Zwróciłem się 17 maja tego roku do I prezes SN z interpelacją senacka, w której zadałem pytanie o to, ilu obecnie zasiadających w Sądzie Najwyższym sędziów, a jest ich ponad 80, zaczynało swoją karierę sędziowską w czasach PRLu. Uzyskałem informacje, z której wynika, że łącznie było to 49 obecnych sędziów Sadu Najwyższego, a zatem ponad 50 proc. obecnego składu SN. Pozostawiam to bez komentarza, sądzę że Czytelnicy sami wyciągną z tej informacji wnioski.
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jan Maria Jackowski, senator Prawa i Sprawiedliwości.
wPolityce.pl: Wczoraj wieczorem na stronach Sejmu pojawił się projekt ustawy o Sądzie Najwyższym. Na jego temat zdążyła się już wypowiedzieć I prezes Sądu Najwyższego, Pani Małgorzata Gersdorf. Stwierdziła m.in. że wprowadzenie Izb Dyscyplinarnych, które zakłada ten projekt, to „bicz dla wszystkich prawników, którzy podpadną ministrowi sprawiedliwości”. Jak Pan to skomentuje?
Jan Maria Jackowski: Pani prezes Gersdorf reprezentuje interesy establismentu prawniczego i jest to typowa obrona korporacjonizmu.
Pani Gersdorf sądzi, że Sąd Najwyższy działa bardzo dobrze i jego reorganizacja, także kadrowa, czyli przejście w stan spoczynku obecnie zasiadających tam sędziów, spowoduje spowolnienie prac SN. Czy te obawy są uzasadnione?
Oczywiście mamy tutaj do czynienia z obroną przez atak, ponieważ generalnie wymiar sprawiedliwości to jedyny obszar z fundamentalnych obszarów funkcjonowania państwa, który w praktyce nie został w ogóle zreformowany po przemianach z 1989 roku. Z tego powodu, ten obszar szczególnie obrósł całym szeregiem różnych nieprawidłowości i jest generalnie dość negatywnie oceniany przez społeczeństwo. Celem naszych działań jest przywrócenie wymiaru sprawiedliwości obywatelom. Natomiast część sędziów należąca do establishmentu zajmuje się własnymi korporacyjnymi przywilejami i interesami, a nie dobrem obywateli i państwa polskiego. Z tego punktu widzenia należy ocenić tę ustawę jako jedną z trzech fundamentalnych ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości. Chodzi o ustawę o KRS, ustawę o sądach powszechnych oraz ustawę o Sądzie Najwyższym. W moim przekonaniu, te ustawy nie naruszają w jakikolwiek sposób konstytucji. Przypominam, że sędzia, który jest w stanie spoczynku, nadal jest sędzią i ten status ma dożywotnio. Nikt nikogo tutaj nie pozbawia urzędu sędziego i nie pozbawia funkcji sędziowskich.
Zgadza się, ale Ci sędziowie zostaną pozbawieni swoich funkcji w Sądzie Najwyższym.
To jest sytuacja, która jest podyktowana kwestią reformy. Zwróciłem się 17 maja tego roku do I prezes SN z interpelacją senacka, w której zadałem pytanie o to, ilu obecnie zasiadających w Sądzie Najwyższym sędziów, a jest ich ponad 80, zaczynało swoją karierę sędziowską w czasach PRLu. Uzyskałem informacje, z której wynika, że łącznie było to 49 obecnych sędziów Sadu Najwyższego, a zatem ponad 50 proc. obecnego składu SN. Pozostawiam to bez komentarza, sądzę że Czytelnicy sami wyciągną z tej informacji wnioski.
Projekt poselski dot. Sądu Najwyższego zakłada również, że sędziami SN nie będą mogli być sędziowie, którzy byli współpracownikami organów bezpieczeństwa PRL. Czy to stanowi stanowi dopełnienie oczyszczenia środowiska sędziowskiego, o którym Pan mówił?
To jest oczywiste. Niestety ponosimy tutaj konsekwencje tzw. grubej kreski, a w wymiarze sądownictwa słynnej doktryny profesora Adama Strzembosza, pierwszego prezesa Sądu Najwyższego w latach 90-tych, który ukuł naiwną tezę, że środowisko sędziowskie samo się oczyści. Jak widzimy to nie nastąpiło. Teraz jesteśmy w sytuacji, że w aspekcie oddzielania wyraźną cezurą moralną, polityczną i prawną RPLu od III RP, musimy w wielu obszarach życia publicznego wprowadzać ustawy. m.in. niedawno wprowadzono tzw. ustawę o dekomunizacji ulic czy ustawę o dekomunizacji pomników. Wtedy pojawiły się pytania, dlaczego to jest robione dopiero teraz. Jest to robione teraz dlatego, że nie robiono tego wtedy, kiedy powinno to być zrobione, a zatem na początku przemian ustrojowych. A dlaczego tego nie zrobiono? Dlatego, że wówczas rządzący realizowali ideologię tzw. grubej kreski, która była konsekwencją porozumień politycznych, które były zawarte ze środowiskiem elit PRL-owskich.
Na wtorek Naczelna Rada Adwokacka zaplanowała nadzwyczajne zgromadzenie w celu dyskusji o ustawie dot. Sądy Najwyższego. Prezes Rady, Pan Trela, już powiedział, że ten projekt jest niezgodny z konstytucją. Jak Pan by się do tego odniósł?
Każdy ma prawo do swoich opinii. Organem, który orzeka o konstytucyjności bądź nie danej ustawy jest Trybunał Konstytucyjny. W tej sprawie TK się nie wypowiadał, a zatem trudno w tej chwili na ten temat cokolwiek więcej powiedzieć. Teraz każdy czuje się powołany do orzekania, czy coś jest konstytucyjne, czy nie. Tak jak pani Hanna Gronkiewicz-Waltz , która uznaje ustawy, które są dla niej niewygodne, za niekonstytucyjne. Widać wyraźnie, że to jest element gry politycznej.
Rozmawiał Adam Stankiewicz
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/348672-nasz-wywiad-jackowski-pani-prezes-gersdorf-reprezentuje-interesy-establishmentu-prawniczego-i-broni-korporacjonizmu
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.