Cymański o stosunkach polsko-ukraińskich: „Nie można poświęcić za każdą cenę prawdy. To kanon!”. NASZ WYWIAD

Fot. Piotr Drabik from Poland/flickr.com/CC/Wikimedia Commons
Fot. Piotr Drabik from Poland/flickr.com/CC/Wikimedia Commons

Zauważyłem, że młodzi Ukraińcy patrzą na OUN-UPA jak my na AK czy NSZ. To ich historia. Politycy muszą podejmować bardzo trudne decyzje, by wybrnąć z tej sytuacji. O wiele łatwiej mówi się o meczu…

— mówi portalowi wPolityce.pl Tadeusz Cymański, poseł klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości.

wPolityce.pl: Oglądał Pan mecz Polska-Ukraina?

Tadeusz Cymański (KP PiS, Solidarna Polska): Oczywiście.

Jak wrażenia?

Mieszane. Pełne rozdarcie! Towarzyszy mi jednak przede wszystkim zachwyt i radość z wyniku. Pomyślałem sobie: niech grają fatalnie, byleby tylko awansowali. Bo kto będzie po latach pamiętał, że poruszali się tak jak się poruszali? Początek był świetny, ale cała reszta była Golgotą!

Pazdan znów był na posterunku…

Tak, po raz kolejny się sprawdził. Chociaż jak zobaczyłem grę Chorwatów, to trochę się zmartwiłem. Jeśli awansujemy do ćwierćfinału, to właśnie oni będą tam na nas czekać… O ile przejdziemy szwajcarskie barykady.

Nie przemknęła Panu przez głowę myśl, że wygrana może zaszkodzić relacjom polsko-ukraińskim?

Ależ skąd! Tylko wąska grupa ludzi może myśleć w tych kategoriach! Owszem, mamy wielki problem bardzo trudnych relacji, który niestety jest rozgrywany w różnym kontekście przez różne siły. Nie zazdroszczę tym, którzy muszą myśleć nad realnymi decyzjami w sprawie wspólnych relacji. Myślę, że jest bardzo wielu ludzi dobrej woli po obu stronach. Niektórzy chcieliby tę bolesną kartę w jakiś sposób zamknąć.

W jakim sensie?

Mam na myśli wyjaśnienie i oczyszczenie, aby z wielkim trudem rozpocząć budowanie tych relacji.

Czytaj dalej na następnej stronie ===>

===

Z drugiej strony, po internecie już krążą zdjęcia ukazujące podobiznę Stepana Bandery i barwy ukraińskich nacjonalistów na meczu z Polską.

To prawda. Pojawia się jednak również wątek Rosji, co sprawia, że ta sprawa jest jeszcze bardziej trudna. Nie można jednak poświęcić za każdą cenę prawdy. To kanon! W praktyce relacji międzynarodowych przyznanie się jednak do bardzo wstydliwych wątków nie jest spotykane. Zauważyłem, że młodzi Ukraińcy patrzą na OUN-UPA jak my na AK czy NSZ. To ich historia. Politycy muszą podejmować bardzo trudne decyzje, by wybrnąć z tej sytuacji. O wiele łatwiej mówi się o meczu… A były przecież takie momenty, kiedy piłkarze ukraińscy podnosili naszych zawodników i odwrotnie. Po meczu widzieliśmy, jak Ukraińcy podchodzili do Roberta Lewandowskiego, by uścisnąć mu dłoń. To było piękne i to chyba optymistyczny symbol.

A czy wątek ukraiński nie jest kością niezgody między politykami PiS-u i Solidarnej Polski? W poprzedniej kadencji to właśnie przedstawiciele tego drugiego ugrupowania głośno podnosili kwestię ludobójstwa na Wołyniu, PiS był nieco ostrożniejszy.

Nie odbierałbym tego w ten sposób. Oczywiście rocznice związane z Wołyniem bardziej przeżywają koledzy ze wschodniej części Polski, którzy stracili całe rodziny. Musimy o tym pamiętać i rozumieć taką postawę. To nie są łatwe kwestie, ale w żaden sposób nie wpłyną na nasze relacje. Odpowiedzialność wymaga niekiedy wyrzeczeń. Czasem trzeba zacisnąć zęby. Proszę pamiętać, że wszystkie decyzje w polityce są wypadkową, a w przypadku różnych koalicji tym bardziej.

Rozmawiał Aleksander Majewski


Do nabycia w naszej księgarni:„Stepan Bandera 1900-1959. Symbol zbrodni i okrucieństwa”.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...