Nie można idealizować tego środowiska, a także nie można malować go czarnymi farbami. Przy okazji reprywatyzacji dowiedzieliśmy się o kolejnych skandalach, w których uczestniczyli sędziowie. Monteskiusz, na którego się często powołuje, twórca trójpodziału władz, pisał o sądownictwie, że potrafi się wywyższać ponad inne władze i powinno być wybierane przez lud oraz często rotowane. Andrzej Frycz Modrzewski pisał to samo
— powiedział na antenie Polsat News były premier i były lider SLD Leszek Miller.
Dyskusję w programie „Prezydenci i premierzy” zdominowały czarne wizje kreślone przez Bronisława Komorowskiego. Zdaniem byłego prezydenta, reforma sądownictwa ma służyć jedynie czystkom wśród niezależnych sędziów.
Wymiar sprawiedliwości, jak każdy inny obszar życia publicznego zawsze wymaga jakiegoś poprawiana i doskonalenia. Ale tutaj nie poprawa jest jest celem, ale wymiana kadrowa, począwszy od SN i TK, aż po sądy powszechne
— powiedział.
Już ruszyła karuzela. Ale nie musi się kręcić od razu bardzo szybko. Prawdopodobnie obóz władzy będzie na tyle sprytny, że początkowo ta wymiana kadr będzie dokonywana wolno. Być może będą powoływani na stanowiska sędziowskie ludzie uczciwi, ale już zbudowano mechanizm, który pozwoli każdej władzy, układowi sił budować układ partyjno-polityczny w wymiarze sprawiedliwości
— mówił.
Cechą wspólną tych wszystkich inicjatyw, niestety także prezydenta, jest odejście od – wydawałoby się świętej w demokracji zasady – trójpodziału władz
— straszył w typowy dla opozycji sposób Komorowski.
W krytyce reformy sądownictwa w wykonaniu obozu rządzącego wziął udział także Leszek Miller.
Jeżeli zaczyna się od SN i KRS, to co to ma wspólnego z problemami ma wspólnego z problemami, z którymi spotykają się ludzie? I jeszcze mami się, że jak zmieni się SN i sposób powoływania KRS, to odczują zmiany. Niestety, nic nie odczują
— powiedział.
Komorowski ciągnął swoją przerażającą narrację.
To będzie niebezpieczny bat na myślących po swojemu sędziów, których chce się wyrzucić i zastąpić swoimi. Proszę się nie bać, oni wiedzą, którzy są swoi. (…) Każdy, nawet najbardziej przyzwoity i niezależny sędzia, kiedy będzie wybierany i będzie się decydował jego los i kariera, które będą zależeć od partii albo prezydenta, to można powiedzieć w ciemno, że będzie spora część takich sędziów, która niestety, jednak będzie czuć wobec nich wdzięczność i zobowiązanie. Niektóre przyzwoite osoby nie będą ulegały, ale znajdą się tacy, którzy dostosują się do nowych reguł gry
— wieszczył.
Gdy polityk decyduje o czyimś losie, to ma na tego człowieka większy wpływ
— dodał były prezydent i o dziwo, były premier rządu SLD próbował wytknąć Komorowskiemu absurdalność jego wywodu!
Ilu pan nominował sędziów? Setki
— przypomniał Leszek Miller.
Chwileczkę, prezydent jedynie wręcza nominacje
— próbował odpowiedzieć Komorowski.
Idąc tym tokiem rozumowania, to wszyscy sędziowie, którym wręczył pan nominację, mają wobec pana dług wdzięczności. Każdy sędzia pamięta, że ten akt otrzymał od pana, czynnika politycznego. No jak nie?
— wskazał Miller.
Nie można z góry założyć, że przyjdą gorsi od tych, którzy są. W życiu jest różnie. Będą tacy i tacy, dopiero po jakimś czasie okaże się, jak jest
— powiedział były lider SLD, do którego dołączył się Waldemar Pawlak.
Nawet w stanie wojennym byli sędziowie, którzy potrafili się zachować przyzwoicie
— stwierdził były szef PSL.
Czytaj dalej na następnej stronie
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
Nie można idealizować tego środowiska, a także nie można malować go czarnymi farbami. Przy okazji reprywatyzacji dowiedzieliśmy się o kolejnych skandalach, w których uczestniczyli sędziowie. Monteskiusz, na którego się często powołuje, twórca trójpodziału władz, pisał o sądownictwie, że potrafi się wywyższać ponad inne władze i powinno być wybierane przez lud oraz często rotowane. Andrzej Frycz Modrzewski pisał to samo
— powiedział na antenie Polsat News były premier i były lider SLD Leszek Miller.
Dyskusję w programie „Prezydenci i premierzy” zdominowały czarne wizje kreślone przez Bronisława Komorowskiego. Zdaniem byłego prezydenta, reforma sądownictwa ma służyć jedynie czystkom wśród niezależnych sędziów.
Wymiar sprawiedliwości, jak każdy inny obszar życia publicznego zawsze wymaga jakiegoś poprawiana i doskonalenia. Ale tutaj nie poprawa jest jest celem, ale wymiana kadrowa, począwszy od SN i TK, aż po sądy powszechne
— powiedział.
Już ruszyła karuzela. Ale nie musi się kręcić od razu bardzo szybko. Prawdopodobnie obóz władzy będzie na tyle sprytny, że początkowo ta wymiana kadr będzie dokonywana wolno. Być może będą powoływani na stanowiska sędziowskie ludzie uczciwi, ale już zbudowano mechanizm, który pozwoli każdej władzy, układowi sił budować układ partyjno-polityczny w wymiarze sprawiedliwości
— mówił.
Cechą wspólną tych wszystkich inicjatyw, niestety także prezydenta, jest odejście od – wydawałoby się świętej w demokracji zasady – trójpodziału władz
— straszył w typowy dla opozycji sposób Komorowski.
W krytyce reformy sądownictwa w wykonaniu obozu rządzącego wziął udział także Leszek Miller.
Jeżeli zaczyna się od SN i KRS, to co to ma wspólnego z problemami ma wspólnego z problemami, z którymi spotykają się ludzie? I jeszcze mami się, że jak zmieni się SN i sposób powoływania KRS, to odczują zmiany. Niestety, nic nie odczują
— powiedział.
Komorowski ciągnął swoją przerażającą narrację.
To będzie niebezpieczny bat na myślących po swojemu sędziów, których chce się wyrzucić i zastąpić swoimi. Proszę się nie bać, oni wiedzą, którzy są swoi. (…) Każdy, nawet najbardziej przyzwoity i niezależny sędzia, kiedy będzie wybierany i będzie się decydował jego los i kariera, które będą zależeć od partii albo prezydenta, to można powiedzieć w ciemno, że będzie spora część takich sędziów, która niestety, jednak będzie czuć wobec nich wdzięczność i zobowiązanie. Niektóre przyzwoite osoby nie będą ulegały, ale znajdą się tacy, którzy dostosują się do nowych reguł gry
— wieszczył.
Gdy polityk decyduje o czyimś losie, to ma na tego człowieka większy wpływ
— dodał były prezydent i o dziwo, były premier rządu SLD próbował wytknąć Komorowskiemu absurdalność jego wywodu!
Ilu pan nominował sędziów? Setki
— przypomniał Leszek Miller.
Chwileczkę, prezydent jedynie wręcza nominacje
— próbował odpowiedzieć Komorowski.
Idąc tym tokiem rozumowania, to wszyscy sędziowie, którym wręczył pan nominację, mają wobec pana dług wdzięczności. Każdy sędzia pamięta, że ten akt otrzymał od pana, czynnika politycznego. No jak nie?
— wskazał Miller.
Nie można z góry założyć, że przyjdą gorsi od tych, którzy są. W życiu jest różnie. Będą tacy i tacy, dopiero po jakimś czasie okaże się, jak jest
— powiedział były lider SLD, do którego dołączył się Waldemar Pawlak.
Nawet w stanie wojennym byli sędziowie, którzy potrafili się zachować przyzwoicie
— stwierdził były szef PSL.
Czytaj dalej na następnej stronie
Strona 1 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/360174-paradne-miller-uspokaja-komorowskiego-wsrod-sedziow-nie-ma-wylacznie-aniolow-byly-prezydent-nieprzekonany-zblizamy-sie-do-szatanskich-rozwiazan
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.