Konrad Szymański: Źródło żadnego z kryzysów UE nie bije w Polsce

fot. fratria
fot. fratria

Parlament Europejski niczego nowego nie powiedział. Mamy nieco inne zdanie

— mówił Konrad Szymański, sekretarz stanu w MSZ na antenie TVN24 komentując rezolucję eurodeputowanych ws. Polski..

Mamy np. wątpliwości, czy zasada konstytucyjności ustaw może nie obowiązywać tylko dlatego, że prezes TK tak powiedział.

— tłumaczył. Ale jak dodawał dyskusja ws TK między Brukselą a Warszawą - uporządkowała się.

Mam nadzieję, ze znajdziemy rozwiązanie

— powiedział. Zarzucił jednak Parlamntowi Europejskiemu wybiórcze podchodzenie do faktów:

Wbrew temu co usłyszeliśmy niedawno ze strony KE, która doceniła gotowość do dialogu parlament i uznał za stosowne by to przemilczeć. Można uznać , że parlament wybiera sobie fakty jak mu wygodnie. To pozwala postawić pytanie jakie są intencje: pomóc w wyjściu z kryzysu, czy wskazanie kogoś palcem dla własnej wygody? To musi na powodować bardziej stanowcze reakcje. Tak, by PE nie myślał, że musimy wysłuchiwać każdej opinii

— mówił minister..

Na pytanie o zarzut Róży Thun, która zarzuciła PiS-owi, że chce wyprowadzić Polskę z Unii Szymański – odpowiedział:

Gdyby Róża Thun miała racje byliśmy w trudnym położeniu. Ale mam pewną satysfakcję, że wysuwane są tak absurdalne argumenty.Takie kosmiczne zarzuty pokazują, że opozycja nie jest w stanie postawić żadnego realnego zarzutu. Więc stawia sobie taka kosmiczną i oderwaną od rzeczywistości tezę.

Szymański zwrócił też uwagę na realne problemy Unii:

UE jest w bardzo trudnym położeniu. Problem ze strefą euro, kryzys ws. imigracji.

Zapewnił jednak, że polska jest lojalnym i aktywnym członkiem Wspólnoty.

Z całą pewnością Warszawa nie będzie się przyglądała bezczynnie kłopotom Unii. Byliśmy partnerem aktywnym w negocjowaniu porozumienia z Londynem. Polska była krajem, która pomogła wynegocjować trudne ale realne porozumienie z Turcją. Londyn i Turcja to bardzo mocne przykłady. Gdyby Warszawa była pasywna to by tych porozumień nie było.

Argument, że w Polsce nasilają się nastroje eurosceptyczne - skomentował tak:

Prawdą jest, że akcja powoduje reakcje. Jeżeli na samym początku mamy całą serie nieuporządkowanych apelów listów, to trudno, żebyśmy udawali w Warszawie , że pada deszcz. W opinii publicznej jest niepokój co do tego, jak Bruksela reaguje na nowy polski rząd.

Dodał jednak:

Gdy ktoś ma trochę dobrej woli zauważa, że komunikacja z Brukselą jest już bardziej uporządkowana niż na początku

I podkreślił stanowczo:

Żadne ze źródeł kryzysu Unii nie bije w Polsce.

ansa/TVN24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych