Cieszę się i jestem bardzo wdzięczna, że powierzono mi takie zadanie. Jest to dla mnie ogromne wyzwanie i zaszczyt. Naocznie mogłam się przekonać jak bardzo nasza pomoc jest potrzebna tam, na miejscu, kiedy odwiedziłam dwa obozy dla uchodźców w Jordanii. Otwierając polskie centrum treningowe dla kadry medycznej w obozie w Zaatari, widziałam jak bardzo Ci ludzie są wdzięczni, że chcemy pomagać i to realnie robimy. Moim celem jest dotarcie z pomocą humanitarną do jak największej liczby osób potrzebujących.
— powiedziała w rozmowie z portalem wPolityce.pl Beata Kempa, minister ds. pomocy humanitarnej.
wPolityce.pl: Pani Minister, jako polityk otrzymała Pani specyficzne, a nawet wyjątkowe zadanie. Pytanie, czy czuje się Pani Minister w jakimś sensie „misjonarzem”?
Minister Beata Kempa: Polityka jest trudną, w wielu wymiarach bardzo agresywną dziedziną. Dlatego przede wszystkim bardzo się cieszę i jestem dumna z tego, że przy okazji mojej „misji” mogę spotykać się z ludźmi, którzy czynią tak wiele dobra. Często „pod kulami”, w obliczu wielkiego niebezpieczeństwa myślą o potrzebach drugiej osoby i potrafią być w tym niezwykle skuteczni i sprawni. Są to ludzie o wielkich sercach, bardzo dobrze zorganizowani. Myślę tu m.in. o takich organizacjach pozarządowych jak: Pomoc Kościołowi w Potrzebie, Unicef Polska, UNHCR, Caritas Polska, Polski Czerwony Krzyż, Polska Misja Medyczna Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, Polska Akcja Humanitarna, Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”, Salezjański Wolontariat Misyjni – Młodzi Światu i inni. Od dwóch lat nasz rząd kładzie szczególny nacisk na rozeznanie potrzeb i niesienie pomocy humanitarnej, tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna. Są rejony, w które z przyczyn dyplomatycznych nie możemy niestety dotrzeć, dlatego tak cenne są organizacje, które tej pomocy, tam na miejscu udzielają. Cieszę się, że te osoby zwracają się do nas jako partnera do rozmów w zakresie udzielania pomocy humanitarnej i że nasza komunikacja w tym zakresie jest bardzo dobra i owocna.
To krótki czas, od kiedy objęła Pani Minister swoje nowe zadanie w rządzie, ale słyszmy już o sukcesach, ale także o konkretnych planach na przyszłość. Czy jest to cały czas „rozbieg” w realizowaniu tych zadań?
Tak, to jest rozbieg. Muszę zaznaczyć, że wiele organizacji, jak również inne resorty starały się w miarę swoich możliwości i kompetencji dołożyć cegiełkę. Myślę tutaj o Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Ministerstwie Obrony Narodowej, Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwie Środowiska, ale też Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju oraz Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Dzisiaj jednak trzeba nam tę pomoc wnikliwie zdiagnozować. Chcemy nieść ją do miejsc, gdzie jest ona oczekiwana i bardzo potrzebna. Z drugiej strony mamy też takie obszary jak zalewająca Europę niekontrolowana migracja. Musimy spojrzeć chociażby na kwestię szlaków migracyjnych i ocenić, jak tam możemy pomóc i jaki potencjał mamy do wykorzystania. Na przykład w Afryce działają polscy misjonarze, niosą oni nie tylko pomoc duchową, ale również materialną, w zakresie edukacji czy opieki medycznej. Uważam, że jako państwo polskie powinniśmy angażować się i wspierać właśnie takie, kompleksowe projekty, które pomagają w funkcjonowaniu i odbudowie codziennego życia.
Można odnieść wrażenie, że dotychczasowa polityka migracyjna państw europejskich, na zasadzie „Herzlig Willkommen”, przestaje dominować. Czy czuje Pani Minister swego rodzaju zadowolenie, że polski rząd, jako jeden z nielicznych, od początku wskazywał na błędy tej polityki, a na dodatek przedziera teraz szlaki w niesieniu pomocy „na miejscu”?
Widzimy jakie skutki ponosi, przez tę dość nieroztropną optykę, narzucaną przez politykę UE, wiele krajów. Myślę, że nasza bardzo konsekwentna i odpowiedzialna narracja może być wielką szansą na porozumienie krajów Unii. Zacznijmy chociażby od państw Grupy Wyszehradzkiej, a następnie poprzez inne kraje, zastanówmy się jak możemy nieść pomoc na miejscu, wspólnie wykorzystując nasze potencjały. Mówię tu o bardzo konkretnych rzeczach, które trzeba wykonać, na przykład jeśli chodzi o pomoc sierotom w Aleppo. Sytuacja jest tam niezwykle trudna, wciąż trwa wojna, ale możemy porozumieć się z osobami, które niosą tam pomoc i zrobić coś naprawdę dobrego. Bo jeśli uda się nam wspólnie wybudować np. sierociniec w Syrii, przy pomocy chociażby organizacji pozarządowych, to będzie to ogromny sukces i rzeczywista pomoc.
Kolejnym aspektem jest potrzeba pomocy rozwojowej, np. w Iraku oraz pomoc na szlakach migracyjnych. I tak jak tutaj Europa porozumiewa się w walce z przemytnikami, w uszczelnieniu granic – te porozumienia są ewidentne i bardzo dobre – to potrzebny jest jeszcze ten trzeci komponent. Rozmawiam z moimi odpowiednikami z innych krajów o tym, żebyśmy naprawdę utworzyli wspólny front humanitarny. Bo jeśli każdy z nas coś zrobi i rządy poszczególnych krajów będą współpracowały z organizacjami, to wskażemy w ten sposób konkretny kierunek działań i funkcjonowania pomocy humanitarnej. Dlatego tak ważne są nie tylko rozmowy na ten temat, ale i konkretne wypracowanie działań.
My poprzez ten krótki czas zintensyfikowaliśmy pomoc na miejscu i widzimy, że jest ona skuteczna. Warto przypomnieć słowa ks. prof. Waldemara Cisło. Po komunikacie, że pomożemy na przykład zbudować domy w Iraku, z 4 proc. do 44 proc. wzrosła liczba osób, które zadeklarowały chęć pozostania na miejscu zamiast migracji. Rzeczywiście dzisiaj ludziom nie wystarczy już ofiarować pomoc, ale trzeba dać również „wędkę” – możliwość zarobkowania, przeżycia i zapewnienia dachu nad głową. To podstawa.
Pewnie uśmiecha się Pani Minister, wspominając głosy krytyczne, które pojawiały się w czasie, gdy obejmowała Pani swoje nowe zadania. Mówiono, że to niepotrzebne stanowisko, że to funkcja wyłącznie na zapełnienie luki.
Jesteśmy w okresie szczególnym, Wielkiego Tygodnia i Świąt Wielkanocnych. Podkreślę więc, że powinniśmy sobie nawzajem wybaczać. Dziś potrzeba nam wielkiego frontu i przede wszystkim wielkiego ukłonu w kierunku zwykłych Polaków. Nie byłoby tego, gdyby nie wytworzony dobry klimat do pomocy, to że wyślemy sms na rzecz organizacji pomocowej, zorganizujemy się wokół jakiegoś dzieła, będziemy aktywni w różnego rodzaju fundacjach czy akcjach wolontariatu. Wszyscy chcemy pomagać, zarówno starsi, jak i młodzi Polacy, którzy często zgłaszają się do mnie ze swoimi pomysłami. Staram się w nie wsłuchiwać, niektórym udzielam nawet patronatu. Jako piękny przykład mogę wspomnieć akcję fundacji, która powstała po śmierci wolontariuszki Helenki Kmieć. My naprawdę mamy potencjał fantastycznych, dobrych i sprawnie działających Polaków. I ten kapitał powinniśmy tylko pomnażać. Dziękuję tym wszystkim, którzy pomagają te akcje nagłaśniać. Bez dotarcia z informacją, nie byłoby też sukcesów.
Cieszę się i jestem bardzo wdzięczna, że powierzono mi takie zadanie. Jest to dla mnie ogromne wyzwanie i zaszczyt. Naocznie mogłam się przekonać jak bardzo nasza pomoc jest potrzebna tam, na miejscu, kiedy odwiedziłam dwa obozy dla uchodźców w Jordanii. Otwierając polskie centrum treningowe dla kadry medycznej w obozie w Zaatari, widziałam jak bardzo Ci ludzie są wdzięczni, że chcemy pomagać i to realnie robimy. Moim celem jest dotarcie z pomocą humanitarną do jak największej liczby osób potrzebujących.
Rozmawiał Adam Kacprzak
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/388320-nasz-wywiad-minister-kempa-moim-celem-jest-dotarcie-z-pomoca-humanitarna-do-jak-najwiekszej-liczby-potrzebujacych
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.