Odbudować współpracę, nawet kosztem ustępstw. To strategiczna konieczność

Fot. 	PAP/Jacek Turczyk
Fot. PAP/Jacek Turczyk

Chęć utarcia nosa PiS-owi. Podkreślenia własnej suwerenności. Wymuszenia na partnerze (bo dotąd Prawo i Sprawiedliwość było dla teoretycznie opozycyjnego ruchu Pawła Kukiza partnerem, choć nie koalicyjnym) bardziej skwapliwego realizowania własnych programowych i personalnych postulatów – to były zapewne powody, dla których klub rockmana zdecydował się na próbę wspólnego z liberalną opozycją zablokowania wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Próbę, jak wiemy, zakończoną niepowodzeniem. Nie udało się zablokować wyboru, w dodatku klub kukizowców zaczął się kruszyć. Wychodźcy przejdą zapewne do PiS. Czyli, teoretycznie, partia Kaczynskiego może się cieszyć. Byłaby to jednak, być może, radość niewczesna.

A to dlatego, że ruch Kukiza odgrywał dotąd rolę swego rodzaju bezpiecznika dla PiS. We wszystkich sondażach Prawo i Sprawiedliwość jest wprawdzie liderem, ale zarazem odsetek zblokowanych wyborców PO i Nowoczesnej potrafi równać się z procentem ankietowanych, zapowiadających głosowanie na partię Kaczyńskiego. A jeśli do głosów zwolenników PO i Petru dodać te „oddane” w sondażach na PSL i Lewicę (nie pokonujące wprawdzie wyborczej bariery, ale przecież w realnych wyborach bardzo możliwy byłby udział tych partii w antypisowskiej koalicji), to łatwo stwierdzić że przeciwnicy PiS lekko przeważają nad jego zwolennikami. To sondażowe „głosy” na kukizowców zapewniają bezpieczne, ponad pięćdziesięcioprocentowe, trwanie obozu IV RP na pozycjach niezagrożonej większości bezwzględnej .

To jest jednak stan chwiejny. Zmiany w nim mogą, choć nie muszą, być niebezpieczne.

Czytaj dalej na następnej stronie ===>

12
następna strona »

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych