Joachim Gauck zasłynął swoją działalnością na rzecz lustracji byłych agentów i współpracowników Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego NRD znanej powszechnie jako Stasi. Od 1990 do 2000 roku pełnił funkcję dyrektora Urzędu Gaucka. Został powołany na tą funkcję, gdyż należał do NRD-owskiej opozycji. Po zjednoczeniu Niemiec ten były pastor ewangelicki cieszył się ogromnym szacunkiem Polaków, którzy domagali się również lustracji w naszym kraju. Gauck zaangażował się w przygotowania do powołania odpowiednika jego Urzędu w Polsce, uczestniczył m.in. w konferencji inaugurującej powstanie Instytutu Pamięci Narodowej z udziałem ówczesnego premiera Jerzego Buzka w roku 2000. Wówczas obecny prezydent RFN wyraził swoją dezaprobatę dla „grubej kreski”, postawionej przez premiera Mazowieckiego, która - przypomnijmy - oznaczała akceptację dla funkcjonowania środowisk postkomunistycznych w polskiej polityce oraz gospodarce, znaną jako uwłaszczenie nomenklatury. Wzorem godnym naśladowania według Gaucka powinna być lustracja na wszystkich szczeblach władzy, taka jaką jego instytut przeprowadził w dawnej NRD. Tak było ale się zmieniło. Joachim Gauck z woli większości narodu niemieckiego, w tym jego ziomków z dawnej NRD, w roku 2012 został wybrany przez Zgromadzenie Federalne prezydentem RFN. Wyznaje poglądy lewicowo - liberalne ale dba o interesy Angeli Merkel, chrześcijańskiej demokratki, bo są to interesy państwa niemieckiego, a one pełnią rolę nadrzędną.

Na tle tych priorytetów, z których najważniejszym jest w tej chwili uporanie się z zaproszonymi do Niemiec i do Europy przez kanclerz Merkel milionami muzułmanów, Gauck uznał za stosowne postawić grubą kreskę pod najnowszą historią Europy wschodniej, w tym pod historią NRD, z której się wywodzi. Podczas tradycyjnych Dni Katolików w Lipsku protestant Gauck odniósł się do niechęci Polaków oraz byłych NRD -owców do przyjmowania emigrantów muzułmańskich. I odwołał się do miłosierdzia. „Polacy potrafią być niesłychanie miłosierni, nie odkryli jednak - jak dotąd - tej zasady, że miłosierdzie nie obowiązuje tylko i wyłącznie w stosunku do naszych”.Podobnie się ma według prezydenta Gaucka ze wschodnią częścią Niemiec: „Potrzeba czasu, by nauczyli się żyć z obcymi i by zmienić obcość w zażyłość.”

A my w bloku wschodnim tego nie potrafimy. A powinniśmy potrafić. Wystarczy tylko postawić grubą kreskę pod okupacją sowiecką, której zawdzięczamy obcowanie z obcymi, przepełnione miłosierdziem do obcych wojsk i nie tylko swoich ale i obcych agentów służby bezpieczeństwa, do pogardy jaką Kreml i jego służby obdarzały obywateli obozu komunistycznego. Sama miłosiernie przyglądałam się oficerom armii sowieckiej jak w jednej z wschodnioberlińskich restauracji w pełnym umundurowaniu, odpoczywali po służbie, z twarzami w kapuście kiszonej. Pod opieką wystraszonych acz miłosiernych kelnerów. Nie będę sięgać głębiej w historię stosunków polsko-niemieckich, bo od tego miłosierdzia barbarzyńców niemieckich na naszym terytorium, w obozach koncentracyjnych zginęły miliony obywateli, głównie żydowskich podludzi, zamęczonych w akcie miłosierdzia w komorach gazowych. Należy być miłosiernym i takimi wspomnieniami nie zakłócać przyjaznych i dobrosąsiedzkich stosunków.I jeszcze jedno, gdyby nie ruch Solidarności nie byłoby Urzędu Gaucka, a Gauck nie zostałby prezydentem najpotężniejszego państwa w Europie.

Jak ten czas leci i jak to się ludzie zmieniają. Niezmienna jest wyższość moralna Niemców nad Polakami i resztą obywateli gorszej Europy, pouczanie niedorozwiniętych gospodarczo krajów jaką politykę powinny prowadzić, żeby zadowolić dążenie Niemiec do panowania nad kontynentem. Ci ze wschodu powinni być miłosierni dla gospodarczej ekspansji sąsiada z zachodu, a także dla muzułmanów, bo choć są z obcej kultury i cywilizacji, powinni być przyjmowani z otwartymi rękami. W akcie wdzięczności, bo po raz pierwszy od paru wieków Niemcy nie zamierzają na nas napaść. Oni pragną pokojowo zamienić nas w niewolników swojej wyższości, już to czynią. I postawić pod naszą wspólną historią grubą kreskę.