Keep calm and carry on. "Tamta Unia z majaczeń Junckera i Róży Thun już nie istnieje"

Fot. PAP/EPA
Fot. PAP/EPA

Jak jednak powiadają Anglicy – every cloud has a silver lining. Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii oznacza konieczność nowego przeliczenia głosów w Radzie UE i miejsc w Parlamencie Europejskim, być może z korzyścią dla Polski, jeżeli odpowiednio się postaramy. Oznacza też, że niejako z automatu pojawia się okno możliwości, aby to Polska w dużej mierze, choć oczywiście na swoją skalę, przejęła rolę Londynu w optowaniu za Unią elastyczną, słuchającą obywateli, odbiurokratyzowaną. Nasza sytuacja wewnątrz wspólnoty jest oczywiście inna niż brytyjska, ale natura nie znosi próżni. Polska dyplomacja już teraz powinna pod-jąć starania, aby gładko i dyskretnie wejść w brytyjskie buty, stając się swego rodzaju Wielką Brytanią Europy Środkowej.

Nie ziszczą się, rzecz jasna, żadne apokaliptyczne scenariusze. Na granicy nie wyro-sną zasieki z kolczastego drutu. Decyzja o Brexicie oznacza lata negocjacji, a Wielka Brytania znajdzie prawdopodobnie swoje miejsce w Europejskim Obszarze Gospodarczym, bo jest po prostu zbyt dużą i znaczącą gospodarką, aby można było ją z zemsty wykluczyć, jak chciał-by choćby Verhofstadt. Nie wykluczone zresztą, że Brytyjczycy wynegocjują sobie specjalne porozumienie z UE. Przekraczanie granicy nie powinno zaś być trudniejsze niż wjeżdżanie do Szwajcarii albo Norwegii.

W scenariuszu pesymistycznym Brexit oznacza nową okazję dla eurofederałów, aby forsować swoje chore pomysły, skoro brak głównego sceptyka. Oznacza, że ostateczna, jedyna i prawdziwa stolica UE przeniosłaby się gdzieś w połowę drogi pomiędzy Berlinem a Paryżem (albo nawet bliżej tego pierwszego miasta), a nieposłuszni byliby karani i nękani przez silniejszych już bez żadnych oporów.

Jednak taki scenariusz jest mało prawdopodobny po prostu dlatego, że nie da się dłużej utrzymywać nadmuchanej iluzji, jaką jest Unia Junckera czy Róży Thun. Nie da się, ponieważ Unia to poza instytucjami, strukturami, biurokratami i podpitym Junckerem także jej obywa-tele, a ci w ogromnej części mają dosyć, co pokazuje choćby cytowany przeze mnie w opublikowanym wczoraj tekście sondaż Pew Research Center.

Tamta Unia z majaczeń Junckera i Róży Thun już nie istnieje, a data 24 czerwca 2016 roku symbolicznie oznacza jej ostateczny zgon. Dla Polski powstaje nowe wyzwanie, ale też nowa szansa i tak właśnie należy do tej sytuacji podejść.

Słowem – Keep calm and carry on.

« poprzednia strona
12

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych