"Wyborcza" publikuje oburzające słowa Jurija Szuchewycza: „To oczywiste zakłamanie historii. Ile wam zapłaciła Moskwa”? To o uchwale ws. Wołynia ...

fot. youtube.com
fot. youtube.com

Ile wam zapłaciła Moskwa za nazwanie wydarzeń na Wołyniu „ludobójstwem”? To nie moja opinia, tylko pogląd powszechny na Ukrainie. Putin wykorzystuje w wojnie hybrydowej różne siły polityczne, a także je finansuje, by wykonywały jego wolę. (…) Nie widzę przyczyn, dla których nie miałby finansować posłów polskiego Sejmu

—uważa Jurij Szuchewycz, syn komendanta Ukraińskiej Powstańczej Armii, ukraiński polityk.

W oburzającej rozmowie przeprowadzonej przez „Gazetę Wyborczą” deputowany mówi, że to właśnie Kreml zapłacił za nazwanie wydarzeń na Wołyniu „ludobójstwem”. Dodał, że Putin zrobi wszystko, żeby skompromitować postać Bandery, ukraiński nacjonalizm i działalność UPA. Jest przekonany, że chce w ten sposób podzielić ukraiński naród. Na tłumaczenia, że wielu Ukraińców jest sceptycznie nastawionych do banderowskiej ideologii odpowiada, że to efekt sowieckiej propagandy.

Bandera jest niezaprzeczalnym symbolem ukraińskiego patriotyzmu. Nie można być prawdziwym ukraińskim patriotą odrzucając Banderę. OUN był jedynym prawdziwie niepodległościowym niezależnym nurtem politycznym, dla którego wolność Ukrainy była wartością najwyższą. Jest to rzecz niepodlegająca dyskusji. W ukraińskim parlamencie postawiliśmy niedawno kropkę nad i

— mówi Szuchewycz w odniesieniu do ustawy, według której podważenie zasług OUNUPA uważa się za przestępstwo.

O polskiej uchwale dotyczącej Wołynia ma wyrobione zdanie: to „od pierwszego do ostatniego zdania, zakłamany, prowokacyjny i szowinistyczny tekst”.

Szuchewycz podkreśla, że nikt nie wspomina w niej o przyczynach konfliktu polsko-ukraińskiego. Dodaje, że to Polacy brutalnie okupowali ukraińskie ziemie etniczne, że policja pacyfikowała wioski, a słowo „Ukrainiec” było zakazane i zastąpione słowem „Rusin”.

Wołyń traktowaliście jak rezerwuar taniej siły roboczej, niewolniczej wręcz. Pogarda polskich kolonistów dla „chama” Ukraińca czy określenie „bydło”, którym nazywano ukraiński lud, tkwią w pamięci każdej wołyńskiej czy galicyjskiej rodziny. Nie wspomina się też w waszej uchwale o planowym mordowaniu Ukraińców na Chełmszczyźnie, Podlasiu i Zasaniu, które Armia Krajowa rozpoczęła jeszcze w 1941 roku

— uważa syn kata Polaków i dodaje, że określenie „ludobójstwo” to oczywiste zakłamanie historii.

Twierdzi, że na Wołyniu doszło do „partyzanckiej wojny i masowego antypolskiego wystąpienia ukraińskiego ludu”. Jego zdaniem Polska na siłę zawyża liczbę ofiar ludobójstwa na Wołyniu.

Niedługo naliczycie tych ofiar więcej, niż było przed wojną wszystkich Polaków na zachodniej Ukrainie.

Zdaniem Szuchewycza Polska od wielu lat konsekwentnie prowadzi perfidną i przemyślaną akcję propagandową obciążając odpowiedzialnością ukraiński ruch niepodległościowy.

To postkolonialna manipulacja. Pomysł zmierzający do ponownej dekapitacji narodu ukraińskiego. (…) Postępujecie dokładnie tak, jak Moskwa. Polacy kryją w głębi serca sentymenty o Polsce od morza do morza! Ot co! Wilno nasze, Lwów nasz

— mówi w karygodnej rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Szuchewycz.

Podkreślił, że Polacy zawsze wbijali Ukraińcom nóż w plecy.

Towarzysze mojego ojca z UPA często opowiadali mi, że gdy oni walczyli z Sowietami albo Niemcami, to AK tylko czekała na okazję, żeby zadać im cios od tyłu. (…) Dobrze by było, żeby Polacy przestali pisać Ukraińcom historię i pozwolili nam samym ją napisać

— uważa rozmówca „Gazety Wyborczej”.

wkt/Gazeta Wyborcza

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...