Jedyną trwałą ideą totalnej opozycji jest oportunizm na bazie dialektyki.
Opozycja (nie cała) prześciga się w krytyce nowelizacji ustawy o IPN, za jej główne grzechy uznając skłócenie Polaków z Żydami i Ukraińcami, a popsucie relacji także z Amerykanami (USA), ograniczenie wolności słowa, uniemożliwienie swobodnej debaty o Holokauście, zepsucie wizerunku Polski i karanie za słowa. Głosowanie nad ustawą w Sejmie, zanim rozpętała się burza, pokazuje jednak, że opozycja (nie cała) próbuje Polakom robić wodę z mózgu. Zarzuty, z wyjątkiem tych dotyczących Ukraińców, pojawiły się bowiem dopiero po wybuchu awantury za granicą. Wcześniej opozycja (nie cała) zachowywała się absolutnie oportunistycznie, zabezpieczając „tyły” we własnym elektoracie i umożliwiając sobie żonglowanie argumentami w zależności od reakcji. Inaczej zachowali się posłowie PSL, którzy wyjątkowo jak dla praktyki tej partii, nie kombinowali (11 było za, 4 nieobecnych). Nie kombinowali też oczywiście posłowie Kukiz ’15, zwolennicy a wręcz współinicjatorzy nowelizacji (26 za, 3 nieobecnych). Kombinowały Nowoczesna i Platforma, a szczególnie partia założona przez Ryszarda Petru. To kombinowanie trzeba jednak przypisać obecnej przewodniczącej - Katarzynie Lubnauer (czyżby także w związku z jej zainteresowaniem teorią prawdopodobieństwa?). W efekcie Nowoczesna obstawiła w głosowaniu wszelkie możliwe opcje, żeby się wytłumaczyć przed wyborcami, opinią publiczną czy zagranicą w zależności od tego, kto ją ewentualnie skrytykuje bądź pochwali. W wypadku Nowoczesnej 5 posłów głosowało za nowelizacją ustawy, 2 było przeciw, 13 wstrzymało się od głosu, a 5 było nieobecnych. Wszystko wskazuje na to, że taki rozrzut głosów był świadomą decyzją, zapewne wynikiem jakichś wcześniejszych ustaleń i wyliczeń. A chodziło o to, żeby kot Nowoczesnej spadł na cztery łapy niezależnie od tego, z jakiej wysokości i w jakieś pozycji wyjściowej zostanie zrzucony.
Platforma Obywatelska kombinowała trochę mniej niż Nowoczesna, choć z tych samych powodów. Tylko 2 posłów PO było za nowelizacją ustawy, 0 przeciw, 116 się wstrzymało, zaś 5 było nieobecnych. Istotą kombinowania Grzegorza Schetyny i spółki było wstrzymanie się od głosu, czyli wersja najbezpieczniejsza. W razie czego zawsze można powiedzieć, że partia miała wątpliwości, a nawet była przeciw, tylko nie chciała mocno tego demonstrować. Przede wszystkim można to powiedzieć własnemu elektoratowi, który mimo wszystko nie jest tak postępowy i dialektycznie wyrobiony jak ten Nowoczesnej. O dialektycznym wyrobieniu posłów Nowoczesnej nie ma nawet co mówić, bo to właściwie sąd syntetyczny a priori. Na zagranicę wstrzymanie się od głosu działa słabo, ale kierownictwo PO nie przewidziało, że trzeba się będzie tłumaczyć nie w kraju, a przede wszystkim na zewnątrz. To, że nikt z PO nie głosował przeciw dowodzi, iż ewentualne tłumaczenia przygotowywano na potrzeby kraju i to zero miało być dowodem dbałości o dobre imię Polski i Polaków. Zaś skromne dwa głosy za nowelizacją miały wskazywać, że PO byłaby gotowa do szerszego poparcia, gdyby ustawa miała postulowany (choć wyjątkowo nienachalnie) przez nią kształt. Posłowie z partii Grzegorza Schetyny głosowali więc tak, żeby tyły były zabezpieczone, a front w małym stopniu narażony na atak. Ta „mądrość” taktyczna, bardzo typowa dla Schetyny (o ile się go zna), wzięła jednak w łeb, bo była nastawiona na kraj, a atak przyszedł z zagranicy. Trzech posłów koła Unii Europejskich Demokratów, czyli „wyrzutki” z PO, głosowało przeciw ustawie, bo od momentu ekspulsji nie lubią Schetyny, więc także jego taktyki. Poza tym jako mikrogrupa nie muszą kombinować, bo i tak nikogo to nie obchodzi.
Zapewne obecnie posłowie PO i Nowoczesnej plują sobie w brodę, że przekombinowali i właściwie zostali z ręką w nocniku, ale trzymają fason. Trzymają w ten sposób, że właściwie ich posłowie całkiem wyparli to, iż dialektycznie kombinowali, żeby zjeść ciastko i mieć ciastko. Nie mogą jednak liczyć na to, iż wyborcy nie zapamiętali, jak przebiegło głosowanie. W ramach wybielania swojej „winy” i wygumkowywania „genialnej” taktyki, która okazała się wcale nie tak genialna, do akcji ruszyło ugrupowanie większe i mające więcej do stracenia, czyli partia Grzegorza Schetyny. Tym można tłumaczyć poprawkę zaproponowaną już w Senacie, czyli po pierwszej fali ataków z zagranicy. A obecnie PO przygotowała własną nowelizację ustawy o IPN. W ten sposób PO chce zagłuszyć ewentualne głosy krytykujące ją za dialektyczny oportunizm, a przynajmniej brak rewolucyjnej (kontrrewolucyjnej?) czujności. Nowoczesna już nic nie kombinuje w związku z nowelą ustawy o IPN, bo dominuje tam przekonanie, że skoro mocno przekombinowali, lepiej się nie narażać na powtórkę z rozrywki. Piszę o tym z pewnym rozbawieniem, bo taktyka zastosowana przez PO i Nowoczesną obnaża ich „ideowość”, czyli kompletny brak jakiejkolwiek ideowości. W parlamencie robią wyłącznie to, co uważają za opłacalne, a jeszcze zabezpieczają się na wszelkie sposoby, żeby jak najmniej stracić. Opozycja (nie cała) nie ma żadnej trwałej „linii”, a wręcz nie ma żadnych trwałych poglądów. Zyskuje je dopiero ex post, w zależności od tego, co się dzieje, ale to nie jest ani szczególne trudne, ani bohaterskie, ani nie świadczy o przesadnej inteligencji. Jedyną trwałą ideą jest oportunizm na bazie dialektyki. Ale okazuje się, że i na tym można się przejechać.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/380537-tak-kombinowali-ze-przekombinowali-dlaczego-totalna-opozycja-glosowala-za-a-nawet-przeciw-noweli-ustawy-o-ipn
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.