Zabolało ujawnienie kłamstw Adamowicza. Rzecznik prezydenta Gdańska próbuje obrażać dziennikarzy

Jak reaguje rzecznik prezydenta Gdańska na bardzo niewygodną dla jego pryncypała publikację? Kuriozalnymi tłumaczeniami i obelgami pod adresem mediów. Paweł Adamowicz i jego otoczenie dobrze wie, że zmowa milczenia wokół majątku „Budynia” została złamana.

W tej sprawie nie chodzi tylko o „pomyłki” w oświadczeniach majątkowych prezydenta Gdańska. Rzecz dotyczy pochodzenia jego fortuny, o której Adamowicz zapominał wypełniając oświadczenia. Fortuny z roku na rok coraz większej.

CZYTAJ WIĘCEJ: Setki tysięcy złotych z niewyjaśnionych źródeł… Sprawdź ustalenia „wSieci” dot. majątku Pawła Adamowicza!

Po szczegóły tej sprawy odsyłam do najnowszego wydania tygodnika „wSieci”. Napomknę jedynie o wątku najbardziej bulwersującym. Chodzi o 549 tysięcy złotych, które – jak przekonują Paweł Adamowicz i jego żona Magdalena – znalazło się na ich kontach. Małżeństwo dopiero po tym, gdy prezydenckie oświadczenia zaczęło badać CBA, przypomniało sobie, że takie pieniądze znajdują się na niektórych z ich 36 (!) rachunków bankowych. W pismach kierowanych do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a także w zeznaniach przed prokuratorem twierdzili, że to gotówka, jaką w ciągu kilku lat dziadkowie prezydentowej przekazali w darowiznach swoim prawnuczkom, a dzieciom Adamowiczów. Problem w tym, że według CBA, Izby Skarbowej, Urzędu Skarbowego, prokuratury i sądu nie było możliwości, aby dziadkowie uzbierali taki majątek. WSZYSTKIE te instytucje nie dały wiary wyjaśnieniom prezydenta i jego żony. Skąd zatem wzięły się pieniądze? Tego już nie badano.

Pisząc z Marcinem Wikłą artykuł „Tajemnice fortuny Adamowicza” wiedzieliśmy, że to nadepnięcie na odcisk prezydentowi Gdańska – człowiekowi, który od pięciu kadencji rządzi jednym z największych polskich miast i który czuje się tam niemal księciem. Ale nie przypuszczaliśmy, że linia obrony, jaką przyjmie polityk PO (obecnie zawieszony), będzie tak słaba.

Paweł Adamowicz nie chciał odpowiedzieć na nasze pytania przed publikacją. Nabrał wody w usta również dziś.

Autor tego SMS, rzecznik Adamowicza Antoni Pawlak na antenie TVP Info z kwaśną miną i w krótkich zdaniach mówił m.in.:

Prywatne życie i ilość kont pana prezydenta to nie jest moja kompetencja. Nie mam pojęcia, ile ma kont i ile ma oszczędności. To jest jego prywatna sprawa.

W kwestii rabatu (prawie 350 tys. zł!), jaki Adamowicz otrzymał od jednego z deweloperów na luksusowe mieszkania (dwa dla siebie i małżonki, jedno dla teściowej) argumentował tak samo:

To są prywatne sprawy prezydenta, ja tu nie mam kompetencji. Nie wiem, za ile kupił, nie wiem, czy taniej.

Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza
Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza

Pan rzecznik najwyraźniej potrzebuje korepetycji z prawa (może u swojego przełożonego, bo Adamowicz jest przecież prawnikiem). Zgromadzone przez prezydenta miasta oszczędności nie są jego prywatną sprawą! Obowiązek ich składania, a zatem rozliczania się z posiadanego majątku, istnieje od ponad dwóch dekad, czyli przez cały okres rządzenia Gdańskiem przez Adamowicza.

Chodzi o to, żeby sprawdzić, co prezydent ma i skąd – czy aby nie mamy do czynienia z nielegalnym wzbogaceniem się urzędnika. I to pytanie pojawia się w sprawie Adamowicza. Tyle że instytucje prześwietlające jego majątek – poza CBA – nie chciały poszukać na nie odpowiedzi.

Rzecznik prezydenta nie ma dobrego wytłumaczenia kłopotów swojego pracodawcy. Może więc powinien wziąć przykład z Adamowicza i zamilknąć zamiast obrażać dziennikarzy? Antoni Pawlak na pytanie, czy gdański włodarz wytoczy nam proces po publikacji „wSieci”, stwierdził:

W tej chwili analizowany jest ten tekst. Zastanawiamy się nad tym. Natomiast jedyna rzecz, która przemawia przeciwko wystąpieniu na drogę sądową, to jest ta, że być może wtedy damy mylny pogląd, że autorzy tekstu są dziennikarzami.

Pomijając mówienie „po polskiemu”, pan rzecznik próbując nas obrażać kompromituje się. Bronią nas nasze publikacje, których każde zdanie ma oparcie w faktach i dokumentach. Jego tanie wycieczki personalne nie sprawią, że przestaniemy być dziennikarzami. Natomiast rzetelna praca organów ścigania i wiedza, jaką dzięki nagłośnieniu tego skandalu posiądą gdańszczanie, może sprawić, że Paweł Adamowicz nie będzie już prezydentem, a Antoni Pawlak jego rzecznikiem.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...