Wieczór autorski Jarosława Kaczyńskiego - tematem jego książka "Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC". ZDJĘCIA I WIDEO

Fot. YouTube
Fot. YouTube

W dniu 13 lipca 2016 roku w Centrum Konferencyjnym na ul. Kopernika odbył się wieczór autorski z Jarosławem Kaczyńskim poświęcony jego autobiograficznej książce „Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC” (Zysk i S-ka Wydawnictwo 2016). Spotkanie poprowadzone było przez Piotra Goćka i Michała Karnowskiego. Na spotkaniu obecni byli przedstawiciele rządu i parlamentu, m.in.: Premier – Pani Beata Szydło, Marszałek Sejmu – Marek Kuchciński i Marszałek Senatu – Stanisław Karczewski.

Fot. Blogpress.pl
Fot. Blogpress.pl

Piotr Gociek powiedział, że prezentowana książka to pierwsza część dłuższej opowieści autobiograficznej napisanej przez, co warte podkreślenia, czynnego polityka. A Michał Karnowski nadmienił, że to ciekawa i żywa opowieść o politycznych losach i źródłach projektu politycznego realizowanego do dziś. Sięga ona również do korzeni sporu, który toczy się w Polsce od lat 70.

Jarosław Kaczyński przyznał, że książka była pisana już w 2013 roku, ale różnego rodzaju perturbacje opóźniały proces jej wydania. Dodał również, iż przy pisaniu nie korzystał praktycznie z żadnych dokumentów, a bardziej odwoływał się do własnej pamięci, stąd, w jego opinii, dużo rzeczy zostało ujętych skrótowo.

Po prostu chciałem pokazać ten kawałek polskiej historii, którą widziałem z bliska (…), chciałem to pokazać wedle (…) tych wydarzeń, w których uczestniczyłem. A to jest często opis odmienny od tego, który funkcjonuje w tzw. głównym nurcie. A bywa, że odmienny także od tego, który funkcjonuje w tych naszych nurtach, naszych opowieściach tzn. tych po prawej stronie. Bo to wyglądało z bliska może troszkę inaczej (…). Napisałem ją z dobrą wolą, (…) z próbą zrozumienia także tej drugiej strony w szczególności wtedy, gdy chodziło o spory wewnątrz naszego obozu (…).

Liczę na to, że może ktoś kiedyś w sposób bardziej dogłębny to skomentuje. Dla mnie ważne byłoby, gdyby to chcieli skomentować ludzie, którzy to widzieli z drugiej strony …

Fot. Blogpress.pl
Fot. Blogpress.pl

Na pytanie Piotra Goćka o fenomen przetrwania tego właśnie projektu politycznego po prawej stronie i doprowadzenie do tego by rządził Polską Jarosław Kaczyński odpowiedział, że to zapewne dlatego, że od samego początku była to formacja polityczna o wyrobionych poglądach politycznych i podstawach ideowych, a jednocześnie racjonalna, dążąca do budowy państwa demokratycznego i gospodarki rynkowej, a jednocześnie do podtrzymania tradycji. Przetrwanie tej formacji to również kwestia uporu i konsekwencji stosunkowo niewielkiej grupy ludzi, która potrafiła przetrwać najtrudniejsze czasy i najostrzejsze repulsje. Wykorzystanie w odpowiednim momencie dynamiki politycznej umożliwiło przekształcenie Porozumienia Centrum w Prawo i Sprawiedliwość (wszyscy założyciele PiS byli członkami władz PC) i uzyskanie, pomimo ostrych ataków, reprezentacji w Sejmie. Późniejsza ofensywa pozwoliła PiS zwiększyć liczbę miejsc w parlamencie i doprowadziła do dojścia do władzy po raz pierwszy. Po 2007 roku, a zwłaszcza po katastrofie smoleńskiej natężenie agresji było wyjątkowe, ale w 2015 roku przyszły efekty wcześniejszych konsekwentnych decyzji.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości zapytany przez Michała Karnowskiego o rolę śp. Lecha Kaczyńskiego w PC i w podejmowanych próbach przełamywania budowania monowładzy odpowiedział:

Gdyby nie mój śp. brat to cały ten nurt, który się przeciwstawiał postkomunizmowi (…) w ogóle nie mógłby powstać. Wtedy były trzy siły naprawdę liczące się na scenie politycznej: to był Kościół (…) jako organizacja, to była Solidarność i Lech Wałęsa, i to były elity (głównie warszawsko-krakowskie), te które można było wiązać z Gazetą Wyborczą, z Tygodnikiem Powszechnym (…). Jeżeli ktoś chciał uzyskać w Polsce coś poważnego w polityce, to musiał mieć jakieś zaczepienie w jednym z tych ośrodków, najlepiej gdyby miał zaczepienie przynajmniej w dwóch. I to, że my mogliśmy w ogóle rozpocząć naszą działalność to tylko dlatego, że bardzo wpływowym człowiekiem w Solidarności, pierwszym zastępcą Lecha Wałęsy, a faktycznie na co dzień prowadzącym prace związku był mój brat. Gdyby tego nie było, to ja bym w żadnym wypadku, po pierwsze, nie został naczelnym Tygodnika Solidarność, a po drugie wokół Tygodnika Solidarność nie zaczęliby się gromadzić różni ludzie (…), którzy z Tygodnikiem akurat niewiele mieli wspólnego, albo nic. Natomiast byli zainteresowani w tym, żeby się coś zmieniło, żeby ten główny projekt polityczny wtedy realizowany jednak nie został zrealizowany. I powtarzam bez tej pozycji, bez tej nadziei, że gdzieś tam koło Wałęsy (…) jest ktoś ogromnie wpływowy, kto jest, można powiedzieć patronem, to wszystko by nie ruszyło do przodu.

Jarosław Kaczyński przypomniał, że jego brat nigdy nie był członkiem PC i nigdy nie angażował się w tę partyjną działalność. Przyznał również, że to dzięki bratu, przez Gdańsk wszedł do kierownictwa Solidarności Podziemnej, bo w Warszawie zostałby zablokowany jako nie-swój i nie-z-tej-parafii.

Bez Lecha Kaczyńskiego Polska by dzisiaj wyglądała inaczej. Jeżeli ja bardzo często mówię o tym, że powinien być odpowiednio upamiętniony, to naprawdę nie tylko dlatego, że to mój brat bliźniak, ale tylko dlatego, że po prostu wiem jak wielką rolę odegrał w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat w historii Polski.

Na spotkaniu poruszono również temat relacji Jarosława Kaczyńskiego z Lechem Wałęsą, w tym o udziale w wygranej kampanii prezydenckiej Wałęsy.

Do dziś dnia nie wiem, czy to jest moment, w którym zbudowałem sobie jakąś zasługę dla Polski, czy może wręcz odwrotnie. Nie wiem jak to na sądzie ostatecznym będzie ocenione.

Fot. Blogpress.pl
Fot. Blogpress.pl

Michał Karnowski przywołał również główną, tytułową myśl książki tj. próby zbudowania w Polsce po 1989 roku monowładzy jednego obozu politycznego rządzącej w państwie udawanej demokracji z anty-systemową i antypaństwową opozycją. Jarosław Kaczyński przyznał, że takie zamysły były, powoływano się nawet na przykład meksykańskiej monopartii Rewolucyjno-Instytucjonalnej i nowego kształtu demokracji, w którym nie trzeba już dzielić społeczeństwa na lewicę, prawicę czy centrum. Za takim projektem kryło się odrzucenie koncepcji ideowych, które mogą tworzyć podziały w społeczeństwie i stanowić niebezpieczeństwo dla demokracji.

Był taki moment, w którym to próbowano zrealizować, co się nie udało. To jest moment, jakby zupełnie zapomniany przez historyków i obawiam się, że wszystkie dokumenty są zniszczone. To jest posiedzenie Komitetu Obywatelskiego, chyba to był listopad 1989 roku, na którym miała nastąpić reforma Komitetu Obywatelskiego. Ta reforma miała prowadzić, jeżeli chodzi o kwestie personalne, do całkowitej eliminacji innych niż te tylko głównonurtowe siły z Komitetu. Początkowo sądziłem, że przynajmniej tacy ludzie o bardzo (…) długiej drodze opozycyjnej, jak Jan Olszewski (…), że tacy ludzie jednak zostaną, że przynajmniej jako ozdoba ich tam zostawią (…) Nie, okazało się, że wszystkich w pień. I ci, którzy chcieli to przeprowadzić, byli tak pewni siebie i niemądrzy (…), że tym, których miano wypchnąć, niczego nie zaproponowano. Przy takich grach, to jest najbardziej elementarny błąd, najbardziej dziecinny błąd. I to się oczywiście nie udało. Myśmy temu się przeciwstawili (…) i Komitet po prostu to odrzucił w głosowaniu, i pozostał w starym składzie. (…) PC w pierwszej fazie, krótkiej bardzo miało charakter czysto defensywny, żeby się obronić…

Prezes Prawa i Sprawiedliwości poproszony o kilka słów komentarza na temat opozycji, dodał, iż jego zdaniem, opozycja jest obecnie w ślepym zaułku. Diagnoza sytuacji w Polsce, na której oparł się PiS była diagnozą otaczającej rzeczywistości, diagnoza obecnej opozycji z rzeczywistością nie ma nic wspólnego.

Jeżeli ktoś ma zupełnie błędną ocenę rzeczywistości i z niej wychodzi, to są dwie możliwości: albo jest skrajnie niemądry, albo też wszystko traktuje jako socjotechnikę… Musiałbym doradzać opozycji, jeżeli już by mnie Panowie przymusili do tej roli, to żeby zmieniła diagnozę. Tylko wtedy cóż by mogli zrobić? Przystąpić do Prawa i Sprawiedliwości.

Poproszony o ocenę kondycji moralno-politycznej społeczeństwa polskiego, jego ówczesnych elit oraz kierunku, w którym poszło „bez-alternatywne” odbudowywanie państwa polskiego Jarosław Kaczyński powiedział m. in.:

Jestem głęboko przekonany, że nie żadne wydarzenia w rodzaju „Okrągłego Stołu” zdeterminowały bieg wydarzeń w roku 1989, tylko właśnie głęboka demoralizacja i specyficzny charakter tej kontrelity, która rodziła się w Polsce od 57 roku (…), która składała się w dużej mierze z klasycznych dysydentów tzn. ludzi, którzy odeszli z tamtego obozu i która miała z tym obozem ciągle bardzo wiele związków jawnych, a jak dzisiaj wiemy (…), także tajnych czyli współpraca. I to zdecydowało, że na jesieni 89 roku, kiedy można było spokojnie przejść do ofensywy, bo była jesień ludów, wszystko dookoła się waliło i naprawdę bez ryzyka można było już pójść do przodu (…) To związki tej elity z tamtym systemem, jej lęk przed własną przeszłością, ale także innego rodzaju lęki - lęki ideologiczne spowodowały, że wtedy nie przeszliśmy do ofensywy, bo ta ofensywa byłaby najskuteczniejsza, gdyby się zaczęła po prostu od rządu (…) Społeczeństwo było z jednej strony zdezorientowane (…), a jeżeli chodzi o to społeczeństwo wielkomiejskie, to w ogromnej mierze przyjęło, i nie ma z tego powodu mieć tutaj pretensji, tę opowieść, która była snuta przez autorytety …

Po spotkaniu prezes Prawa i Sprawiedliwości podpisywał omawianą na spotkaniu książkę.

Relacja: Ula (tekst), Bernard (wideo i foto)

Całość na Blogpress.pl

Autor

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...