NASZ WYWIAD. Ewa Błasik: Za prezydentury Andrzeja Dudy cynicznym i wyrafinowanym kłamcom nie będzie tak łatwo oskarżać mojego męża

Fot. Youtube.pl/TV Republika
Fot. Youtube.pl/TV Republika

wPolityce.pl: W niedziele w Polsce wspominana była 6. rocznica tragedii smoleńskiej. Wiele osób wskazuje, że w tym roku obchody odbyły się w zupełnie innej atmosferze. Czuje Pani to samo?

Ewa Błasik: Rzeczywiście, czuć było, że w tym roku obchody są szczególnie uroczyste. Moje poczucie komfortu, bezpieczeństwa jest w ogóle zupełnie inne od czasu objęcia przez PiS rządów. Cieszę się, że Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych został Prezydent Andrzej Duda. Człowiek, który jest tak inny od poprzednika… Za jego prezydentury czuję, że cynicznym i wyrafinowanym kłamcom, oszczercom mojego męża nie będzie tak łatwo. Do tej pory bezkarnie obrzucano mojego męża obelgami. Liczę, że to się zmieni, że nie będę już musiała obserwować politycznych ataków na mojego męża.

Za poprzedniej władzy nie czuła Pani żadnego wsparcia? Przecież Pani mąż był jednym z najważniejszych dowódców Wojska Polskiego…

Przez sześć lat musiałam walczyć z atakami i oszczerstwami. Poprzednia władza nie tylko mnie nie broniła, ale wręcz napędzała ataki. Posłowie PO nie mogą się do dziś pogodzić z tym, że nie ma żadnych dowodów na winę mojego męża, na jego obecność w kokpicie. Były szef CLKP Paweł Rybicki mówił ostatnio, że funkcjonariusze byli zdziwieni, że Instytut Ekspertyz Sądowych i CLKP nie rozpoznali głosu mojego męża, zaś komisja Millera rozpoznała. A to przecież IESCLKP mają największe doświadczenie w tej sprawie.

Sądzi Pani, że komisja Millera się pomyliła?

Niestety uważam, że im było to po prostu potrzebne. Żeby uprawdopodobnić swoją wersję wydarzeń, musieli obarczyć winą mojego męża. Oni chcieli powielić tezy raportu MAK, więc mój mąż stał się kozłem ofiarnym. Mój mąż im pasował do z góry przyjętej tezy, więc przypisywano mu różne role, wmawiano nam, że był w kokpicie, że wywierał presję itd. Kłamstwo sączono przez lata.

Teraz wiele osób wskazuje, że czas kłamstwa odchodzi w przeszłość…

Będę dążyła do tego, by tych ludzi napiętnować, by nazwiska ludzi, którzy kłamali, zostały upublicznione. Nie może tak być, by to uszło im płazem. Znam środowisko lotnicze, więc wiem, co to  za ludzie. Rozpoznawaniem głosu mojego męża zajmowali się wyjątkowo cyniczni lotnicy, tzw. eksperci lotniczy. Pierwszym z nich był płk Kędzierski, zresztą absolwent sowieckiej akademii. Ponoć IPN-owskie teczki tego pułkownika uginają się…

Jak pani ocenia prace tych ekspertów, którzy usłyszeli głos Pani męża?

To, co się działo, to jest skandal. Polakom trzeba pokazać, jak odbywało się to śledztwo. To jest zupełna kompromitacja wszystkich organów i instytucji państwa. Mam ogromny szacunek dla tych, którzy przyczyniają się do tego, by pokazać prawdziwy obraz smoleńskiego śledztwa. Jestem wdzięczna politykom PiS, że stanęli za mną murem. Jestem wdzięczna panu premierowi Kaczyńskiemu i ministrowi Macierewiczowi. On w sposób bardzo odważny i zdecydowany bronił prawdy, bronił mojego męża, nigdy nie godził się na opluwanie mojego męża.

CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNEJ STRONIE ==========>>>>>>>>

12
następna strona »
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...