Realnie nic nam nie grozi, ponieważ istnieje opór – nie tylko Polski, ale znacznej liczby innych państw. Praktycznie żaden kraj nie zdecydował się na przyjęcie migrantów
— mówi Adam Bielan, komentując dla wPolityce.pl decyzję Komisji Europejskiej o wszczęciu postępowania przeciwko Polsce ws. polityki migracyjnej.
wPolityce.pl: Jak odbiera Pan informacje wszczęciu przez Komisję Europejską postępowania przeciwko Polsce, Węgrom i Czechom ws. polityki migracyjnej?
Adam Bielan (KP PiS): Nie można ukrywać, że mamy do czynienia z pewnego rodzaju naciskiem ze strony instytucji unijnych i to już od dawna. Sytuacja jest o tyle absurdalna, że polityka relokacji tzw. uchodźców, których znaczną część stanowią imigranci ekonomiczni, poniosła fiasko. Praktycznie żaden kraje UE nie przyjął imigrantów w liczbie, do przyjęcia której się zobowiązały. Wydawało się, że ta sprawa zostanie zamknięta, ale jak widać gorący okres kampanii w Niemczech i autorytet Angeli Merkel, autorki tej nieudanej koncepcji relokacji uchodźców, sprawiają, że Komisja Europejska pozostaje pod dużym wpływem Berlina i stara się pokazać, że coś robi.
Empiria schodzi na plan dalszy? Wydawało się, że ostatnie zamachy powinny wpłynąć na postawę KE.
Jestem w tej sprawie spokojny. Wiem doskonale, że zgodnie z traktatami za politykę migracyjną odpowiadają państwa członkowskie. Działania Komisji Europejskiej są jedynie próbą obejścia traktatów. I jest to działanie niezgodne z prawem UE! Nie można jednak zaprzeczyć, że mamy pewien problem z fatalnymi decyzjami, które podjęła pani premier Ewa Kopacz i Grzegorz Schetyna, jako minister spraw zagranicznych. To właśnie ze względu na działania ówczesnych rządzących KE próbuje nas karać, ale też warto pamiętać, że gdyby nie tamte decyzje, możliwość nacisku ze strony Brukseli byłaby mniejsza. Nie mam obaw, bo zawsze mamy możliwość odwołania się do woli narodu. Jestem zwolennikiem rozważenia przeprowadzenia referendum w tej sprawie. Tym bardziej, jeśli przez działania Komisji Europejskiej, będziemy zmuszeni do skorzystania z tego narzędzia.
Kolejny impuls dla prezydenckiej inicjatywy ws. referendum?
Zorganizowanie referendum rozważamy już od wielu miesięcy, jest również wniosek obywatelski, pod którym podpisy zbierają politycy ruchu Kukiz‘15. Prezydent proponuje 2019 rok. Myślę, że działania KE są prowadzone na wewnętrzny użytek niemiecki. Jeżeli natomiast po wyborach do Bundestagu dalej będziemy mieli do czynienia z presją, to referendum trzeba będzie przeprowadzić wcześniej niż za dwa lata. Chciałbym jednak zaznaczyć, że to tylko moja prywatna opinia, a nie oficjalne stanowisko.
Co może grozić Polsce w przypadku wszczęcia procedury przez KE?
Realnie nic nam nie grozi, ponieważ istnieje opór – nie tylko Polski, ale znacznej liczby innych państw. Praktycznie żaden kraj nie zdecydował się na przyjęcie migrantów.
Do tej pory dokonano relokacji ponad 18 tys. imigrantów, co stanowi ok. 11 proc. ustalonej liczby osób…
Doskonale wiemy o wszystkich nieprawidłowościach, które zostały wykazane. Wiemy, że liczba Syryjczyków została zawyżona, natomiast jest znacznie więcej imigrantów z innych krajów Bliskiego Wschodu i Afryki. Jak podkreśla polski rząd, nie ma możliwości zweryfikowania tych osób i zagwarantowania bezpieczeństwa naszemu krajowi. Oczywiście będą pojawiać się takie wypowiedzi, jak opinia jednej z publicystek „Gazety Wyborczej”, która powiedziała, że nawet jeśli jeden imigrant okaże się terrorystą i zabije 10 Polaków, to nic wielkiego się nie stanie. Na szczęście takie szaleńcze głosy są w Polsce w mniejszości. W naszym kraju nie ma społecznego przyzwolenia na realizację polityki Ewy Kopacz.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Aleksander Majewski
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/344399-nasz-wywiad-o-presji-brukseli-na-polske-ws-imigrantow-ke-pozostaje-pod-duzym-wplywem-berlina-i-stara-sie-pokazac-ze-cos-robi-nic-nam-nie-grozi
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.