Nie potrafię zrozumieć, że w państwie polskim, po tego doświadczeniach 10 kwietnia, jest polityk czy dziennikarz, który kwestionuje i wyrzuca, ile kosztuje transport najważniejszych osób w państwie
— mówi w rozmowie z wPolityce.pl Bartosz Kownacki, wiceminister obrony narodowej, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
wPolityce.pl: Mocno się Pan zdenerwował podczas dzisiejszej sejmowej debaty. Dlaczego?
Bartosz Kownacki: Dlatego, że jestem przerażony, jak dla doraźnego celu politycznego, uzyskania jednego czy dwóch punktów w sondażach, dewastuje się państwo. A do tego robią to ludzie, którzy ponoszą - czy to się im podoba, czy nie - odpowiedzialność za to, co stało się 10 kwietnia 2010 roku.
Nie potrafię zrozumieć, że w państwie polskim, po tego typu doświadczeniach, jest polityk czy dziennikarz, który kwestionuje i wyrzuca, ile kosztuje transport najważniejszych osób w państwie. W innych krajach to coś nie do pomyślenia - wszyscy wiedzą, że prezydent USA czy kanclerz Niemiec mają samoloty, a u nas robi się z tego sensację.
Problem leży być może w tym, że samo PiS wyrzucało Donaldowi Tuskowi podobne sprawy. Że do Sopotu lata samolotem za pieniądze publiczne. Nic dziwnego, że opozycja oddaje dziś tym samym narzędziem, mówiąc o kilkudziesięciu lotach premier Szydło.
Nie kilkudziesięciu, tylko trzydziestu pięciu. I nie do Krakowa, tylko w różnych sprawach służbowych po całym kraju. Tymczasem jedna z gazet pisała nawet o 70 lotach do Krakowa - to absurd. Chodzi o skalę. Po drugie, zobaczmy, jakiego samolotu używał premier Tusk, a jakiego używa premier Szydło. CASA jest tańsza niż Embraery. Standardem powinno być, że premier czy prezydent lata do Szczecina, Poznania czy Gdańska.
Premier jest w pracy 24 godziny na dobę.
Czasem jednak jedzie do domu i tego dotyczy spór.
Ale i wtedy ochrona występuje. Nie dlatego, że chce się pokazać z ochroniarzami przed prezydentem innego państwa, ale ze względów bezpieczeństwa.
To jasne. Nie mówimy o ochronie, tylko o środkach transportu.
Także środki transportu. Proszę porównać - jeśli zwykły poseł jedzie na sesję Sejmu do Warszawy, to otrzymuje transport służbowy - bon na bilet lotniczy lub zwrot pieniędzy za transport samochodem. I nikt nie robi z tego sensacji. Trudno, by pani premier jechała prywatnym samochodem z Warszawy do Krakowa - istnieją przecież takie czynniki jak zmęczenie, odpowiedzialność.
Powtarzam, nie ma czegoś takiego jak czas prywatny pani premier - ona jest szefową rządu 24 godziny na dobę. Premier czy prezydent mają bardzo specyficzną rolę.
Jak zatem odbiera Pan pstryczek opozycji, która krzyczy o „państwie panów”?
Dobrze Pan wie, że prezes Kaczyński mówił to w zupełnie innym kontekście; konieczności odpowiedniego szacunku, a nie tego, co robi dziś Platforma. Rozmowa o transporcie najważniejszych osób w państwie pod hasłami „panów” czy Bizancjum nie ma sensu. Musimy mówić o tym, dlaczego w ciągu czterech lat Platformy doszło do kilkudziesięciu zdarzeń, dlaczego doszło też do szeregu niedobrych spraw w ostatnich tygodniach. Trzeba zastanowić się, co z tym zrobić, a nie emocjonować się choćby podróżą kolumny.
Na koniec dopytam jeszcze o sprawę śmigłowców i pewnego opóźnienia w czasie, jeśli chodzi o ich kupno i dostawę.
Panie redaktorze, za czasów Platformy czekaliśmy na podobną procedurę 1650 dni. Teraz trzy miesiące. Proszę samemu odpowiedzieć na pytanie, czy jest jakiś problem. Dodatkowo, śmigłowce w budżecie są ułamkiem, a budzą tyle emocji. Proszę zobaczyć, jak wykorzystywany jest budżet MON - w zeszłym roku po raz pierwszy od lat wykorzystaliśmy go w stu procentach. To realne sukcesy i warto o nich wspomnieć.
not. Marcin Fijołek
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/328815-nasz-wywiad-bartosz-kownacki-platforma-dla-doraznego-celu-politycznego-dewastuje-panstwo
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.