Gdzieś od 2014 roku środowiska liberalno-lewicowe zaczynały czuć, że hasło bezalternatywności rządów PO-PSL to fałsz i pułapka. Echo tego znajdujemy na głośnych taśmach, gdzie prominenci tamtej ekipy snuli plany dodrukowania miliardów by wszystko się nie sypnęło. Wiedzieli już, że cały system żerowiska może się sypnąć. Ale nie był to jedyny mur jaki chciano postawić wielkiej zmianie, tej politycznej, i tej społecznej. Ba, był najmniejszy z planowanych.
Murem przeciw woli Polaków miał być mechanizm „podrasowywania” (jestem delikatny) wyniku wyborów. Głosowanie samorządowe w 2014 roku było testem na ile sobie można pozwolić. Dało im to władzę w ogromnym obszarze Polaków, ale społeczny ruch presji na sprawdzenie przekrętów i kontroli wyborów nie pozwolił na powtórzenie procederu w 2015 roku. Przegrali.
Murem przeciw woli Polaków miał być też Trybunał Konstytucyjny. Łamiący zasady praworządności, sam sobie piszący ustawę, ustalający skład z politykami, rozgrzany politycznie. Ale Prawo i Sprawiedliwość nie dało się nabrać i tę wojnę - można to stwierdzenie zaryzykować - obóz III RP przegrał.
Murem przeciw woli Polaków miała być potem prezydentura Bronisława Komorowskiego**. Urzędującego prezydenta ponoć nie do pokonania. Przegrali.
Następnie spróbowali wznieść mur na ulicach. Grzegorz Schetyna gaworzył o Majdanie, Jacek Żakowski o „polskim Hamasie” (palestyńska organizacja terrorystyczna) Lech Wałęsa o wyrzucaniu działaczy PiS przez okna. Coś tam zdziałali, ale nie przełożyło się to na opinię większości Polaków. Przegrali.
Wspólny mianownik wszystkich tych działań to założenie, że nie ma znaczenia jak głosowali Polacy. Bo liczyć ma się tylko przewaga medialna, biznesowa i towarzyska.
Równolegle sięgnęli po tak zawsze skuteczną presję zewnętrzną. Zawsze to na majacych kompleks Zachodu Polaków działało. Tym razem nie zadziałało aż tak. Przegrali.
Po drodze była jeszcze próba użyciaOjca Świętego Franciszka, ale tu Duch Święty zrobił swoje i skończyło się na listach papieża do premier Beaty Szydło o „dzielnym i szlachentym narodzie polskim” i wspaniałej nominacji arcybiskupa Marka Jędraszewskiego na metropolię krakowską.
Teraz, pod pretekstem zmian w pracy dziennikarzy w Sejmie, sięgają po próbę już ćwiczoną w latach 2006-2007: zdemolowania Sejmu. Wszystkie zasady idą na bok. Nieważna większość, nieważny regulamin, nieważny marszałek, nieważne zasady kultury. Zajęli mównicę i co im pan zrobi? Bo mają media i pokażą to jak chcą.
Ludzie, którzy przez dekadę bili prawicę hasłami o „spokoju społecznym” jako podstawowej kategorii oceny wszelkich działań, którzy zamykali wszystkim usta grożąc niepokojami i mając buzie pełne frazesów o dobru państwa, teraz ściągają bojówkarzy pod Sejm i wołają, jak Niesiołowski:
[„Macierewicz, Kamiński, Pawłowicz (…) z okien będziecie wyskakiwać!”](http://wpolityce.pl/polityka/319724-furiackie-wystapienie-niesiolowskiego-przed-sejmem-macierewicz-kaminski-pawlowicz-z-okien-bedziecie-wyskakiwac
Gdyby morderca działacza PiS Marka Rosiaka z Łodzi był na wolności, też by tam stał. I pewnie na apel Niesiołowskiego odpowiedział. Ale stoją inni. Mogą odpowiedzieć.
Uleganie szantażowi, a to jest brutalna próba szantażu, do niczego nigdy nie prowadzi. Ekipa wybrana przez Polaków w 2015 roku przekonywała się wielokrotnie, że jednoznaczna obrona prawa, przyzwoitości i prawdy, to jedyny sposób wędrówki na grząskim gruncie III RP.
Dlatego i tym razem próba anulowania wyniku wyborów przez zdemolowanie i zawłaszczenie Sejmu, ta - jak to nazwał Jacek Łęski - Nocna Zmiana 2.0, nie może się powieść.
Bo tu wcale nie chodzi o dziennikarzy. Wszyscy to wiedzą. I wszyscy wiemy, że jak na siłę użytych słów i skalę rozkręconych emocji, to próba bardzo słaba.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/319746-jesli-chcemy-zachowac-wolnosc-to-i-ta-nocna-zmiana-20-nie-moze-sie-udac
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.