A to dobre! Nowym „ekspertem” tzw. Zespołu Śledczego ds. Zagrożeń Bezpieczeństwa Państwa został Krzysztof Trofiniak, były prezes Huty Stalowa Wola, który ramię w ramię z Siemoniakiem grzmi o „ogromnych stratach w przemyśle zbrojeniowym, które wygenerowało PiS. Co ciekawe sam Trofiniak w czasie, gdy zarządzał hutą i był wiceprezesem Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) zapisał się jako jeden z najbardziej nieudolnych szefów o czym szeroko pisała prasa! Czy dziś chce się wybielić udając „eksperta” partii, która przez lata pozwalała na jego działalność?
CZYTAJ TAKŻE:TYLKO U NAS. Szokujący audyt polskiego przemysłu zbrojeniowego! Nepotyzm, opóźnienia i wielkie straty!
Polski przemysł zbrojeniowy poniósł ogromne, trudne do wyliczenia straty za rządów PiS. Wyrzucono fachowców, rozbito zespoły. Nie da się nadrobić opóźnienia w rozwoju tego przemysłu.
– ocenił były wiceprezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej, wieloletni prezes Huty Stalowa Wola, Krzysztof Trofiniak, który w ub. środę był gościem zespołu śledczego Platformy Obywatelskiej ds. zagrożeń bezpieczeństwa państwa.
Warto więc prześledzić przeszłość pana Torfiniaka, o którym szeroko informowały media, w związku z dziwnymi kontaktami „eksperta” PO z chińskim przemysłem. Krzysztof Trofiniak był prezesem HSW w latach 2008-2015. Wcześniej był członkiem zarządu, pełnił też funkcje menadżerskie, pracował również w spółkach-córkach HSW. O okresie jego prezesury do upadłości zostały doprowadzone cztery spółki-córki HSW: HSW Zakład Transportu sp. z o.o., HSW Elektrotechnika i Automatyka sp. z o.o., HSW Zakład Zespołów Mechanicznych sp. z o.o. oraz HSW Zakład Zespołów Napędowych sp. z o.o.
W okresie jego prezesury cała Huta znalazła się na skraju upadłości. Pomysłem na pokrycie gigantycznych długów i uratowanie tej części zakładu, który produkuje sprzęt dla wojska, miała być prywatyzacja (sprzedaż Chińczykom) części cywilnej. Część cywilna produkowała koparki, spycharko-ładowarki itd. – typowy sprzęt budowalny. Warto podkreślić, że najtragiczniejszy okres dla polskiego zakładu pod zarządem Krzysztofa Trofiniaka przypadł na lata 2008-2011. A był to okres boomu budowlanego na autostrady w Polsce. Jednak prezes nie podjął żadnych działań, żeby na tym zarobić.
– twierdzą nasi informatorzy, którzy doskonale znają sytuację w PGZ. Ich informacje pokrywają się także z artykułami, które ukazały się w mediach w ostatnich miesiącach i latach.
Na początku 2012 roku nastąpiła prywatyzacja części cywilnej Huty Stalowa Wola S.A., która specjalizowała się w produkcji maszyn budowlanych. Za 300 mln zł kupił ją chiński koncern Liu Gong, właściciel spółki Dressta, globalnego potentata na rynku maszyn budowlanych. Firma teraz nazywa się Liu Gong Dressta Machinery Poland. Transakcję wówczas przedstawiano jako konieczną: Huta Stalowa Wola była w bardzo złej kondycji finansowej, a pieniądze ze sprzedaży części cywilnej miały uratować część produkującą dla wojska. Powstaje jednak pytanie, dlaczego zakład, który miał w perspektywie największe (wielomiliardowe) zamówienia w ramach Planu Modernizacji Sił Zbrojnych RP znalazł się na skraju upadłości?
Sama prywatyzacja odbyła się w atmosferze euforii. Plany i obietnice były imponujące. Ówczesny prezes Agencji Rozwoju Przemysłu Wojciech Dąbrowski deklarował, że firmy w ciągu 4 lat będzie produkowała 10 razy tyle maszyn, czyli 3 tys rocznie (jako część przedsiębiorstwa państwowego HSW produkowała rocznie 300 sztuk maszyn budowlanych). Podczas uroczystości podpisania umowy ówczesny prezes Huty Stalowa Wola Krzysztof Trofniak mówił: „Szampan jeszcze nigdy nie smakował mi tak dobrze”. Chińczycy deklarowali, że nie będzie redukcji zatrudnienia, ale dyscyplina w zakładzie będzie musiała się zwiększyć. Inwestorzy deklarowali, że w Stalowej Woli urządzą także nowoczesne centrum badawczo-rozwojowe, które będzie specjalizować w innowacjach dla przemysłu maszyn budowlanych.
– mówią nasi informatorzy. CZYTAJ TAKŻE:NASZ NEWS. PGZ ujawnia kolejne przekręty w polskim przemyśle zbrojeniowym! PO i PSL omal nie zniszczyły polskiej stoczni. Straty idą w miliony!
Od tych hucznych zapewnień i toastów właśnie minęło 5 lat! Jakie są efekty „pracy” Trofiniaka? Centrum nie powstało do dziś. Nie udało się w takim stopniu zwiększyć produkcji. Znaczna część załogi została zwolniona. Chińczycy zwijają produkcję w Stalowej Woli. Już w 2017 r. Puls Biznesu donosił, że Dressta chce przenieść z Amsterdamu do Warszawy swoją centralę biurową na Europę, a w Stalowej Woli urządzić… magazyn. W oficjalnych komunikatach Liu Gong Dressta Machinery Poland nie podaje statystyk sprzedaży. Dużo na ten temat mogą powiedzieć związkowcy z zakładu. Jednak do mediów przebiły się informacje, że zakład notuje wielomilionowe straty, a wielkie kontrakty np. w Rosji i na Węgrzech realizują inne – chińskie, oczywiście – zakłady z grupy Liu Gong.
Co ciekawe, jeszcze za rządów PO-PSL obaj panowie, którzy pilotowali prywatyzację HSW trafili do zarządu utworzonej w 2013 r. Polskiej Grupy Zbrojeniowej: Dąbrowski został prezesem, a Trofiniak członkiem zarządu odpowiedzialnym za handel i marketing. Temu ostatniemu na tym stanowisku nie udało się odnieść żadnego sukcesu. W okresie jego urzędowania PGZ nie zawarła żadnych poważnych kontraktów eksportowych.
W 2015 r. po wyborach miotła sprzątnęła ze stołków w PGZ obu panów. Co jednak jeszcze bardziej ciekawe, Krzysztof Trofiniak doskonale odnalazł się w prywatnym biznesie i został prezesem Fabryk Maszyn Lubaczów sp. z o.o. Jak prezes Fabryki Maszyn Lubaczów Trofiniak dokonał cudu i załatwił spółce kontrakt z… Liu Gong Dressta Machinery Poland, czyli częscią cywilną HSW, którą wcześniej sam sprzedał Chińczykom! Nawet się z tym specjalnie nie kryje, bo FM Lubaczów na swojej stronie internetowej pisze wprost: „naszą specjalnością są podzespoły hydrauliki siłowej oraz działania w zakresie spawania i obróbki mechanicznej. Jesteśmy kluczowym dostawca części dla LiuGong Dressta Machinery Poland w Stalowej Woli”.
– mówią informatorzy portalu wPolityce.pl
Co więcej, Trofiniak teraz jako prezes Fabryia Maszyn Lubaczów kupuje/bierze w dzierżawę od Chińczyków park maszynowy wydziału M-17 sprywatyzowanego przedsiębiorstwa cywilnego. Chińczykom jest niepotrzebny, ponieważ nie ma na tyle produkcji. To właśnie w tym wydziale była kiedyś realizowana spycharko-ładowarka dla wojska.
– dodają.
Obecne kierownictwo resortu obrony oraz szefowie Polskiej Grupy Zbrojeniowej podkreślają, że jednym z priorytetowych kierunków rozwoju krajowego przemysłu obronnego jest budowa silnego komponentu produkcji cywilnej. W wyniku prywatyzacji HSW Skarb Państwa stracił solidną firmę o ugruntowanej pozycji na rynku. I obecnie nie ma państwowej firmy produkującej takie maszyny, nie tylko dla wojska.
Na marginesie: wraz z prywatyzacja zakładu sprzedano Chińczykom licencje na wszystkie produkty, pozbyto się więc całej polskiej własności intelektualnej, wypracowanej w zakładzie przez dekady. Była tam również licencja na spycharko-ładowarkę dla wojska. Obecnie w PGZ nie ma zakładu, który produkowałby takie maszyny, które przecież są potrzebne do prowadzenia lądowych prac inżynieryjnych, związanych nie tylko z działaniami militarnymi, ale również w przypadku klęsk żywiołowych (koparkę w portfolio produktów ma wprawdzie Bumar-Łabędy, ale jest to mała koparka na podwoziu kołowym, zdolna do realizacji tylko lekkich robót w stabilnym terenie, czyli na uporządkowanym placu budowy, zresztą od wielu lat ani jeden egzemplarz tego sprzętu nie wyjechał z Bumaru, co pokazuje, że nie ma na niego popytu).
Nowy „ekspert” Siemoniaka i PO w kwestii działania PGZ, to najlepszy dowód na to, że potężne grupy interesów chcą na nowo dobrać się do polskiego przemysłu zbrojeniowego.
WB
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/392418-polozyl-hute-stalowa-wola-a-teraz-po-robi-z-niego-eksperta-i-atakuje-pis-za-polityke-zbrojeniowa-z-kim-brata-sie-siemoniak-i-spolka