Zapytajcie ludzi, co sądzą o Polańskim. Ziobro lubi rozgłos, ale tu nie mógł zachować się inaczej

Fot. YouTube
Fot. YouTube

Nie mam problemu z oceną sprawy Romana Polańskiego. Mam problem z oceną faktu, iż część prawicy Polańskiego broni – bo stary, bo wielki, bo takie były czasy. Stary – nie oznacza bezkarny, wielki – nie oznacza moralny kurdupel, by nie używać ponurych słów z końcówką „ofil” w felietonie na Dzień Dziecka.

Nie ma, co, panie i panowie adwokaci wielkiego reżysera wielkich filmów, który zawziął się na trzynastolatkę i pokiereszował jej być może życie do tego stopnia, że wciąż musi odpowiadać na bolesne pytania, i to nie tylko przez Polańskiego czyn, ale i Polańskiego ucieczkę z miejsca zbrodni, jaką stały się dla niego Stany Zjednoczone. Te same, o których marzył latami. Te same, w których wyśnił sobie pracować. I te same, których prawa i zasady pogwałcił, niestety, dosłownie. Ogólnie rzecz biorąc –makabra.

Gorzej, że jej epilog to pasmo zupełnie dla mnie niezrozumiałych publicznych obron Polańskiego. Bo stary, bo wielki, bo takie były czasy. Wielki – owszem, ale reżyser, nie człowiek. Zakochany w sobie do bólu. Ale nawet jeśli naprawdę Artysta – wielki, to czy umniejsza to jego winy, czy powiększa? Czy TAKIEMU wolno więcej, czy mniej? Szkoda słów, jakie to oczywiste.

Są jeszcze argumenty, że przedawniło się w Polsce, choć to nie w Polsce wykorzystywał seksualnie dziewczynę, której jednak także w Polsce brakowało wtedy do pełnoletniości całe pięć wiosen. A jeśli takie były czasy, czemu liberalni Amerykanie tak się zawzięli akurat na Polańskiego? Gdzie są Państwa argumenty? Wszystko ma przykryć kurz starości, więzi pokoleniowych? Dlaczego zatem sądzicie Bolka – Wałka? Dlaczego nie chcecie odp… się od Michnika? A przecież ich winy, ośmielę się stwierdzić, są mniejsze. Choćby dlatego, że na razie przynajmniej niekaralne. A gwałt na nieletniej to jest przestępstwo od zawsze. Niezależnie od tego, że za „Frantic” dałbym się pokrajać.

I niezależnie od tego, że wolałbym, by minister Ziobro ponownie odpoczął od kamer, bo zaczynają mu służyć jak śp. Andrzejowi Lepperowi solarium. Czyli nie bardzo, a nawet szkodliwie. Nie widzę żadnego powodu, by – właśnie traktując Polańskiego jak „zwyczajnego Kowalskiego” - informować o tej kasacji przy użyciu stu trębaczy. Sprawa jak sprawa, ani lepsza, ani gorsza od innych – przynajmniej dla Temidy.

Cóż, kiedy to tylko drobiazg, bo – niezależnie od Ziobrowego parcia na huk i harmider – uzasadnienie podważanej przez niego decyzji Sądu Okręgowego w Krakowie jest rzeczywiście groteskowe. Jest w nim np. mowa, że Polański… już odbył karę. Bo – uwaga – na obserwacji psychiatrycznej w USA jednak przez te straszne 42 dni przebywał (uciekł po półtora miesiąca, choć rzecz miała trwać trzy). No i siedział w areszcie w Szwajcarii – trzy miesiące w normalnym i sześć w domowym.

Okrucieństwo, prawda? Więc krakowski sędzia uznał, że jest po karze, a Amerykanie są jacyś dziwni, jeśli chcą ścigać gwałciciela (warto przypomnieć, że ofiara NIE WYCOFAŁA ZEZNAŃ, a jedynie – po medialnej wrzawie i wyraźnie dla świętego spokoju „wybaczyła” Polańskiemu). Gdyby komuś było mało do śmiechu, niech sobie unaoczni, iż ten sam sędzia w uzasadnieniu zawarł również myśli takie, że np. „zgoda na ekstradycję wiązałaby się z naruszeniem praw i wolności Romana Polańskiego”, a ponadto istnieje „uzasadniona obawa, że sprawa Romana Polańskiego nie zostanie rozstrzygnięta w niezawisły i bezstronny sposób przez sąd w Los Angeles”.

I tak to, wicie, rozumicie, działa ten nasz bezmiar niesprawiedliwości. Sąd w Los Angeles budzi obawy, facet oskarżony o gwałt na trzynastolatce, który ucieka przed wymiarem sprawiedliwości - nie. Lepiej – on budzi współczucie. Bo przecież nagrody odbiera, bo przecież tak ciężko doświadczony przez życie, bo przecież – jak mówi aktorka Stalińska – trzynastolatki same pakują się mężczyznom do łóżka…

Błagam– dajcie spokój, Koleżanki i Koledzy, sprawie Polańskiego. Ani jemu tą obroną nie pomożecie, ani swoim Czytelnikom, którzy – zwłaszcza ci młodsi – nie zasługują na taką lekcję pijarowsko-pokoleniowego relatywizmu. Nie dziś, nie w tej beznadziejnej sprawie.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...

Redaktor Naczelna: Marzena Nykiel

Zespół: Krzysztof Bałękowski, Wojciech Biedroń, Adam Kacprzak, Jacek Karnowski, Michał Karnowski, Tomasz Karpowicz, Kamil Kwiatek, Aleksander Majewski, Adam Stankiewicz, Weronika Tomaszewska, Anna Wiejak.

Autorzy: Łukasz Adamski, Piotr Cywiński, Krzysztof Feusette, Grzegorz Górny, Edyta Hołdyńska, Jerzy Jachowicz, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Maja Narbutt, Maciej Pawlicki, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło.

Używasz przestarzałej wersji przeglądarki Internet Explorer posiadającej ograniczoną funkcjonalność i luki bezpieczeństwa. Tracisz możliwość skorzystania z pełnych możliwości serwisu.

Zaktualizuj przeglądarkę lub skorzystaj z alternatywnej.