Tylko Rosja tym się zajmuje?
Na Zachodzie też to robiono od lat, ale bardziej na zasadzie manewrów niż - nazwijmy to - działań bojowych, czy działań operacyjnych. Z tego, co wiadomo udało się m.in. sparaliżować irańskie wirówki, które służyły do oczyszczania bodajże uranu, niszcząc całe ich oprogramowanie i sterowanie. Zachód jeżeli już, to robił akcje incydentalnie i to raczej przeciwko hardwarowi, a nie przeciw świadomości setek tysięcy ludzi. Rosja tymczasem robi to przeciw świadomości całych narodów. I doprowadza to do perfekcji.
Zwycięstwo w wojnie informacyjnej, jeżeli miałoby ten szerszy wymiar, może sparaliżować organy władzy państwa przeciwnika?
Oczywiście, że tak. Ludzie po prostu będą bezbronni, albo będą łącznie z politykami działali w zupełnie przeciwnym kierunku, niż powinni. To jest bardzo niebezpieczne, bo jest oparte na kłamstwie. My wprawdzie żyjemy w cywilizacji kłamstwa, począwszy już od marketingu, ale to jest już traktowanie kłamstwa jako oręża wojennego, co jest bardzo poważną sprawą.
A jak komentuje Pan sprawę Czarnogóry? Tamtejszy prokurator zarzucił Rosji udział w spisku, którego celem miało być zabicie ich premiera?
Wystarczy popatrzeć na mapę. Czarnogóra jest malutkim krajem, natomiast niesłychanie strategicznym. W momencie, kiedy wpadłaby ona w orbitę rosyjską - w tej chwili stara się zostać członkiem NATO i prawdopodobnie szybko to się stanie - to wtedy Rosja ma wyjście na Adriatyk, a stamtąd poprzez sprzyjającą jej Serbię na Morze Śródziemne. To jest kwestia również bardzo poważna, także zdecydowanie militarna. Próbowano tam zrobić zamach stanu, żeby obsadzić władze czarnogórskie swoimi ludźmi.
Jednym z agentów biorących w tym udział miał być Eduard Szyszmakow vel Szyrokow, który w 2014 r. jako ówczesny attache wojskowy ambasady Rosji w Warszawie został wydalony z Polski wraz z grupą rosyjskich dyplomatów.
Był specjalistą, dlatego mnie to nie dziwi. Czy zabicie premiera Czarnogóry byłoby pierwszym morderstwem politycznym Moskwy? Nie pierwszym i nie ostatnim. Należny spodziewać się również prób wciągnięcia nas w ich orbitę i to już nie tylko przy pomocy straszenia czy normalnych działań, ale również przy pomocy zmiany świadomości Polaków.
Jak się przed tym bronić?
Wiedzą. Po pierwsze trzeba to wszystko ujawnić w maksymalnym stopniu, żeby społeczeństwo wiedziało czego się bać. Tutaj nie wolno niczego ukrywać, bo wiedza i sama świadomość, że się jest atakowanym informacyjnie powoduje, że ludzie zaczynają się rozglądać za dezinformacjami. Trzeba ich przede wszystkim nauczyć rozpoznawać dezinformacje. A jeśli chodzi o doraźne działanie, to w przypadku Polski trzeba repolonizować media.
Rozmawiał Piotr Czartoryski-Sziler
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
Tylko Rosja tym się zajmuje?
Na Zachodzie też to robiono od lat, ale bardziej na zasadzie manewrów niż - nazwijmy to - działań bojowych, czy działań operacyjnych. Z tego, co wiadomo udało się m.in. sparaliżować irańskie wirówki, które służyły do oczyszczania bodajże uranu, niszcząc całe ich oprogramowanie i sterowanie. Zachód jeżeli już, to robił akcje incydentalnie i to raczej przeciwko hardwarowi, a nie przeciw świadomości setek tysięcy ludzi. Rosja tymczasem robi to przeciw świadomości całych narodów. I doprowadza to do perfekcji.
Zwycięstwo w wojnie informacyjnej, jeżeli miałoby ten szerszy wymiar, może sparaliżować organy władzy państwa przeciwnika?
Oczywiście, że tak. Ludzie po prostu będą bezbronni, albo będą łącznie z politykami działali w zupełnie przeciwnym kierunku, niż powinni. To jest bardzo niebezpieczne, bo jest oparte na kłamstwie. My wprawdzie żyjemy w cywilizacji kłamstwa, począwszy już od marketingu, ale to jest już traktowanie kłamstwa jako oręża wojennego, co jest bardzo poważną sprawą.
A jak komentuje Pan sprawę Czarnogóry? Tamtejszy prokurator zarzucił Rosji udział w spisku, którego celem miało być zabicie ich premiera?
Wystarczy popatrzeć na mapę. Czarnogóra jest malutkim krajem, natomiast niesłychanie strategicznym. W momencie, kiedy wpadłaby ona w orbitę rosyjską - w tej chwili stara się zostać członkiem NATO i prawdopodobnie szybko to się stanie - to wtedy Rosja ma wyjście na Adriatyk, a stamtąd poprzez sprzyjającą jej Serbię na Morze Śródziemne. To jest kwestia również bardzo poważna, także zdecydowanie militarna. Próbowano tam zrobić zamach stanu, żeby obsadzić władze czarnogórskie swoimi ludźmi.
Jednym z agentów biorących w tym udział miał być Eduard Szyszmakow vel Szyrokow, który w 2014 r. jako ówczesny attache wojskowy ambasady Rosji w Warszawie został wydalony z Polski wraz z grupą rosyjskich dyplomatów.
Był specjalistą, dlatego mnie to nie dziwi. Czy zabicie premiera Czarnogóry byłoby pierwszym morderstwem politycznym Moskwy? Nie pierwszym i nie ostatnim. Należny spodziewać się również prób wciągnięcia nas w ich orbitę i to już nie tylko przy pomocy straszenia czy normalnych działań, ale również przy pomocy zmiany świadomości Polaków.
Jak się przed tym bronić?
Wiedzą. Po pierwsze trzeba to wszystko ujawnić w maksymalnym stopniu, żeby społeczeństwo wiedziało czego się bać. Tutaj nie wolno niczego ukrywać, bo wiedza i sama świadomość, że się jest atakowanym informacyjnie powoduje, że ludzie zaczynają się rozglądać za dezinformacjami. Trzeba ich przede wszystkim nauczyć rozpoznawać dezinformacje. A jeśli chodzi o doraźne działanie, to w przypadku Polski trzeba repolonizować media.
Rozmawiał Piotr Czartoryski-Sziler
Strona 2 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/328798-kreml-przyznaje-sie-do-wojny-dr-brzeski-rosja-traktuje-wojne-informacyjna-bardzo-powaznie-i-ma-do-tego-bardzo-duzo-ludzi-nasz-wywiad?strona=2