Wiele negatywnych rzeczy o Polsce zostało już napisanych. Jednak z całą stanowczością można powiedzieć, że Chris Hedges przekroczył wszelkie granice

— mówi portalowi wPolityce.pl Agnieszka Romaszewski, redaktor naczelna telewizji Biełsat TV.

CZYTAJWNIEŻ: To przekracza wszelkie granice! Dziennikarz proputinowskiej telewizji nazywa polski rząd „nowymi faszystami”. Informatorami… tuzy z Czerskiej

wPolityce.pl: Były reporter „The New York Timesa”, a obecnie dziennikarz prokremlowskiej telewizji propagandowej Russia Today Chris Hedges opublikował artykuł „Nowi europejscy faszyści” dotyczący polskiego rządu. W tekście padają po raz kolejny kuriozalne oskarżenia pod adresem władz naszego kraju.

Agnieszka Romaszewska (Biełsat TV): Kiedy mamy do czynienia z takiego typu artykułami, możemy się pocieszać, że  został on opublikowany w marginalnym medium. Znając jednak mechanizmy, które odpowiadają za rozpowszechnianie treści z takich źródeł, możemy być pewni, że trafi to jednak do szerszej opinii publicznej. 

Trzeba podkreślić fakt, że temu dziennikarzowi udało się porozmawiać z czołowymi dziennikarzami „Gazety Wyborczej”. Jednym z nich jest (de facto) naczelny gazety z Czerskiej - Jarosław Kurski, a drugim jest Piotr Stasiński, również dziennikarz „Gazety Wyborczej”. 

Wiele negatywnych rzeczy o Polsce zostało już napisanych. Jednak z całą stanowczością można powiedzieć, że Chris Hedges, który jest autorem wspomnianego artykułu przekroczył wszelkie granice. Dlaczego? Dlatego, że w tym jednym tekście mamy do czynienia z wręcz niewiarygodnym nagromadzeniem i absurdów i kłamstw. 

W artykule możemy przeczytać, że w Polsce gdzie mamy dyktaturę, na której czele stoi Jarosław Kaczyński, na przestrzeni ponad pół roku, powstało 11 agencji wywiadu mających na celu śledzenie obywateli. Oczywiście jest to kompletną bzdurą. Trzeba również podkreślić, że w innych artykułach dotyczących sytuacji w Polsce nie pisano bezpośrednio o faszyzmie, najwyżej formułowano pewne sugestie, a tutaj mamy wprost napisane, że „wszystko idzie w kierunku faszyzmu”. Z kolejnym absurdalnym kłamstwem mamy do czynienia kiedy autor pisze, że Muzeum Powstania Warszawskiego zostało wybudowane w reakcji na książkę Grossa o Jedwabnym. To jakiś kompletny absurd. Jako żywo w Polsce były ważniejsze przyczyny utworzenia muzeum jednej z największych, zapomnianych bitew II wojny światowej, niż fakt że Gross napisał książkę. W dodatku co ma wspólnego Powstanie Warszawskie z Jedwabnem? 

Następnie autor pisze o tym, że odwiedził Muzeum Powstania Warszawskiego i nie zauważył tam żadnych śladów, które upamiętniałyby polski antysemityzm. Cóż, zapewne w muzeum na Wawelu - też nie ma… Czytając to, nie chce się wierzyć własnym oczom. Jest to połączenie bardzo złej woli z totalnym brakiem wiedzy.

Hedges pisze również o tym, jak zwiedzał Warszawę i „garść pozostałości po getcie warszawskim”. Jestem ciekawa jako Warszawianka, gdzie on te pozostałości znalazł? Główną pozostałością po getcie w Warszawie są gruzy 2 metry pod ziemią i linia na ziemi pokazująca jego granicę. Jest tam też obecnie Muzeum Żydów Polskich (które nota bene zainicjował jeszcze Lech Kaczyński…)

W Pani opinii takie artykuły są częścią jakiegoś złożonego procesu nastawionego na szkalowanie Polski, czy wyłącznie „połączeniem bardzo złej woli z totalnym brakiem wiedzy” autora?

Obserwując wysyp takich artykułów, można się zastanawiać, czy jest to działanie inspirowane, czy po prostu autor wykazał się wyjątkowo złośliwą głupotą, czego oczywiście wykluczyć nie możemy. 

Istnieje także inna możliwość, którą stanowi tzw. działanie za pomocą odbicia. Z podobnym działaniem mieliśmy do czynienia w operacjach propagandowych władz sowieckich. Polegało ono na powszechnym przedrukowywaniu artykułu z jakiejś prowincjonalnej gazety np. we Włoszech przez prasę sowiecką jako informację zachodnią, a następnie przedrukowywała to prasa zachodnia. Ten proces wykorzystywał efekt echa, co w mojej opinii również może dotyczyć i tego artykułu. Nawet jeżeli część się sprostuje, to druga część zostanie i dotrze do szerszej opinii publicznej.

Chciałabym, żeby ci wszyscy ludzie, którzy świadomie lub przypadkiem są zamieszani w powstawanie takich tekstów, poszli po rozum do głowy i zrozumieli, że wyrządzają ogromną szkodę nie obecnemu rządowi czy PiS, a po prostu Polsce. Co więcej, te osoby szkodzą również sobie, przynajmniej do momentu kiedy czują się jeszcze Polakami. Ten rodzaj kłamliwej i nienawistnej propagandy jest szkodliwy dla wszystkich, nie tylko dla jednej grupy. Odbija się to później na politycznych możliwościach Polski na arenie międzynarodowej. Takie opinie rozchodzą się na cały świat. Zazwyczaj „rozwodnione”, ale jednak.

Inną kwestią jest to, że nie możemy budować pozytywnej samooceny na zaprzeczaniu faktom. Musimy sprawiedliwie mówić o rzeczywistości, która składa się na polska historię. Takie ataki jak ten i wiele innych, budują zaś z kolei pozycję „super obronną” w patriotycznych środowiskach wewnątrz kraju. Tzn. jeśli ktokolwiek sformułuje jakąś ocenę, w której Polacy (jako grupa, albo tylko niektórzy z nich) będą źle wypadali , to niezależnie od jej większej lub mniejszej prawdziwości, od razu odpowiada się, że „to nie prawda, nas znów szkalują” .

Jak powinniśmy reagować na tego typu artykuły? Jak walczyć z propagandą wymierzoną w Polskę?

Wiele z  tych ataków ma swoje źródło w naszej opozycji, w jej interesach i urażonych ambicjach. Niekiedy możemy też mieć tutaj do czynienia z aktywnym udziałem czynników rosyjskich. Moim zdaniem takie ataki są bardzo dużym wyzwaniem dla Polski. Jeżeli dalej będziemy mieli do czynienia z takim mechanizmem, to w znaczący sposób wpłynie to na nasze możliwości funkcjonowania w polityce międzynarodowej. Jest to tak bardzo znacząca kwestia, że nie możemy na nią nie reagować.

Po pierwsze musimy być świadomi, że takie ataki będą trwać. Musimy na nie odpowiadać ze spokojem, a u nas najczęściej rozkręca się histerię, głównie skierowaną do wewnątrz, spowodowaną tym, że ktoś o nas źle mówi. Sami się między sobą tym oburzamy i nakręcamy. Taka postawa przynosi niewiele korzyści na zewnątrz.

Musimy postawić na długofalowe budowanie relacji w środowisku międzynarodowym. Różni przedstawiciele obecnej opozycji lub osoby wpływowe z nią zaprzyjaźnione (np. Pani Applebaum abo Radosław Sikorski) często powtarzają, że kolejne ataki nie mają nic z nimi wspólnego. Twierdzą ze po prostu mądrzy, zachodni dziennikarze sami sobie wyrabiają opinię. Sprawa jest jednak zgoła inna. polega na tym, że w większości dziennikarze zagraniczni, mając niewielką bazę faktograficzną, opierają się na ludziach, którym ufają. Osoby w tej branży najczęściej maja swoich informatorów, znajomych i to właśnie na nich opierają swoją wiedzę. W tej kwestii mamy do czynienia z wieloletnimi zaniedbaniami prawicy, w kwestii kształtowania środowiska opiniotwórczych, zwłaszcza trzeciego sektora. Trzeba wiedzieć, że  znacząca większość osób zaangażowanych w całym tym sektorze, to osoby sympatyzujące z byłą Unią Wolności czy Gazetą Wyborczą. To właśnie ci ludzie na co dzień spotykają się w różnych częściach świata z naszymi potencjalnymi partnerami i to oni budują obraz Polski. Skoro ci ludzie znają się i spotykają od kilkunastu lat, wydają się więc wiarygodni. Ludzie im wierzą, często znając jedynie Polskę z ich opowieści. W tej sprawie niestety nie ma łatwych, a zwłaszcza szybkich rozwiązań. Musimy pamiętać, że budowanie takich relacji trwa przynajmniej kilka lat i nie może odbywać się wyłącznie w rygorach instytucji państwowych oraz partyjnej ortodoksji. Działania szeroko pojętej rzeszy sympatyków i intelektualistów na forum międzynarodowym, nie może przypominać działania aparatu partyjnego, poddanego partyjnej dyscyplinie. Można odnieść wrażenie, że w środowisku PiS zbyt często takie jest oczekiwanie.

Jeżeli się nie uzna, że w tworzeniu środowisk sprzyjających obecnym zmianom obowiązuje wolność i dobrowolność, to nigdy nie pokona się negatywnej opinii na Zachodzie. Być może i tak nie wyeliminuje się jej całkowicie, ale można starać się zbudować przeciwwagę i to moim zdaniem jest osiągalne. W mojej opinii jest to jednej z ważniejszych polskich interesów do zrealizowania w tej chwili.

Rozmawiał Kamil Kwiatek