Tak brzmiało (o zabarwieniu rzemieślniczym) przedwyborcze hasło Petru w 2015 roku; a ile znaczy aktualny wielogłos o zagrażającej demokracji pod dyktaturą PiS skoro wyszły na jaw krętactwa Kijowskiego (KOD), populizm, zwykłe chamstwo i pospolite dziadostwo ulicznych wyrwigroszy?
Kopanie leżącego w polskiej kulturze uchodzi za przejaw skrajnego łobuzerstwa, jednak nie pożałowałbym buta z metalowym noskiem niektórym cynikom (Petru, Kijowski), widząc jak traktują mniej świadomych obywateli, których zwiedli dyrdymałami o nieprzejednanym despotyzmie Jarosława Kaczyńskiego , o łamaniu praw obywatelskich, o nietrafionej reformie edukacyjnej, o niepoliczonym budżecie na rok 2017, o grożących Polsce sankcjach unijnych z powodu niedawnego konfliktu wokół TK. I tak dalej.
Licząc przede wszystkim na zrobieniu chwilowego interesu na naiwnych, poszli w stronę absurdu zawodząc wszem i wobec o rzekomych nadużyciach władzy, klepiąc w kółko jedno i to samo - którym za rekwizyt demokracji wystarczyły przenośne tuby, brezentowe namioty, strona internetowa za 7 tys. zł (z materialną korzyścią dla przewodniczącego Kijowskiego) i darmowy grill.
Zdając sobie sprawę z tego, że nadchodzą złowieszcze rządy PiS - panicznie do tej pory zwalczane przez polityczno-sekciarski układ III RP - naprędce wymyśli i przystroili zmotoryzowanego „konia na biegunach”, zwanego przekornie Komitetem Obrony Demokracji (KOD), z namalowanym na zadzie przedwyborczym hasłem „Naprawiamy Polskę”, którego pierwszym promotorem był Ryszardem Petru z partii Nowoczesna - ekonomista z wykształcenia, były uczeń prof. Leszka Balcerowicza (specjalista od wyrażania częstych kwestii podczas obrad Sejmu: - Proszę nie walić sie w łeb, jak ja do Pani mówię…!).
A ostatnio, wodzirej przedświątecznej zadymy, w i przed Sejmem, noworoczny globtroter (cichy wyjazd na Maderę z partyjną koleżanką Joanną Schmidt), brzuchomówca (?) - bo to co mówi ustami nie zawsze zgadza się z tym co dociera do uchu słuchaczy - i szyderca drwiący z Polski i Polaków na rautach u lewackich kumpli, jak Guy Verhofstadt (były premier Belgii) wtórujący mu w rozpowszechnianiu kłamliwych opinii o polskim sarmatyzmie.
Gdy sprawy poszły nie w tym kierunku, w którym by sobie życzyli mocodawcy status quo, odpalono kolejną racę świetlną pod pretekstem obrony wolnych mediów; z posłem Szczerbą (PO) na ustach poczęli szczerbić ostrza języków na kamiennych twarzach większości posłów (PiS), co się w przestronne sale kolumnowe przenieśli dla świętego spokoju, by dać upust grzesznym namiętnościom buntowników. Od tej chwili wszystko czego by się ta hołota (?) nie dotknęła, trąciło wazeliną. Wspomniane hasło „Naprawiamy Polskę”, w świetle tego czego do tej pory ta partia się dorobiła (poza utratą subwencji budżetowej na działalność partyjną), brzmi teraz jak kabaretowe pytanie Laskowika do śp. Smolenia, przebranego za pracownicę fabryki bombek w programie „S tyłu sklepu”:
Pani Pelagio, czy pani jeszcze może… mi powiedzieć ?
Niedawna, jednomyślna gotowość opozycji (PO-Nowoczesna-PSL), połączonej w jeden uliczny korowód sprzeciwu, dążąca do obalenia siłą (?) aktualnej władzy nie zdołała przemóc czujności Polaków; nie sprawiła niespodzianki noworocznej swoim zagranicznym poplecznikom z UE, ponieważ nie przewidziała że dotychczasowe jej dokonania to jeden wielki, kabaretowy szwindel - nie mający oparcia w jakimkolwiek porządku prawnym, którego podstawowym założeniem powinna być dbałość o interes Polski i indywidualną zamożność Polaków.
Najbardziej wstydliwe jest to, że pretendenci (Mateusz Kijowski, Petru) do przewodzenia umiarkowanym (?) zrywom społecznym, jak KOD czy Nowoczesna, nic sobie nie robią z lekkoduchowości swoich zwolenników, zwiedzionych podstępem - traktując tego rodzaju wyzwania na zasadzie „tu mi wisi i powiewa”. Tylko, że wiew gniewu był srogi i szła ćma na grzmiących - tego czasu bezsensownego wystawania na ulicy pod TK i Sejmem było nazbyt dużo, a osób które są beneficjentami finansowymi z tego tytułu jest o wiele więcej.
Jak zatem pogodzić oczekiwania „buntowników”, nawołujących społeczeństwo do rewolty przeciwko demokratycznej władzy, z rzeczywistymi praktykami publicznego „żebractwa”, z którego korzystają tylko nieliczni uzurpatorzy? Tego, niestety, pogodzić w żadem logiczny sposób się nie da. Szkoda, że to tylko o to chodziło.
Antoni Ciszewski
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/322328-naprawiamy-polske-wg-standardow-partii-nowoczesna