Profesor Collegium Civitas Marek A. Cichocki zastanawia się w „Rzeczpospolitej” nad tym, czy istnieje polska polityka wschodnia.

Przez lata chcieliśmy uważać, że ta polityka jest naszą specjalnością w Europie

— pisze.

Wskazuje, że dowodem na tę politykę było polskie zaangażowanie w przemianach zachodzących w Europie Wschodniej. Cichocki wymienia w tym kontekście m.in. pomarańczową rewolucją w 2004 r. czy Euromajdan w 2013 i 2014 r. wspierane przez główne siły polityczne w naszym kraju. Przypomniał, o głównej osi sporu w polityce wschodniej, czy ma być piastowska czy jagiellońska, jednak w ocenie Cichockiego obecna polityka wschodnia nie jest „ani piastowska, ani jagiellońska”.

Pisze, że ta zmiana w polityce „słabo daje się wcisnąć w polityczne podziały XX wieku”, ponieważ wojna na Krymie i stosunek Zachodu do niej sprawia, że zrodziła się nowa sytuacja, która zmusza twórców polskiej polityki do zweryfikowania dotychczasowych założeń i sformułowania nowych modeli zachowania. Aby je sformułować, należy zdaniem Cichockiego odpowiedzieć na następujące pytania:

Jaką politykę powinniśmy prowadzić wobec Rosji, skoro rośnie jej nieprzewidywalność, a Zachód jest chwiejny i słaby? Jakie cele chcemy osiągnąć, wspierając Ukrainę w walce o utrzymanie samodzielności? Czy potrafimy wykorzystać regionalny kontekst do realizacji celów na Wschodzie i czy bycie w UE coś w tej kwestii zmienia?

— wskazuje filozof i politolog.

Rzeczpospolita”/ems