„Jakby się Macierewicz znalazł w niebie, dokonałby rozłamu w Trójcy Św.”- perorował dziś w Sejmie Stefan Niesiołowski. Zabawne? Błyskotliwe jak na faceta, który pod wodospadem żółci stracił dawną umiejętność wbijania szpil ideowym oponentom. Szybko poseł PO wrócił w przemówieniu do swoich stałych narządzi polemicznych: „wariat”, „chuligan polityczny”- nazwał ministra obrony, jak rozumiem w imieniu całej opozycji, poseł PO. Dzisiejsze wystąpienie Niesiołowskiego i votum nieufności wobec ministra Macierewicza pokazuje nicość opozycji. Nicość drażniącą, bo nie zasługującą nawet na pochylenie się nad nią.

Cały zestaw argumentów przeciwko ministrowi obrony, stawianych przypomnijmy na kilka dni przed arcyważnym dla geopolitycznego porządku na świecie szczytem NATO w Warszawie, to mieszanka iluzji merytorycznych zarzutów z czysto politycznym furiactwem. Oglądając wystąpienia przedstawicieli opozycji trudno nie było ich zestawić z marszami KOD. Te same wyświechtane hasła, banalne straszenie złym Kaczorem i „wariatem” Macierewiczem oraz histeria oparta na przebrzmiałych tezach z koszmarnych słów piór Michnikowego, zbankrutowanego dziś obozu.

To w zasadzie smutne, że polska opozycja jest tak wyjałowiona z powagi, czego dobitnym przykładem było zarzucanie Macierewiczowi kontaktów z agentem SB. Powołano się przy tym na słynącą przecież z jaskiniowego antykomunizmu i lustracyjnego oszołomstwa Gazetę Wyborczą. No, ale przecież od wygranych przez PiS wyborów mówi się nam, że Kaczyński już nie tylko buduje faszyzm i nazizm oraz Gwiazdę Śmierci, ale też komunizm, który jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stał się w ustach piewców Okrągłego Stołu obelgą.

Minęło pół roku od wygranej PiS w wyborach. Można było początkowo machnąć ręką na prymitywną propagandę zszokowanej rozmiarem porażki opozycji. Teraz trudno jednak patrzyć na jej sposób walki z rządem inaczej niż z grymasem zażenowania na twarzy. Ta walka nuży, nudzi i nawet nie wzbudza już negatywnych emocji. Naprawdę nie możecie wpaść na narrację, która choć trochę ruszy sumienia Polaków? Nie tych chlejących za 500 zł patoli, którzy w waszej propagandzie zapewnili sukces PiS za kasę, ale oświeconych mas, które mają przecież zrobić w końcu Majdan i uwolnić nas od dyktatury? To naprawdę jest tak trudne?

To pierwszy na świecie minister obrony, który mówi: proszę bardzo, zapraszam wszystkich, Polska nie ma się czym bronić. A po trzech dniach dokonał cudu, rozmnożył chleb, jak w Kanie Galilejskiej. No, Pan Jezus! Po trzech dniach mówi: wszystko jest dobrze, armia jest wspaniała. Tu mówił. Przecież to wariat.

— mówił dziś w imieniu opozycji Stefan Niesiołowski.

Cóż, można tylko rzec: kurtyna. Kurtyna obciachu antykaczyzmu sączonego przez ostatnią…dekadę. Weźcie się w garść i wymyślcie coś nowego.