Trwają konsultacje dotyczące możliwości odbycia spotkania państw naszego regionu. Wynika to z faktu, że wcześniejsze spotkanie sześciu państw założycielskich skończyło się apelem szefa niemieckiego MSZ Franka Steinmeiera, iż powinniśmy być zainteresowani organizowaniem posiedzeń w mniejszej lub większej formule, aby przekonsultować zaistniałą sytuację i wypracować jakieś pomysły

— mówi szef MSZ Wotold Waszczykowski w rozmowie z SE.

Szef MSZ zapewnia,że organizowane przez niego spotkanie nie nie jest kontrą na spotkanie „szóstki” przywódców krajów założycielskich UE.

Oczywiście wszystko jest organizowane ad hoc, w sposób błyskawiczny. Wielu ministrów nie może przyjechać, co dotyczy np. Szwedów. Więc to jest spotkanie dla regionu, dla tych, którzy chcą i mogą podjechać w danej chwili i wymienić poglądy. Natomiast nie zamierzamy podejmować żadnych decyzji.

kilku ministrów już potwierdziło swój udział

— zapewnia Waszczykowski.

Tłumacząc dlaczego wynik brytyjskiego referendum uważa za niekorzystny szef MSZ tłumaczy:

Przede wszystkim dlatego, że wprowadza to pewne zamieszanie na scenie politycznej w samej Wielkiej Brytanii. Ta decyzja Brytyjczyków spowoduje, że władze na pewno będą musiały się do niej odnieść, na pewno odbędą się przyspieszone wybory. Premier Cameron już zapowiedział, że odejdzie za kilka miesięcy. Wprowadzi to również pewien niepokój co do tego, jak Wielka Brytania będzie dalej funkcjonować - pamiętajmy, że niedawno w Szkocji odbyło się referendum co do opuszczenia Zjednoczonego Królestwa przez to państwo. Być może Szkoci powrócą do tego pomysłu, nie wiadomo też, jak zachowa się Irlandia Północna. Dlatego na Wyspach powstanie pewien ferment polityczny, przez co Wielka Brytania na długi czas straci swoją aktywność w dziedzinach, które nas interesują, np. w kwestii bezpieczeństwa narodowego. Również UE będzie zajęta problemami, które z punktu widzenia Polski nie są najważniejsze.

Odnosząc się do kwestii polsko- brytyjskiej współpracy politycznej szef MSZ mówi:

My postawiliśmy na różne sojusze, z różnymi państwami, w różnych dziedzinach. Wielka Brytania była i nadal pozostanie dla nas ważnym państwem w dziedzinie bezpieczeństwa międzynarodowego. Wyspiarze pozostają członkiem NATO i nawet poza UE będą dla nas ważnym punktem odniesienia. Natomiast są też inne państwa, które były i są dla nas ważne w innych dziedzinach, np. w gospodarce są to Niemcy. W innych kwestiach, dotyczących np. bezpieczeństwa regionalnego czy energetycznego, ważnym partnerem pozostają dla nas najbliżsi sąsiedzi. My prowadzimy dyplomację na zasadzie gry na wielu fortepianach, realizując różne interesy z różnymi państwami. To my odeszliśmy od realizowania interesów w oparciu właśnie tylko o jedno państwo. Podjęliśmy trud posiadania różnych sojuszników.

Waszczykowski zapewnia też, że PiS zrobi wszystko, żeby nie dopuścić do marginalizacji Polski w ramach „zintegrowanej” UE.

Będziemy przeciwstawiać się temu, aby wróciła koncepcja jeszcze większego zacieśniania współpracy w kierunku jakiegoś politycznego tworu w Europie. To właśnie była jedna z przyczyn odstraszających społeczeństwo brytyjskie od pozostania w UE. Dlatego będziemy przypominać europejskim liderom, że nie ma w UE poparcia do starego, francusko-niemieckiego modelu integracji europejskiej. Będziemy też przeciwstawiać się tworzeniu lokalnych ugrupowań w ramach UE, jak np. szóstka założycielska. To są recepty na dalsze dzielenie UE.

Spotkanie szóstki założycielskiej minister ocenia jako błąd.

Takie spotkania niczego nie rozstrzygną i są pozatraktatowe. Właśnie to, że UE chciała rozwiązywać swoje sprawy działaniami pozatraktatowymi, doprowadziło do Brexitu i może doprowadzić do następnych wyjść z UE.

Na pytanie, czy zeka nas rozpad Unii Europejskiej szef polskiej dyplomacji odpowiada:

W najbliższej perspektywie czasowej - nie. Ale z wykształcenia jestem historykiem i wiem, że nic nie jest na tym świecie trwałe. Rozpadło się Imperium Rzymskie, ZSRR też się rozpadł. UE na pewno będzie ewoluować. Natomiast czy dojdzie do rozpadu? To zależy od tego, jaką metodę rozwiązywania tego kryzysu przyjmą politycy. Jeśli będzie to stara recepta, dawne marzenia o jakiejś strukturze federalnej, to niestety mogą być problemy. Jednak jeśli wróci się do reformy traktatowej, do tego, by skoncentrować działanie UE na sprawach gospodarczych, społecznych, gdzie określone instytucje będą odpowiadały za określone aspekty rzeczywistości, to z tych puzzli może się ułożyć niezła układanka, która będzie działać.

Jak tłumaczy minister przy okazji wychodzenia Wielkiej Brytanii ze struktur UE  można przyjrzeć się nowym rozwiązaniom, np. opracować nową definicję suwerenności państw członkowskich, przyjrzeć się temu, jak mają wyglądać relacje pomiędzy członkami UE a unijnymi instytucjami.

Można też zbadać, czy mechanizm decyzyjny w UE nie jest wadliwy itd. To wszystko należałoby dokładnie przejrzeć i być może na nowo ułożyć w niektórych kwestiach. Taką właśnie propozycję będziemy składać, co już zapowiedziała premier Szydło.

— podkreśla.

Nie może być tak, że jest kasta urzędników czy polityków europejskich opętana i owładnięta ideologią, której nie akceptują społeczeństwa europejskie.

— dodaje.

ansa/SE


JEDNAK WYCHODZĄ! PYCHA EUROKRATÓW UKARANA! CO DALEJEUROPĄ?

Nowy numer „wSieci” już w kioskach! E - wydanie naszego pisma dostępne na : http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.