Felieton ukazał się w 20. (285.) numerze tygodnika „Sieci” (2018):
Napisałem na Twitterze, że wesprę – w walce o prezydenturę Krakowa i Warszawy – Małgorzatę Wassermann i Patryka Jakiego. Od razu posypało się na moją głowę mnóstwo zastrzeżeń, także od tzw. publicystów prawicowych, że tym samym łamię zasadę dziennikarskiej bezstronności. Napomniała mnie nawet Hanna Lis. Zrobiło to też całe stado dziwacznych hejterów.
Wpis uczyniłem świadomie i nie mam zamiaru wycofać z niego nawet przecinka. Po prostu sytuacja w obu miastach jest nad wyraz opłakana. W Warszawie trwają w najlepsze festiwal chamstwa ze strony ustępującej prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz oraz popisy wzbogaconych na krzywdzie mieszkańców aferzystów, którzy dotąd korzystali zarówno z parasola polityków, jak i ludzi ze służb specjalnych. Spośród wszystkich polityków, także tych oskarżających prezydent Warszawy, jedynie Patryk Jaki pokazał, że potrafi czegoś dokonać i rokuje nadzieję na lepsze jakościowo rządzenie stolicą Polski. W tym wypadku zupełnie mnie nie interesuje, do którego ugrupowania pan Jaki należy. Przyznam też, że bardzo słabo znam go osobiście, ot, kilka przelotnych spotkań. Nie aspiruję do żadnych funkcji ani fruktów, które może dzielić pan Jaki, gdyby został prezydentem Warszawy. Jego wsparcie z mojej strony nie oznacza również mojego zaangażowania się do sztabu wyborczego kandydata.
Z Krakowem rzecz jest jeszcze bardziej intensywna. Panujący obecnie Jacek Majchrowski doprowadził do całkowitego spsienia krakowskiego życia. Miasto zaczęło przypominać prowincjonalną dziurę rządzoną przez bezczelną klikę skomponowaną ze znajomych i z partyjnych akolitów Majchrowskiego. Wietrzenie Krakowa ze smrodów Majchrowskiego będzie trwało długo, ale już dziś wiadomo, że jeśli teraz ktoś nie odbierze jego klice władzy, to miasto po prostu udusi się we własnym sosie.
Panią Wassermann znam co prawda lepiej niż Patryka Jakiego, nie jest to jednak jakaś duża znajomość. Jeśli wyrażam poparcie dla jej kandydatury, czynię to po prostu z rozsądku. Pani Wassermann rokuje nadzieję na odcięcie od wpływów „majchrowszczyzny”.
Dziennikarz Gadowski ma swoje poglądy i będzie je otwarcie głosił. A wszelkie niedojdy tego zawodu będą zawodziły o mojej rzekomej stronniczości. Tak, jestem – trutnie – stronniczy: stoję bowiem po stronie dynamizmu, młodości i uczciwości!
A lamentowanie nad tym, że dziennikarz nie powinien publicznie wypowiadać swoich poglądów, pozostawiam nieudacznikom, którzy w tym zawodzie niczego nie dokazali i raczej już nie dokażą. Szczerze mówiąc, to lekce sobie ważę wasze „zastrzeżenia” i „dąsy”. A popierać Jakiego
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/395169-o-dziennikarskiej-stronniczosci
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.