Decyzja KRS kosztowała nas ponad 10,6 mln zł i karierę młodych prawników. I jest to dolna granica kosztów, jakie państwo polskie przeznaczyło na wykształcenie asesorów
Studia prawnicze, jak wszyscy wiemy, do najlżejszych nie należą. Do najtańszych też nie. Koszt pięcioletnich studiów prawniczych jednego studenta, jaki ponoszą uczelnie wynosi od 40 tys. zł do nawet 100 tys. zł. Mnożąc przez liczbę asesorów, których kandydatury nie przyjęła Krajowa Rada Sądownictwa, otrzymujemy 10 mln 600 tys. zł. A mnożąc przez tę górną granicę, mamy już 26,5 mln zł.
Lata nauki, okupione wyrzeczeniami i ślęczeniem nad książkami po nocach słono kosztuje nie tylko samych prawników, ale i polskie państwo. Od lat zastanawiamy się, co zrobić, by zdolnych, młodych i wykształconych w Polsce ludzi, zatrzymać w kraju. Od lat najpotężniejsze umysły w kraju wynajdują sposoby i sztuczki, by zapobiegać drenażowi mózgów z Polski.
To między innymi pomysł zwrotu kosztów poniesionych przez podatnika za naukę danego studenta na uczelni publicznej, jeśli zdecyduje się wyemigrować z kraju. A jeśli młody prawnik zdecyduje się na karierę sędziego i zostanie odrzucony, z powodu wątpliwie brzmiących braków formalnych, przez KRS? Kto powinien zapłacić?
Młodzi ludzie, państwo, czyli podatnicy, czy może członkowie KRS?
Zapłacą, najpewniej pewnie sami zainteresowani, czyli asesorzy, których kariery zatrzymała sama głowa sądownictwa. Nie skupiając się już na politycznym podłożu tej decyzji, bo o tym już na naszym portalu bardzo dużo, warto zwrócić uwagę na to, że droga zawodowa została dla tych 265 osób zatrzymana. Owszem, mogą się odwołać do Sądu Najwyższego, ale i tam ich kandydatura może zostać odrzucona.
Co zrobią zatem młodzi asesorzy? Pójdą na inne aplikacje, a to oznacza kolejne lata żmudnej i kosztownej nauki, albo wyjadą z kraju. I tak, jak już bezrobocie czy niskie zarobki przestały być w Polsce problemem na dużą skalę, tak drenaż mózgów nadal przecież stanowi palący problem.
Rąk do pracy brakuje, owszem, na tych najmniej wymagających stanowiskach, ale także na tych, które wymagają solidnego wykształcenia. Takich jak asesorzy sądowi. Tylko jak to możliwe, że wszyscy kandydaci, całe 265 osób nie spełniało ścisłych wymogów formalnych szanownego KRS?
Przekreślenie ich drogi życiowej z powodu rzekomo nieważnych zaświadczeń o stanie zdrowia jest niesprawiedliwe i krzywdzące. Tym bardziej że jest to zarzut nieprawdziwy. Wystawione w momencie podejmowania nauki zaświadczenia są zgodnie z prawem aktualne. W przypadku kandydatów na asesorów sądowych ustawodawca wyraźnie bowiem stwierdził, że wystarczy wykazanie przez kandydata zdolności do pełnienia obowiązków sędziego w chwili rozpoczynania aplikacji sędziowskiej. Ten wymóg spełnił każdy z kandydatów.
— oświadcza Ministerstwo Sprawiedliwości.
Rzecznik KRS, znany wszystkim sędzia Waldemar Żurek, 18 października powiedział dla PAP, że Ministerstwo sprawiedliwości dostarczyło pełną dokumentację. Chciałbym teraz pana rzecznika zapytać publicznie, o co mu chodzi, skoro dostarczyliśmy dokumentacje i nie miał żadnych zastrzeżeń. Przyznam, że ja osobiście nie spodziewałem się, że można kwestię młodych ludzi, którzy zaczynali edukacje w KSSiP przed objęciem władzy przez Zjednoczoną Prawicę, mieszać z doraźną polityką uprawianą przez rzecznika KRS i część jej członków
— zaznaczył z kolei w studio wPolsce.pl Jan Kanthak, rzecznik Ministra Sprawiedliwości.
Resort Sprawiedliwości zaznacza, że nie jest również prawdą, jak twierdzi KRS, że w aktach aplikantów brakowało zaświadczeń o ukończeniu aplikacji sędziowskiej.
O wyjątkowej złej woli KRS, zdaniem ministerstwa, świadczy także to, że Krajowa Rada Sądownictwa uznała za błąd formalny fakt, że dokument związany z wyborem stanowiska w jednym przypadku podpisała mama aplikanta, a nie on sam. Rada przemilczała, że aplikant udzielił matce pełnomocnictwa, więc zrobiła to zgodnie z prawem.
I choć o motywach politycznych miało w tym miejscu nie być, trudno tę sprawę przemilczeć. Najgorsze w tej sprawie jest to, że ucierpią młodzi ludzie, którzy nie mieli pojęcia, że za kilka lat, kiedy będą kończyli naukę, KRS będzie chciał kłócić się z ministrem sprawiedliwości. I że za broń w tej politycznej walce posłużą im ich kariery.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/364977-decyzja-krs-kosztowala-nas-ponad-106-mln-zl-i-kariere-mlodych-prawnikow-to-tylko-dolna-granica-kosztow-jakie-panstwo-przeznaczylo-na-asesorow
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.