Portugalskie „Porto” nie wszystkim smakuje. Dla niektórych jest zbyt kwaśne, u innych powoduje gazy. Eksperymentować oczywiście można byleby za własne pieniądze. Jeśli to szmal państwowy, publika ma prawo wiedzieć co i jak, za co i ile. Tracenie pieniędzy to jednak wcale nie najgorsza strata. Natomiast stracenie zaufania u ludzi jest bardzo bolesna. Na usprawiedliwienie rzec by można, że zakochani ludzie i tak coś bardzo ważnego zyskują. Osobiste szczęście to cud natury. W młodości robi się różne głupstwa i niekoniecznie należy antycypować skutki. Przysłowia znamy, ale któż tak naprawdę przejmowałby się kózką, która by nie złamała – gdyby nie skakała.
Dziennikarze skaczą, podskakują. Ale rzadko im się uda coś tak naprawdę do końca załatwić. Podobnie jak Giertychowi uznanemu podskakiewiczowi. Taki duży to zwykle szybko się zmęczy i musi się położyć, bo go boli kręgosłup. - Niechaj mnie Pan Petru (i inni na uchodźstwie) o wierszyk nie prosi, bo kiedy wreszcie z tułaczki do ojczyzny wróci – może stwierdzić, że na obczyźnie to był czas zmarnowany. Dzieci rzadko oglądane wyrosną i pójdą sobie precz, żona zmarniała i się postarzała, a w skarbonce nie tyle ile być miało. Można wrócić do kraju i ze zdziwieniem dostrzec, że społeczeństwo bardzo się zmieniło. Nikt już nie chce cierpieć za całą ludzkość, wyrzekać się przyjemności – ludzie chcą mieć pracę, rodzinę, zarabiać przyzwoicie i żyć.
Bojący się Bierut wyjechał onegdaj w futerku a wrócił w kuferku. Podobnie było z kilkoma innymi wodzami. Wszędzie nie tylko u nas politycy walczą o te swoje pięć minut władzy. Co prawda niektórzy cumują na dłużej. Aby ją zdobyć knują w kraju, albo zagranicą. U nas najpierw wyprowadza się „rajskie pieniądze”, a dopiero potem wyjeżdża licząc na powrót w chwale. Na ogół jest jednak na szczęście inaczej. Wyjechałeś dziadu to lepiej już nie wracaj, bo już nie czekają. Już lepiej jest gdy wyjeżdża się z miłości, bo wtedy można się odkochać i wrócić.
Felieton został opublikowany na stronie sdp.pl: ZABAWA W PETRU – felieton Stefana Truszczyńskiego
-
W nowym numerze tygodnika „wSieci” redakcja odsłania kulisy wspólnych podróży Ryszarda Petru i Joanny Schmidt. To trzeba przeczytać!
Kup nasze pismo w kiosku lub skorzystaj z bardzo wygodnej formy e - wydania dostępnej na: http://www.wsieci.pl/prenumerata.html.
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
Portugalskie „Porto” nie wszystkim smakuje. Dla niektórych jest zbyt kwaśne, u innych powoduje gazy. Eksperymentować oczywiście można byleby za własne pieniądze. Jeśli to szmal państwowy, publika ma prawo wiedzieć co i jak, za co i ile. Tracenie pieniędzy to jednak wcale nie najgorsza strata. Natomiast stracenie zaufania u ludzi jest bardzo bolesna. Na usprawiedliwienie rzec by można, że zakochani ludzie i tak coś bardzo ważnego zyskują. Osobiste szczęście to cud natury. W młodości robi się różne głupstwa i niekoniecznie należy antycypować skutki. Przysłowia znamy, ale któż tak naprawdę przejmowałby się kózką, która by nie złamała – gdyby nie skakała.
Dziennikarze skaczą, podskakują. Ale rzadko im się uda coś tak naprawdę do końca załatwić. Podobnie jak Giertychowi uznanemu podskakiewiczowi. Taki duży to zwykle szybko się zmęczy i musi się położyć, bo go boli kręgosłup. - Niechaj mnie Pan Petru (i inni na uchodźstwie) o wierszyk nie prosi, bo kiedy wreszcie z tułaczki do ojczyzny wróci – może stwierdzić, że na obczyźnie to był czas zmarnowany. Dzieci rzadko oglądane wyrosną i pójdą sobie precz, żona zmarniała i się postarzała, a w skarbonce nie tyle ile być miało. Można wrócić do kraju i ze zdziwieniem dostrzec, że społeczeństwo bardzo się zmieniło. Nikt już nie chce cierpieć za całą ludzkość, wyrzekać się przyjemności – ludzie chcą mieć pracę, rodzinę, zarabiać przyzwoicie i żyć.
Bojący się Bierut wyjechał onegdaj w futerku a wrócił w kuferku. Podobnie było z kilkoma innymi wodzami. Wszędzie nie tylko u nas politycy walczą o te swoje pięć minut władzy. Co prawda niektórzy cumują na dłużej. Aby ją zdobyć knują w kraju, albo zagranicą. U nas najpierw wyprowadza się „rajskie pieniądze”, a dopiero potem wyjeżdża licząc na powrót w chwale. Na ogół jest jednak na szczęście inaczej. Wyjechałeś dziadu to lepiej już nie wracaj, bo już nie czekają. Już lepiej jest gdy wyjeżdża się z miłości, bo wtedy można się odkochać i wrócić.
Felieton został opublikowany na stronie sdp.pl: ZABAWA W PETRU – felieton Stefana Truszczyńskiego
-
W nowym numerze tygodnika „wSieci” redakcja odsłania kulisy wspólnych podróży Ryszarda Petru i Joanny Schmidt. To trzeba przeczytać!
Kup nasze pismo w kiosku lub skorzystaj z bardzo wygodnej formy e - wydania dostępnej na: http://www.wsieci.pl/prenumerata.html.
Strona 2 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/324943-zabawa-w-petru-tracenie-pieniedzy-to-jednak-wcale-nie-najgorsza-strata-natomiast-stracenie-zaufania-u-ludzi-jest-bardzo-bolesna?strona=2