsce, w demokratycznym kraju, jakichś majdanów, to jest to po prostu czysta głupota
— podkreślił prof. Mieczysław Ryba.
wkt
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/408201-prof-ryba-dla-wpolscepl-o-wydaleniu-kozlowskiej-na-ukraine
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.