To nie są pierwsze przypadki agresji. Wcześniej była już próba podpalenia biura Beaty Kempy czy sprawa senatora Cichonia, któremu odkręcono śruby w kołach samochodu. To ostatni moment na opamiętanie
— powiedział Łukasz Schreiber, poseł PiS w rozmowie z Maciejem Wolnym w telewizji w Polsce.pl
Poseł skomentował w ten sposób sprawę ataków na biura poselskie polityków Prawa i Sprawiedliwości. Mówił też o konieczności zmiany języka i rodzaju debaty politycznej.
Należy podjąć wszelkiego rodzaju działania, które zatrzymają spiralę nienawiści. Jednocześnie zaznaczam i apeluję o to, żebyśmy my, jako politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz nasi sympatycy zachowywali się lepiej od nich, bo nie możemy równać do tego poziomu - powinniśmy dawać innym przykład i pokazywać klasę. Należy bronić swoich racji, ale z powstrzymaniem się od zbyt ostrych metafor
— zauważył.
Jednocześnie podkreślił rolę opozycji, której niewłaściwe zachowanie prowadzi do tego typu ataków.
Problem jest nie tylko w debacie ogólnopolskiej. Jeżeli główna siła opozycyjna porównuje rządy Prawa i Sprawiedliwości do totalitaryzmu, to może być niestety odbierane jako sygnał dla części obywateli, że w każdy sposób można się rozprawiać z władzą. Jeżeli wcześniej tolerowano, by posłowie Platformy Obywatelskiej mówili, że należy prezesa Jarosława Kaczyńskiego „zabić i wypatroszyć” i nie było żadnej reakcji po takich bulwersujących słowach - oprócz tego, że wypowiedź była „może niefortunna”, to wszystko się napędza. A potem prowadzi do takich tragedii, jak ta, gdy członek PO w Łodzi próbował zabić prezesa Kaczyńskiego, zabił dyrektora biura parlamentarnego, a asystenta mocno ranił
— powiedział.
Dodał też, że mniej się mówi o wymiarze lokalnym, który w tym kontekście jest bardzo istotny.
Szereg polityków lokalnych, także włodarzy miast, puszcza oko do swoich sympatyków, że tego rodzaju zachowania są w porządku. Prezydent Bydgoszczy z legitymacją PO, pan Rafał Bruski, na wiecach opozycyjnych mówił, że trzeba robić wszystko, by posłom PiS żyło się gorzej w mieście. Rozumiem, że nie chodziło o jakieś skrajne środki, działania, ale takie słowa mogą posuwać do agresywnego działania innych ludzi. I nie słyszałem nigdzie napiętnowania tego rodzaju wypowiedzi
— przyznał poseł.
Zaznaczył też, że na ataki najbardziej narażone są nie ich cele, ale osoby postronne, jak pracownicy biur, którzy spędzają tam więcej czasu.
Polityk przyznał, że wpływ na opinię publiczną w Polsce mają również europosłowie. Mówiąc to odniósł się do działań Róży Thun, europosłanki PO, która wystąpiła we francusko - niemieckim reportażu telewizji ARTE zatytułowanym: „Polska na granicy wytrzymałości. Jedna kobieta walczy o swój kraj”.
Trudno to spokojnie skomentować. Niestety część polskich polityków zachowuje się tak, jakby zapomniała, że nie jesteśmy pod zaborami, a oni nie są posłami do Reichstagu. Ja rozumiem nawet, że w ramach walki politycznej stara się ona zaszkodzić rządowi, ale powinna być tego granica. Jeżeli robi się to na użytek zagranicznych mediów po to, by atakować rząd, ale de facto Polskę, to przecież rodzi fatalny wizerunek naszego kraju. Wspomniany film zawiera szereg manipulacji i oszczerstw, kreuje obraz kraju jak podczas „brunatnej rewolucji”. Mam nadzieję, że za to, oraz za głosowanie za sankcjami dla Polski, wyborcy rozliczą Różę Thun. Warto też pytać liderów PO o to, czy jest to ich wspólne zdanie i linia tej partii
— podkreślił Schreiber.
mk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/374717-lukasz-schreiber-dla-wpolscepl-jezyk-nienawisci-ktorym-posluguje-sie-opozycja-moze-prowadzic-do-kolejnych-tragedii-wideo
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.