To jest wezwanie, żeby nie łapać się za głowę w geście rozpaczy i z okrzykiem: „O Boże, oni jeszcze tutaj są”. Są. I będą. Kiedy patrzy się dzisiaj na strukturę sympatii politycznych w Polsce, to widać, że nie doszło do jakichś zasadniczych przesunięć
— powiedział Donald Tusk w rozmowie z Tomaszem Lisem na łamach najnowszego „Newsweeka”.
Co ciekawe, były polski premier w kilku miejscach wywiadu musiał wręcz temperować zapędy i emocje prowadzącego rozmowę, który próbował sprowokować Tuska do ostrych słów wymierzonych w PiS i obecną władzę w Polsce.
Przykład? Pretensje Lisa, że Tusk - i cała Platforma - nie potrafili rozliczyć poprzednich rządów PiS.
Tusk: Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć: nie po to tyle razy wygrywałem z PiS wybory, żeby po wygranej zamienić się w PiS.
Lis: Pewnie wielu powiedziałoby teraz, że przeciwnik stał się tym, kim się stał, bo to pan zaserwował mu politykę miłości zamiast rozliczeń. Pozostawił pan na przykład Mariusza Kamińskiego w CBA.
Tusk: To jest ten sposób myślenia, który uważam za najbardziej niebezpieczny. Że polityk, który wygrywa wybory, następnego dnia zamienia się nie tylko we władcę, ale też w prokuratora i sędziego, który chce odwetu.
Lis: Nie odwetu! Chodzi o wymierzenie sprawiedliwości.
Tusk: Od wymierzania sprawiedliwości są sądy, a nie politycy.
Tusk choć stroni od ostrych ocen, to przyznaje przy tym, że „coraz częściej słyszy się głosy” sugerujące, że rozszerzenie UE (w tym o Polskę) było błędem.
Polska nie jest czarną owcą w UE. Jeszcze. Choć niektórzy ciężko na ten wizerunek pracują. Nie mam zresztą szczególnych nadziei na zmianę ich nastawienia. (…) Na szczęście nie wszyscy rządowi politycy PiS podzielają antyeuropejskie poglądy Jarosława Kaczyńskiego
— przekonuje szef Rady Europejskiej, dodając, że „w Brukseli przedstawiciele polskiego rządu są dużo bardziej europejscy niż w domu”.
Zadania dla opozycji? Marsze? Histeria? Emocje? Wręcz przeciwnie - mówi Tusk, lejąc wiadro zimnej wody na rozgrzany czerep Tomasza Lisa…
Najważniejsze, żeby polskie elity polityczne, szczególnie te opozycyjne wobec dzisiejszej władzy, racjonalnie i chłodno tworzyły plan działania. Rozumiem spontaniczną reakcję ludzi w sytuacji ataku na Trybunał Konstytucyjny, ale opozycja, politycy, a także komentatorzy muszą pamiętać, że wszystko ma swój czas. Mówiąc krótko, jeśli opozycja ma wygrać przyszłe wybory, to stanie się to nie za kilka miesięcy, tylko za dwa lata, bo są wybory samorządowe, i za trzy lata, kiedy są wybory parlamentarne
— ocenia Tusk.
I dodaje:
Bardzo bym chciał, żeby niezależnie od tego, jakie będą moje losy w przyszłości, proeuropejska część opozycji była w jak najlepszej kondycji
— czytamy.
Na koniec dość rozmyte przesłanie pana premiera…
Po raz pierwszy mamy realną szansę, żeby na dziesięciolecia, a może na wieki zakotwiczyć bezpiecznie Polskę. Każdy, kto tę szansę naraża na szwank - a uważam, że dzisiaj wielu w Polsce naraża ją na szwank - nie wie, co czyni. A jeśli wie, co czyni, to będzie przeklęty
— przestrzega Tusk.
svl, „Newsweek”
Jeśli chcesz wiedzieć kto tak naprawdę, w jakiej roli i z jakim bagażem występuje na arenie politycznej naszego kraju, przeczytaj najnowszą książkę Doroty Kanii, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza pt.„Resortowe dzieci. Politycy”. Pozycja do kupienia „wSklepiku.pl”. Polecamy!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/318974-tusk-temperuje-lisa-w-sprawie-pis-to-jest-wezwanie-zeby-nie-lapac-sie-za-glowe-w-gescie-rozpaczy
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.