Środa broni poprawności politycznej i obwinia PiS za brutalizację języka. Czyżby zapomniała o Januszu Palikocie?

fot. YouTube/Radosław Cetra/CC BY 2.0
fot. YouTube/Radosław Cetra/CC BY 2.0

Magdalena Środa na łamach „Gazety Wyborczej” poświęciła obszerny felieton („Trumpomowa”) językowi politycznemu z nadtytułem „bronię poprawności politycznej”. Po zarysowaniu historycznego tła powstawania tejże poprawności, przeszła do antyprzykładów. A te wydają się nieco wybrakowane. Obarczając PiS winą za brutalizację języka, zapomniała o jednym z jej prekursorów - Januszu Palikocie.

Jak podkreśla Środa, polityk powinien wykorzystywać różne funkcje języka, np. perswazję, „ale powinien być świadom ich granic”. Te granice jej zdaniem zaczynają zanikać. Uważa, że proces ten rozpoczął Andrzej Lepper. Przywołuje też przykłady Anity Błochowiak, Michała Kamińskiego, Donalda Tuska czy o. Tadeusza Rydzyka. Ponadto przekonuje, że od 2010 roku w mediach zakończył się debat z udziałem ekspertów - zamiast nich wkroczyli „barwni” politycy. Teraz dostrzega nową falę brutalizacji.

Nowy impuls (by nie powiedzieć: kopa) dał dalej PiS. Już nie było „cieniasów”, tylko „zdrajcy”, nie było „katastrof”, ale „zamachy”, nie było „III RP, lecz „Polska w ruinie”. Agresja werbalna, etykietowanie, stereotypizowanie, a przede wszystkim dyskredytacja językowa przeciwnika politycznego (każdego nie-PiS) - polegająca na odbieraniu autorytetu, podważaniu zaufania, wiarygodności, kompromitowaniu - zalały scenę publiczną. PiS stworzył alternatywną rzeczywistość, w której obrębie nie obowiązują żadne reguły, lub alternatywną poprawność polityczną, w której obrębie obowiązują wyłącznie reguły PiS-u

— pisze etyczka.

Niestety w swych rozważaniach nad „triumfem trumpomowy”, sympatyzująca niegdyś z Ruchem Palikota Środa zapomniała o liderze partii Januszu Palikocie. Dziś już raczej zapomniany polityk jeszcze kilka lat temu „urozmaicał” język polityczny słowami, które dalekie były od wzorców salonowych. Oto tylko kilka przykładów:

  • Uważam prezydenta (Lecha Kaczyńskiego - przyp. red.) za chama” (2008)

  • Bronisław Komorowski pójdzie na polowanie na wilki, zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż w Europie” (2010)

  • Gowin zachowuje się jak katolicka ciota” (2012)

  • No często księża są chamami, polski ksiądz prowincjonalny to bardzo często taki cham, prostak, niewykształcony, który sobie pozwala na tego typu wypowiedzi” (2012)

Parafrazując, najwyraźniej Środa jedynie dostrzega źdźbło w oku przeciwników, a belki wśród swoich nie dostrzega.

lap/Gazeta Wyborcza/Wikipedia

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...