W obronie Pierwszej Damy. Naciski na Agatę Kornhauser-Dudę wywołują duży niesmak

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Obywatelski projekt zwiększenia ustawowej obrony życia nienarodzonych dzieci znowu podniósł temperaturę sporu w tej sprawie. I to jest poniekąd zrozumiałe. Niepokój i niesmak wywołują jednak naciski na Pierwszą Damę Agatę Kornhauser-Dudę by koniecznie weszła w ten spór.

Przypomnijmy: rolą Pierwszej Damy, zgodnie z etykietą i prawem, jest przede wszystkim pełnienie funkcji reprezentacyjnych, udział w ceremoniach, wspieranie prezydenta. Pierwsza Dama nie ma żadnych uprawnień politycznych. Najwyższy urząd w państwie pełni prezydent, a zabieranie głosu przez Pierwszą Damę w sprawie tak delikatnej, byłoby w mojej ocenie zwyczajnie nietaktowne.

Zgadzam się z tym, że od Agaty Dudy oczekuje się aktywności i wyjścia do ludzi, gdyż taki model Pierwszej Damy jest modelem praktykowanym na całym świecie. Ale przecież tak się dzieje! Nikt nie ma jednak prawa narzucać małżonce prezydenta tematów jej aktywności.

To Pierwsza Dama ma prawo sama zdecydować, które tematy są jej szczególnie bliskie i w jakiej dziedzinie chce znaleźć dla siebie miejsce, kiedy powinna zabrać głos, a kiedy byłoby to niepotrzebnym wsadzaniem kija w szprychy. Dziś widać, że Agata Duda (oprócz aktywności charytatywnych) preferuje „ścieżkę edukacyjną”: charytatywnie uczy języka niemieckiego, spotyka się z uczniami, odwiedza szkoły i bierze udział w debatach na ten temat.

Bardzo możliwe, że to właśnie edukacja będzie dziedziną, z którą Pierwsza Dama będzie się coraz utożsamiała, w którą zaangażuje się z pasją. Ale też nie wykluczone, że kiedy mocniej poczuje się w nowej roli, poszerzy tematykę zainteresowań.

W tym kontekście nazywanie Agaty Kornhauser-Dudy „katolicką Barbie”, „panią u boku uśmiechniętego pana z długopisem” itp. jest niczym innym jak kolejną odsłoną przemysłu pogardy. Tego samego, który dotykał tak boleśnie śp. Marię Kaczyńską. Podobnie jak wielka poprzedniczka znosi ataki ze spokojem i z klasą. Mam wrażenie zresztą, że to właśnie ta klasa, połączona ze skromnością, nienaganną prezencją i wyważonym sposobem wypowiadania się, budzi największą furię organizatorów tej nagonki. Tej pierwszej damy zwyczajnie nie da się nie lubić.

Autor

Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...