Jedna z sal w niemieckim przedstawicielstwie dyplomatycznym w Warszawie ma niebawem otrzymać imię ś.p. Władysława Bartoszewskiego - wynika z zaproszenia wysłanego dziennikarzom.

Uroczyste otwarcie sali odbędzie się 25 kwietnia, w obecności ambasadora Niemiec, Rolfa Nikela. Dlaczego wybrano akurat Bartoszewskiego na patrona sali, nie podano.

Nie jest jednak tajemnicą, że Niemcy wysoce cenili zmarłego w ub. r. pełnomocnika ds. dialogu międzynarodowego i stosunków polsko-niemieckich. W Niemczech Bartoszewski był laureatem wielu renomowanych nagród.

W stosunkach polsko-niemieckich Bartoszewski podkreślał normalność dzisiejszych relacji i postrzegał ją jako szczególne osiągnięcie procesu pojednania. W kwestii Jedwabnego i antysemityzmu w Polsce reprezentował jednoznaczną postawę, która nie wszystkim się podobała. Podobnie, jak jego przemówienie w Bundestagu z okazji 50-lecia zakończenia II wojny światowej w kwietniu 1995. Wtedy, jako minister spraw zagranicznych RP, ze zrozumieniem wypowiadał się o losie (niemieckich) ofiar przymusowych wysiedleń i cytował Jana Józefa Lipskiego: Zło nam wyrządzone nie może być usprawiedliwieniem zła, które sami wyrządziliśmy. Wysiedlanie ludzi z ich domów może być w najlepszym razie mniejszym złem, nigdy - czynem dobrym

—pisał o Bartoszewskim m.in. portal „Deutsche Welle”. Na przyjęciu, jakie wydał z okazji jego 90-tych urodzin prezydent Niemiec Joachim Gauck, Bartoszewski, usłyszał:

Kiedy my, Niemcy, myślimy o Polsce, widzimy Pana

Bartoszewski zaś stwierdził, przy innej okazji, że „polsko-niemieckie stosunki są jednym z cudów świata”.

JJW