Ciekawa polemika ws. polityki zagranicznej. Fundacja Batorego: "Marginalizacja Polski!", Szymański odpowiada: "Nie wystarczy wiecznie się uśmiechać"

YT/Polsat News/wPolityce.pl
YT/Polsat News/wPolityce.pl

Do osłabienia pozycji Polski w UE i NATO oraz negatywnych konsekwencji dla krajowej gospodarki mogą doprowadzić zmiany wprowadzane do polskiej polityki zagranicznej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości - uważają autorzy raportu Fundacji im. Stefana Batorego.

Według wiceszefa MSZ ds. europejskich Konrada Szymańskiego autorzy raportu „pokazują Polsce rolę widza” i pomijają przyczyny wprowadzanych przez rząd PiS zmian, które leżą poza Polską. Diagnozy wyrażone przez ekspertów świadczą - według niego - o „pasji opozycyjnej, polemicznej wobec rządu”.

W przesłanym PAP komentarzu do tez raportu Fundacji Batorego Szymański zwrócił m.in. uwagę, że przyczyny reorientacji polskiej polityki mają w istotnej części zewnętrzny charakter.

Gdyby Polska nie reagowała na radykalne zmiany w otoczeniu politycznym w samej Europie, byłaby krajem anachronicznym, który dobrowolnie obsadza się w roli widza nieuchronnych zmian. Za bardzo nam zależy na Europie, by milczeć

— podkreślił wiceminister.

W przedstawionym w czwartek raporcie poświęconym założeniom i perspektywom polityki zagranicznej Prawa i Sprawiedliwości grono ekspertów ds. międzynarodowych - Adam Balcer z think tanku WiseEuropa, Piotr Buras z Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych, Grzegorz Gromadzki z Fundacji Batorego oraz Eugeniusz Smolar z Centrum Spraw Międzynarodowych - oceniło, iż pod rządami PiS odbywa się „najpoważniejsza od 25 lat reorientacja w sferze polityki zagranicznej”, która w konsekwencji doprowadzić może do osłabienia pozycji Polski na scenie międzynarodowej.

Za najważniejszy nowy element wprowadzony do polskiej polityki zagranicznej przez aktualną ekipę rządzącą raport uznaje „głęboki pesymizm w ocenie przyszłości integracji europejskiej”. W świadomości głównych twórców obecnej linii polskiej dyplomacji Europa jest - według autorów analizy - „organizmem podlegającym nieuchronnej dezintegracji”, „skazanym na porażkę, przynajmniej w swoim obecnym kształcie” oraz źródłem potencjalnych zagrożeń dla polskich interesów.

Jak przekonują eksperci, pesymizm rządu PiS wobec UE wynika również z diagnozy, iż Unia jest organizmem „zdominowanym przez wielkie państwa”, dla których instytucje europejskie są tylko „instrumentami” realizacji interesów.

Według autorów raportu, zmianie uległ jednak także stosunek Polski do Zachodu w sensie cywilizacyjnym.

Obserwowany dzisiaj odwrót od polityki europejskiej nastawionej na bliską współpracę z unijnym mainstreamem (z Niemcami, ale też Francją jako najbliższymi partnerami) ma podłoże nie tylko polityczne (definicja i gra interesów), lecz także kulturowe, silnie umocowane w kontekście polityki wewnętrznej

— podkreślono.

Nie chodzi bowiem tylko o odrzucenie dominacji lub „hegemonii” niemieckiej czy idei integracji zgodnie z zasadą „więcej Europy” (…), lecz także o zakwestionowanie modelu politycznego opartego na liberalnej demokracji i wartościach społeczno-kulturowych dominujących w Europie Zachodniej, uważanych za zagrożenie dla tradycyjnych polskich wartości

— czytamy w raporcie.

Innym aspektem międzynarodowej polityki, w którym rząd Beaty Szydło dokonał odwrotu od dotychczas rządzących nią paradygmatów jest - zdaniem autorów raportu - podejście do problematyki współpracy gospodarczej i rozwoju.

Eksperci zauważają, że obiektem krytyki ze strony kręgów bliskich gabinetowi PiS stały się np. niektóre aspekty związków ekonomicznych z UE i Niemcami.

Przekonanie, że Unia Europejska nie powinna być jedynym ani nawet głównym wehikułem dalszego rozwoju Polski, jest m.in. źródłem nadziei, że właśnie wychodzenie poza UE, np. poprzez bliższe relacje ekonomiczne z Chinami, może stanowić szansę na większą dywersyfikację z korzyścią dla celów rozwojowych naszego kraju

— zwrócono uwagę.

Odnosząc się do tych ocen, Szymański zapewnił, że Polska pod rządami PiS „pozostaje krajem zorientowanym pro-zachodnio i pro-integracyjnie”, a „jedność Zachodu, wyrażana przede wszystkim przez NATOUE” jest dla rządu „naczelnym paradygmatem polityki”. Zaznaczył też, że postawa Warszawy wobec kryzysów u granic i wewnątrz UE jest „konstruktywna”.

Według wiceszefa MSZ źródła problemów, z którymi zmaga się Europa - m.in. kryzysu strefy euro oraz niekontrolowanej fali migracji z Bliskiego Wschodu - „nie biją w Polsce”. Problemy te oznaczają jednak - jak podkreślił - „całkowicie nowe wyzwania”.

Stąd potrzeba reorientacji polityki polskiej, byśmy byli w większym stopniu współautorami nowych koniecznych rozwiązań. Stąd także pesymistyczne elementy analizy dotyczącej przyszłości UE. Stare, często płytkie, recepty - jak zawołanie „więcej Europy” w odpowiedzi na każdy możliwy problem - już nie wystarczają. Taka potrzeba kreatywnego działania oraz wspomniane nuty pesymizmu są obecne u wszystkich w UE, którzy na poważnie interesują się przyszłością Europy

— przekonywał Szymański.

Dostrzegamy problemy UE - także ryzyko dominacji tej Unii przez najsilniejszych - nie po to, by mieć satysfakcję, ale po to, by te realne problemy rozwiązywać

— zaznaczył w swojej wypowiedzi.

Można odnieść wrażenie, że autorzy raportu sugerują, by Polska zajęła - mimo oczywistych zagrożeń - miejsce wiecznie uśmiechniętego i nie całkiem rozumiejącego otoczenie widza

— ocenił wiceminister.

Tymczasem - jak dodał - „Europa potrzebuje dziś nowych rozwiązań i takich chcemy poszukiwać z naszymi partnerami w UE”.

Szymański przyznał, że rząd nie chce „automatycznie dostosowywać się do oczekiwań i opinii zagranicznych partnerów”.

Chcemy z nimi rozmawiać o wspólnych nowych rozwiązaniach, starając się rozumieć ich potrzeby, ale wskazując także na nasze oczekiwania, np. w kwestii migracji. Na tym polega dojrzałe członkostwo w UE

— podkreślił.

Według autorów raportu, zmiany wprowadzone przez PiS do polityki międzynarodowej są trwałe i wiążą się z „marginalizacją Polski w strukturach świata zachodniego, zwłaszcza w Unii Europejskiej”. Osłabienie polskiej pozycji będzie przejawiało się w szczególności - zdaniem ekspertów - w braku przychylności instytucji UE wobec Polski w sprawach spornych oraz osłabieniu wpływu Warszawy na prowadzoną przez UE politykę wschodnią.

Autorzy raportu uważają ponadto, że preferowany przez aktualny rząd kierunek rozwoju UE - „w stronę związku jak najsilniejszych suwerennych państw narodowych” - jest niezgodny z interesem Polski. Jak przekonują, taka ewolucja otoczenia międzynarodowego Polski wiązać się będzie z niekorzystnymi zmianami jeśli chodzi o jej pozycję m.in. względem USA oraz najsilniejszych państw UE.

Negatywne konsekwencje dotknąć mogą również - zdaniem ekspertów Fundacji Batorego - „wiarygodności Polski jako stabilnego i przewidywalnego rynku”, a pośrednio - jej gospodarki.

W tym kontekście zwrócono uwagę w szczególności na dotychczasowe - i spodziewane kolejne - decyzje części największych agencji ratingowych o obniżeniu notowań Polski. Jak zaznaczono, mogą one doprowadzić „do zmniejszenia napływu inwestycji zagranicznych do Polski, odpływu inwestycji portfelowych z giełdy, osłabienia kursu złotówki i wzrostu kosztów obsługi długu zagranicznego”.

Innym wymienionym w raporcie czynnikiem wpływającym na pogorszenie koniunktury może być konflikt z Komisją Europejską, który może - jak oceniono - przełożyć się na podział funduszy unijnych.

Negatywna koniunktura dla Polski w kwestiach bezpieczeństwa wynikająca, jak podkreślają autorzy raportu, także, ale nie tylko z działań obecnego rządu - może odbić się również na postanowieniach lipcowego szczytu NATO w Warszawie.

Przekonanie, że w związku z nadrzędnym znaczeniem wydarzeń na Bliskim Wschodzie (…), które są głównym źródłem fal migracji i terroryzmu, trzeba podjąć jakąś formę przyszłej współpracy z Rosją, obecne jest w dużej części elit europejskich, a także w USA

— zauważono.

Zdaniem ekspertów, jednym z głównych czynników kształtujących politykę międzynarodową rządu Beaty Szydło jest podporządkowanie dyplomacji celom polityki wewnętrznej.

Konieczność gruntownych zmian, zwłaszcza w sferze instytucjonalnej, powoduje, że rząd PiS, inaczej niż gabinety wcześniejsze (…), nie jest skłonny do uwzględniania w swoich kalkulacjach przyjętych wcześniej zobowiązań prawno-instytucjonalnych oraz opinii zagranicznych partnerów i nie chce dostosowywać się do ich oczekiwań

— oceniono.

Również ewentualne szkody w stosunkach z sojusznikami wynikające z tak prowadzonej polityki są - w opinii autorów raportu - postrzegane przez rządzących jako „drugorzędne wobec priorytetu radykalnej przebudowy państwa i społeczeństwa”.

lw, PAP


Nowość „wSklepiku.pl”!

Ścieżką obok drogi”. Część 1 - Stanisław Michalkiewicz.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...