Najwyższy czas, aby to nie ulica decydowała o kwestiach naszej demokracji. Nie idźmy w stronę rozwiązań siłowych. Bo jak wiemy z naszej historii, nigdy to się nie kończyło pozytywnie. Przypominam, że wielki zryw „Solidarności”, który obalił komunizm w Polsce, miał takie główne przesłanie – nie siłą, nie przemocą. Trzymajmy się tej zasady
— mówił w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł Kukiz’15 Grzegorz Długi.
wPolityce.pl: Patrząc na przebieg ostatnich protestów, wymierzonych w rządzących, reformę wymiaru sprawiedliwości, a także prezydenta, nie ma Pan wrażenia, że to wymyka się spod kontroli?
Grzegorz Długi: Nie tragizowałbym, bo jeszcze dość daleko nam do takich faktycznie ostrych form protestu i ostrych form ich blokowania. To, że dochodzi do przepychanek, można ocenić w jakimś sensie jako element normalnego życia politycznego w normalnym kraju. Ale mam inną uwagę. Władzy w demokracji nie da się zmienić, czy też obronić – jak by na to nie patrzeć – poprzez przepychanki z policją. Potrzebę autentycznego nacisku politycznego, dyskusji politycznej i przekonania – czasami w sensie dokonanym – zastępujemy widowiskowymi zabawami, które zapewniają mediom wypełnienie swoich ramówek i programów. Natomiast absolutnie nie zapewniają obywatelom przekazania tego, co naprawdę jet potrzebne. To jest bardzo smutne. Mamy cały szereg problemów do rozwiązania, a zaczynamy coraz częściej spoglądać na ulicę, czy da się to załatwić jakimiś przepychankami. Jedno trzeba wiedzieć. Oczywiście, obywatele mają prawo demonstrować, wyrażać swoje poglądy, nawet jeśli czynią to w ostrej formie. Z drugiej strony nie może być to forma, która prowadzi do naruszenia praw innych, czy też do niszczenia mienia prywatnego i publicznego. Wolelibyśmy, aby kwestie polityczne mogły być załatwiane na drodze normalnego procesu politycznego, a wydaje się, że jest to coraz bardziej zakłócane. I nie chcę wskazywać, kto jest winny, bo byłoby to uproszczeniem.
Ale widzieliśmy skandaliczne obrazki spod parlamentu i Pałacu Prezydenckiego – wykrzykiwano wulgarne hasła pod adresem polityków, głowy państwa, w końcu prowokowano, lżono i atakowano funkcjonariuszy policji. Pana ocena nie jest więc zbyt delikatna?
Ale to jest też to, co mówię. Wszelkie formy przemocy, również słownej, a tym bardziej fizycznej, nie mogą być pochwalane. Wzywałbym jednak do tego, abyśmy zastąpili te zabawy, które są robione przede wszystkim pod kamery, na dyskusję. Możemy ostro dyskutować, nawet bardzo ostro, ale właśnie ważne jest, żeby to była rozmowa, a nie przepychanki. Nie jest przecież tak, że rację ma ten, który ma większe mięśnie, większą ilość protestujących czy funkcjonariuszy. Rację ma ten, kto jest w stanie przekonać większość. Przynajmniej w teorii. Ale pamiętajmy, że mniejszość też ma swoje prawa. Natomiast najwyższy czas, aby to nie ulica decydowała o kwestiach naszej demokracji. Nie idźmy w stronę rozwiązań siłowych. Bo jak wiemy z naszej historii, nigdy to się nie kończyło pozytywnie. Przypominam, że wielki zryw „Solidarności”, który obalił komunizm w Polsce, miał takie główne przesłanie – nie siłą, nie przemocą. Trzymajmy się tej zasady.
Muszę więc zapytać o wpis Pawła Kukiza, w którym nazwał polityków PiS i PO „ścierwami”, „gnojami”, czy „bydlakami”, w reakcji na odrzucenie w Senacie wniosku prezydenta ws. referendum. Nie za ostro? Takie słowa wpisują się w tę dyskusję publiczną, o której Pan wcześniej mówił?
Jaka akcja, taka reakcja. Pewne słowa po prostu należne do pewnej sytuacji. Nie dziwię się temu wpisowi. Uważam, że nastąpiło tak rażące naruszenie zasad wobec obywateli, że tego rodzaju słowa mają prawo się pojawić. Szczególnie z ust osoby prawdziwej i naturalnej. Ja może będę to bardziej owijał w bawełnę, ale czuję to sam co Paweł Kukiz. I powiem szczerze, jestem nawet zadowolony, że to napisał, bo ja nie muszę powiedzieć tego samego.
Not. ak
CZYTAJ TAKŻE:
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/405708-dlugi-ulica-nie-moze-decydowac-o-kwestiach-demokracji
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.